No jest to niewątpliwie skład na domowy mecz z Magdeburgiem. Nie spodziewam się fajerwerków, ale fajnie byłoby w miarę możliwości szybko zamknąć wynik. Po cichu też kibicuje Karlowi
W końcu też skończy się stara śpiewka, że w Bayernie nie da się, albo jest to prawie niemożliwe, żeby zdobyć balona. Da się. Wystarczy być kozakiem.
Poza Lewym nie było piłkarza, któremu tak bardzo kibicowałem w jakichkolwiek plebiscytach. Tyle lat bez trofeów, tyle lat bycia wyśmiewanym, ale w końcu doczekał się chwały.
No Król po prostu.
Za rok idziemy po kolejną
BędzieMY tam
The Men's Ballon d'Or winner will be announced exactly tonight at 22:43 CET [@victor_nahe]
Trochę niespodziewana, ale bardzo ważna wygrana. W wielu momentach ciężko nam się dzisiaj grało, ale Freiburg zbyt optymistyczne podszedł do meczu. Z plusów fajnie wyglądaliśmy w defensywie, lewa strona nadspodziewanie przyjemna.
Piękna teraz akcja Gnabryego z Brownem. Wgl całkiem przyjemnie wygląda ich współpraca na lewej stronie. Bardzo pozytywne zaskoczenie
Raczej spodziewany składzik w obliczu tylu nieobecności. Mimo wszystko cieszy Karl w podstawie. Ale i tak największe obawy są w środku pola. No musi Bischof to udźwignąć
Wyjazd do Freiburga zawsze jest ciężki, a w obecnej sytuacji jest w chuj ciężki. Trzeba liczyć na popisy Kane'a z Olise z przodu i defensywa trzymająca to wszystko.
6 piłkarzy z podstawowego składu nieobecna. I do tego jeszcze dochodzi sprawa z Kompanym.
No będą jutro ciężary
Out of tomorrow's game
Freiburg:
• Florent Muslija
❔ doubtful: Yannik Engelhardt
Bayern:
• Manuel Neuer
• Jamal Musiala
• Luis Díaz
• Aleksandar Pavlović
• Kim Min-jae
• Joshua Kimmich
• Vincent Kompany
#SCFFCB
Ciężkie dni przed nami. Nie ma Neuera, Kimmicha, Musiali i przede wszystkim Kompany'ego, a w najbliższym czasie mamy trudny wyjazd do Freiburga, Klassikera i Atletico na wyjeździe
Szok, wielki szok. I oby tylko na strachu się skończyło.
❕ Vincent Kompany was taken to a Munich hospital by ambulance today. A helicopter had landed at the training ground on Säbener Straße earlier. More info shortly [@BILD]
Całkiem zabawne, że pod tą nitką (swoją drogą świetnie napisaną) ogromną większość oburzonych osób stanowią ludzie, którzy mecze z udziałem Kane'a oglądają maksymalnie raz na kilka miesięcy
(DŁUGIE – KANE > LEWANDOWSKI; a jeśli za długie to przeczytajcie chociaż ostatni, 3-zdaniowy akapit)
Lubię pogrzebać kijem w mrowisku, dlatego co jakiś czas przypominam o moim wielkim uznaniu wobec Harry’ego Kane’a, a czasem dodam jeszcze, że niezmiennie uważam go za piłkarza lepszego od Roberta Lewandowskiego. Jak można zobaczyć: w wielu czytających wywołuje to kolosalne oburzenie.
Nie uważam, by jedynym i najwłaściwszym kryterium oceny klasy piłkarza były rubryki z Transfermarkta. Są one oczywiście istotne, bo nikt przypadkowo nie strzela kilkuset goli i na ładne oczy nie gromadzi kilkudziesięciu trofeów. Natomiast musimy pamiętać, że piłka nożna jest sportem drużynowym i choć niektóre jednostki mają na sukcesy większy wpływ a niektóre mniejszy – wciąż rezultat nie zależy wyłącznie od jednego piłkarza. W przeciwnym razie szybko doszlibyśmy do wniosku, że jednym z najwybitniejszych sportowców był Maxwell (37 pucharów, zdaje się, że tyle samo co Leo Messi) a Filippo Inzaghi był piłkarzem lepszym niż Zlatan Ibrahimović (w Ligach Mistrzów 2:0 na korzyść Inzaghiego). Dokonania strzeleckie Lewandowskiego warto przypominać, bo wskoczył na międzygalaktyczny poziom i można się przed jego bilansem wyłącznie pokłonić. Natomiast zawsze podkreślam: nie porównuję dokonań i gablot obu piłkarzy. Na tej płaszczyźnie Polak demoluje Anglika. Porównuję umiejętności piłkarskie. Czyli tylko to co widzę na boisku (a w obu przypadkach obejrzałem setki występów tych piłkarzy).
Uważam, że Anglik jest takim napastnikiem, jakiego w historii tej dyscypliny jeszcze nie było. Oczywiście nie on pierwszy wygramolił się poza pole karne i zaczął robić coś więcej niż dostawianie nogi z pięciu metrów. Robił to Karim Benzema, robił to Luis Suarez. Robił to też Robert Lewandowski. Natomiast uważam, że nikt nie połączył na murawie tylu funkcji na takim poziomie. Kane jednocześnie: wykańcza akcje jak najlepszy snajper, rozgrywa jak najlepszy pomocnik, a w dodatku pojawia się między obrońcami, asekuruje ich, odbiera piłki pod własną bramką i zaczyna kontrataki, które sam kończy (wczoraj nawet z piątego metra). Nie było chyba (raczej na pewno, ale dla czepialskich zostawmy furtkę) bardziej zespołowego piłkarza i nie ma chyba trenera, który nie marzyłby o kimś takim w zespole. W jednej osobie jest bowiem cała orkiestra: zaśpiewa, zagra na gitarze, na perkusji, na harfie i na kontrabasie. I każdy ten instrument obsłuży na najwyższym poziomie.
Dyskutując o wyższości Kane’a nad Lewandowskim odnoszę też czasem wrażenie, że oburzacie się, jakbym z Robertem porównywał Ivicę Olicia, Roque Santa Cruza czy innego Jana Schlaudraffa. Jakiegoś przeciętniaka lub w najlepszym razie niezłego napadziora, który trafił do Bayernu i zaczął w nim strzelać, bo trudno jest w Bayernie nie strzelać, ale tak poza tym w piłce niewiele pokazał. Tymczasem Kane jest drugim najskuteczniejszym piłkarzem w historii Premier League, a w 435 meczach w Tottenhamie strzelił 280 goli i dołożył 63 asyst. W Tottenhamie. W Bayernie jego dorobek to 156 goli i 40 asyst w 158 meczach, z kolei w reprezentacji Anglii: 91 goli i 22 asysty w 125 meczach (z gigantyczną przewagą najskuteczniejszy strzelec w historii tej drużyny).
Ilekroć w ogóle podkreślę wybitność Kane’a i jego wyższość nad Lewandowskim w moim prywatnym rankingu, pojawiają się komentarze, bym przestał Polaka hejtować, bo na to nie zasłużył. Dlatego zaznaczam: to nie jest hejt. To nawet nie jest deprecjonowanie Lewandowskiego. Jest napastnikiem i piłkarzem wybitnym, genialnym, fantastycznym. Zawsze to zaznaczam. Natomiast Kane jest dla mnie po prostu… jeszcze bardziej wybitny, genialny i fantastyczny. Bo zrewolucjonizował też grę na tej pozycji tak, jak w przeszłości grę w bramce zrewolucjonizował Manuel Neuer. Pół żartem, pół serio, pech chciał, że niesamowicie podziwiam więc dwóch zawodników, których przynależność klubowa sprawia, że niekoniecznie powinno mi być z nimi po drodze (zwłaszcza że Neuer - jako zadeklarowany kibic i wychowanek Schalke - złamał lata temu wiele niebieskich serc). Natomiast włączam dla nich mecze, trzymam za nich kciuki i kibicuję im jak każdemu geniuszowi, który wywołuje u mnie gęsią skórkę (dla Messiego też mnóstwo razy telewizor włączałem, dla Ronaldo zresztą również, o Leandro nie wspominając).
Skoro już tutaj dobrnęliście i ukradłem waszą uwagę, to dodam jeszcze, że nie jestem przecież odosobniony w tych opiniach, więc nie jest to raczej bajdurzenie wariata, który za cel życiowy postawił sobie kruszyć pomnik Lewandowskiego. Największe piłkarskie autorytety zagraniczne wypowiadają się w podobnym tonie, kiedy rozmawia się z kibicami Bayernu - najlepiej zagranicznymi, którzy nie patrzą przez pryzmat paszportu - w dominującej większości mają podobne zdanie. Są pełni szacunku i podziwu dla Lewandowskiego, ale twierdzą, że takiego geniusza piłkarskiego jak Kane jeszcze nie widzieli. Nawet jeśli w czerwonej koszulce zgromadzi kilkaset goli mniej i nie podniesie mistrzowskiej patery tyle razy, ile Polak.
I oczywiście można wkleić kompilację pięknych podań Lewandowskiego, podobnie jak można wkleić kompilację jego pokracznych (z samej Barcelony mógłby wyjść pełnometrażowy film). I Lewandowskiemu zdarzało się partaczyć, i Kane'owi zdarzało się partaczyć. Ale jeśli z uwagą ogląda się mecze piłkarskie, to trzeba się naprawdę postarać, by nie docenić kunsztu Anglika, być głuchym na argumenty i ślepym na dozniania wizualne, a w ostateczności wycinać tylko screeny z Wikipedii.
Rozpisałem się tak z jednej strony, by zawsze móc sobie to wyciągnąć w przyszłości i nie tłumaczyć każdemu z osobna punktu widzenia, z drugiej strony by uporządkować myśli przed jutrzejszym nagrywaniem vloga w @Sportowy_Kanal. Zobaczymy, jak na świętokradztwo w postaci tezy z pierwszego akapitu zareaguje publika youtube’owa :)
Na koniec: wy wszyscy, którzy tak złościcie się, gdy pod kątem umiejętności piłkarskich stawiam Kane’a wyżej niż Lewandowskiego, nie jesteście jeszcze gotowi na dyskusję, w którą włączymy Karima Benzemę czy Luisa Suareza. Wtedy już nawet niektóre rubryki na Transfermarkcie nie pomogą: bo chcielibyście, by Lewandowskim był takim supertalentem. Harry, Luis i Karim takimi supertalentami są, Lewandowski po prostu nie...





















