Ogłoszeń wymagających umiejętności AI przybyło o 69%, a na całym rynku pracy o 9%. Tak liczy PwC. Pete Brown z PwC mówi, że AI zabiera część rutyny, na której kiedyś uczyło się zawodu. Dlatego najpierw poznaję robotę na tyle, żeby odróżnić dobry wynik od złego. Potem ją oddaję.
Ekonomiści z Harvardu przejrzeli dane z ponad 700 firm programistycznych. Po wejściu agentów AI programista pisze ok. 30% więcej kodu. Zamkniętych zadań nie przybyło w istotny sposób, a czas sprawdzania zmian przed włączeniem do kodu wydłużył się o 49%.
Najfajniejszy ruch z moich warsztatów o Perplexity mieści się w jednym pytaniu. Pokazuję je na filmie.
Człowiek zatrzymał 13,6% groźnych komend, automat 89%. Anthropic sprawdził to na 1053 płatnych testerach Claude Code. Na początku sesji ludzie łapali ok. 17%, po 50 i więcej okienkach zgody ok. 5%, a automat trzymał poziom. Ile takich okienek dziennie klika Twój zespół?
Google o swoim nowym agencie Gemini dla firm: dajesz mu „cele, nie instrukcje”. Thomas Kurian, szef Google Cloud: „Zlecasz wynik i wracasz do skończonej pracy”. Agent jest na razie w zamkniętych testach.
Umiesz opisać cel tak, żeby ktoś inny dowiózł wynik?
Nie mam umiejętności programistycznych, a i tak mogę zrobić z AI prostą aplikację w jeden wieczór.
Zanim takie narzędzie wejdzie do pracy firmy, warto wiedzieć trzy rzeczy: kto się nim opiekuje, co robimy, gdy stanie, i jak wracamy do pracy ręcznej.
Przy tym całym AI kręcę się od czasów GPT-2. To był rok 2019. Krótki film o tym, skąd u mnie spokój przy AI.
Mam własną kolekcję strachów związanych z AI. Ktoś nie instaluje skilli z nieoficjalnych źródeł, bo nie ma czasu ich sprawdzić. Przyznaję mu rację. Mnie samego dopada pytanie, czy za rok będę jeszcze pracować.
Dziś Halloween, więc pytam: czego Ty boisz się w AI najbardziej?
„Jestem przekonany, że przez pierwsze kilkanaście minut nic nam nie będzie wychodziło.”
Tak zaczynam warsztat. Mówię to na głos, bo mnie na matematyce wychodziło trzy miliony coś tam, a kolegom jeden albo zero. Potem zaczyna powolutku wychodzić. Nic nie wybuchnie.
Mam listę zwrotów, których moim modelom nie wolno używać. Numer jeden: „To nie X, to Y”.
Prośba „pisz naturalnie” nic nie dawała, bo „naturalnie” znaczy dla każdego co innego. A „bez tej jednej konstrukcji” każdy zrozumie tak samo, model też.
Jak Twoi koledzy używają AI w pracy?
Jeśli chcesz wiedzieć, to wystarczy porozmawiać z Youniversity.be
„A ja nie lubię jak wszyscy”, napisałem w 2020 na blogu, kiedy wszyscy pisali o Black Friday.
Dziś uczę pracy z AI i trzymam się tego samego: lepiej zrobić inaczej i fajnie niż zrobić lepiej niż sąsiad. Modele mamy przecież wszyscy te same.
W 2007 kupiłem na Alasce iPoda 80 GB. Umiałem wgrać jedną piosenkę: „Umbrella”.
Dopiero radiowiec z Arizony pokazał mi, co się z nim robi. W firmach, które kupiły ludziom dostęp do AI, widzę dziś to samo: wszystko opłacone, a w użyciu jedna „Umbrella”.
Uczestnik moich zajęć zbudował w Gemini sekretarkę: o 8:00 zbiera notatki głosowe do arkusza, a słowo „zapamiętaj” traktuje jako zadanie.
Wystarczy umówić się z narzędziem, co znaczy dane słowo, i mówić dalej po swojemu.
Dałem sobie na warsztacie challenge: niczego nie pokażę na swoim ekranie, pokazywać mają uczestnicy.
Wytrzymałem 41 sekund. „Sorry, już przegrałem.”
Stary belfer tak ma.
Miałem w szafce pięć mikrofonów i wszystkie błagały o użycie. Kilka sprzedałem, bo było mi wstyd.
Dziś taką samą szafkę widzę u ludzi, którzy zaczynają z AI: kilka opłaconych narzędzi, a żadnego porządnie nie znają.
Szef SAP o limitach na AI dla pracowników: to był komunikat, którego nie lubił. CFO pytał, dokąd rosną koszty tokenów.
Ale Christian Klein mówi, że więcej od limitów dała zmiana modelu: potrafi obciąć koszt dziesięć razy.
Nie każde zadanie potrzebuje najmocniejszego silnika. Ja płacę za Claude'a 90 euro i zwraca mi się to dziesięć razy.
Chodziłem po górach w Czarnogórze i myślałem o cudzej sekretarce.
Uczestnik warsztatów chciał mieć superasystentkę. Chodziłem, chodziłem i myślę sobie: to się da zrobić. W wakacje zrobiłem ją sobie z asystentów AI. Teraz uczestnicy budują własne w Szkole Praktyków AI.
„Automatyzacja nas zje! To znaczy mnie, bo montuję podcasty.”
Napisałem to na blogu w lutym 2022, kiedy ChatGPT-a jeszcze nie było. Bałem się naprawdę. Dziś uczę ludzi pracy z AI i dalej mam tak samo: trochę się boję, a trochę nie.
„Co to zrobi z moją pracą?”
Christian Klein, szef SAP, opowiadał w Big Technology Podcast, że tak zaczynało 80 tysięcy ludzi, którzy dziś używają ich asystenta AI. Opór przełamał trening i coaching. Potem sami chcieli go w prawnym, HR, finansach i sprzedaży.
Na moich zajęciach słyszę to samo: „działam na dwie ręce”. A trzy godziny później: „zrobisz asystenta i nie trzeba grubego siana”.












