Karol Wałachowski retweeted
Jak pracować, to dla spraw.
Airbnb, 0 zł na kredyt 0%, budownictwo społeczne, SAN-y, jawne ceny mieszkań, ustawa miejska, Strategia Rozwoju Polski do 2035, Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności.
Te 2,5 roku to była wielka przygoda. @Kpelczynska, dziękuję! A pociąg jedzie dalej;)
Dziś Prezydent Łukasz Gibała powołał mnie na swojego pierwszego zastępcę. Będę odpowiadał za planowanie przestrzenne, rozwój gospodarczy i turystykę.
To wielkie wyróżnienie i wyzwanie. Chciałbym, żeby Kraków w wielu obszarach w końcu znalazł się w XXI wieku. W planowaniu przestrzennym czas na jasne reguły, które premiują wspólny interes, a nie pojedyncze interesy.
W turystyce najwyższa pora zakończyć model nastawiony na przyciąganie masowego ruchu, którego negatywne skutki odczuwają wszyscy mieszkańcy. Czas na równowagę.
Trzeci priorytet to gospodarka. Przyszłość centrów usług biznesowych, które odpowiadają za ponad 100 tys. miejsc pracy jest niepewna. Czas na dywersyfikację krakowskiej gospodarki i wspieranie sektorów o wysokiej wartości dodanej.
W najbliższą niedzielę referendum w Częstochowie. Gdybym nadal w niej mieszkał, na pewno wziąłbym w nim udział.
Jeśli śledzicie moją działalność publiczną, to wiecie, że rzadko zajmuję stanowisko wobec konkretnych polityków czy partii. Raczej zwracam uwagę na mechanizmy i oceniam konkretne decyzje.
W przypadku Częstochowy jest jednak inaczej. To szczególnie bliskie mi miasto. Tam mieszkałem, chodziłem do liceum, w jego okolicy spędziłem pół życia. Od 15 lat jestem w Krakowie, ale nadal z uwagą obserwuję, co się tam dzieje.
A dzieje się źle. Widać to po liczbie mieszkańców. Ubywa ich, także takich jak ja, którzy wyjechali. W 2010 roku, gdy Krzysztof Matyjaszczyk obejmował urząd, Częstochowa liczyła 237 tys. mieszkańców. Na koniec 2025 roku GUS naliczył 201 tys. To o co siódmego mieszkańca mniej. W mieście od lat panuje marazm. Władze nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę miasto ma zmierzać, jakie są jego silne strony i które sektory powinno wspierać w pierwszej kolejności.
Od 25 lutego prezydent Częstochowy nie może wejść do własnego urzędu. Prokuratura Krajowa zarzuca mu przyjęcie co najmniej 169 tys. zł, w tym 40 tys. zł gotówką za zmiany w budżecie miasta korzystne dla konkretnego wykonawcy. W tym samym śledztwie jest co najmniej 18 podejrzanych, wśród nich były wiceprezydent i były przewodniczący rady miasta. O winie zdecyduje sąd. Ale sąd utrzymał już odsunięcie prezydenta od obowiązków, a ten nie podał się do dymisji. Od prawie ośmiu miesięcy miastem rządzi zastępca, którego nikt nie wybierał na prezydenta.
Mimo to rada miasta nie zarządziła referendum sama, a nieobecnemu prezydentowi udzieliła wotum zaufania. Mieszkańcy musieli zebrać podpisy.
Referenda odwoławcze rzadko przegrywają na głosach. Przegrywają na frekwencji. Dlatego 25 października liczy się każdy, kto przyjdzie: jego głos decyduje i o wyniku, i o ważności. Kraków, w którym dziś mieszkam, pokazał, że da się to zrobić. Wystarczy mobilizacja i odwaga.
Antyspołeczne to jest promowanie alkoholu i przymykanie oko na całe zło, które powoduje.
Tak tylko przypomnę, że społeczne koszty alkoholu szacuje się na 185 mld zł rocznie, czyli ponad 3 razy tyle, co wydajemy na 800+.
USTAWA ANTYALKOHOLOWA JEST ANTYSPOŁECZNA. STOI ZA NIĄ IDEOLOGIA „ZDROWIZMU”
W mediach nowelizacja przedstawiana jest bowiem przede wszystkim w kontekście nocnej prohibicji, ewentualnie zakazu reklamy alkoholu. Znacznie mniej mówi się o proponowanym dwukrotnym podniesieniu opłat za zezwolenie na jego sprzedaż: z 525 do 1050 zł w przypadku napojów zawierających do 18 proc. alkoholu oraz z 2100 do 4200 zł w przypadku tak zwanych mocnych alkoholi.
💎Taka zmiana w oczywisty sposób uderzy w wyszynk. O ile duże, modne miejsca w centrach miast prawdopodobnie sobie z tą podwyżką poradzą, przerzucając jej koszt na klientów, głównie przedstawicieli klasy średniej i wyższej, którzy zapłacą więcej za butelkę wina czy drinka, o tyle znacznie trudniej będzie przede wszystkim małym, lokalnym pubom.
♦️Mówię o miejscach, które z mojej perspektywy są jedną z ostatnich ostoi budowania miejscowych wspólnot. I właśnie dlatego uważam, że proponowane dziś rozwiązanie wcale nie ma prospołecznego charakteru. Wręcz przeciwnie – jest antyspołeczne, a konsekwencje tak skonstruowanej ustawy sięgają znacznie głębiej niż mogłoby się na pozór wydawać. Uderzą w więzi społeczne, których erozja od dawna osłabia polskie społeczeństwo.
💎Chodzi o zjawisko, które naukowcy określają mianem społecznej atomizacji. Choć zazwyczaj nie lubię posługiwać się tak uczonymi terminami, ten wyjątkowo trafnie oddaje istotę problemu: jako społeczeństwo rozpadamy się na atomy.
♦️Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia około jedna na sześć osób na świecie doświadcza samotności, a problem tylko narasta, szczególnie w bogatych krajach Zachodu, do których przecież należymy.
💎Sama wolne weekendy często spędzam w Czechach, gdzie piwo jest tańsze, a kultura karczmowania dalece bardziej rozwinięta. Czesi przyzwyczajeni są do tego, że po pracy po prostu wychodzą do hospudek, gdzie przesiadują przy piwie – w grupach lub samotnie. Co ciekawe, rzadko widuje się kogoś, kto wyciąga z kieszeni telefon. Ale również i tam jest coraz drożej, a wiele lokali zamyka się z powodu braku rentowności.
♦️W ciągu ostatnich pięciu lat, do początku 2026 r., liczba takich miejsc zmniejszyła się o jedną piątą. Jak podają miejscowe media, szczególnie zagrożone są wiejskie hospody. Niemniej, u naszych sąsiadów toczy się obecnie szeroka debata na temat tego, jak wesprzeć karczmarzy.
💎Dlaczego? Ponieważ dostrzega się, że takie lokale służą podtrzymywaniu kontaktów i budowaniu poczucia wspólnoty. Słowem: docenia się ich rolę w przeciwdziałaniu atomizacji właśnie. Niektóre samorządy próbują nawet wspierać tego typu miejsca, obniżając czynsze, przekazując lokale pod zarząd gminy, a nawet zapewniając mieszkanie osobie, która taką hospudkę prowadzi.
♦️Postulaty samych karczmarzy i przedstawicieli lokalnych browarów, dotyczące ratowania kultury hospod, trafiają do polityków i cieszą się dużym poparciem społecznym. W Polsce natomiast – co wyraźnie pokazuje aktualna debata – rodzimych browarników określa się, również w wypowiedziach lewicowych polityków i publicystów, mianem „lobby alkoholowego”. Taka etykieta ma oczywiście budzić negatywne skojarzenia i zdyskredytować ich postulaty, zanim jeszcze ktokolwiek podejmie z nimi merytoryczną rozmowę.
💎Tymczasem podobne dyskusje przetoczyły się przez wiele europejskich krajów. W Wielkiej Brytanii jedną z pierwszych decyzji nowego premiera było obniżenie podatków dla pubów. Takie zmiany wprowadził – uwaga! – lewicowy rząd. Bowiem, jak przekonywał Andy Burnham, pub to „kręgosłup lokalnej społeczności” i ważna część kultury klasy pracującej.
♦️Niestety dziś każdy, kto – podobnie jak ja w tym tekście – krytykuje choćby niektóre zapisy procedowanej ustawy, podkreślając na przykład wspólnotogenną wartość alkoholu, ryzykuje natychmiastowe przypięcie łatki alkoholika. Albo co najmniej człowieka słabej woli, który bierze udział w rozpijaniu narodu. Co ciekawe, osoby, które jeszcze chwilę temu podkreślały, że nie wolno stygmatyzować osób uzależnionych od alkoholu – i że zamiast „alkoholika” należy mówić „osoba w kryzysie alkoholowym” – dziś bardzo chętnie posługują się ów słowem „alkoholik”, używając go jako obelgi wobec swoich oponentów.
💎Podłożem tego typu moralnych panik i blokowania sensownej debaty publicznej może być ideologia zdrowizmu, wedle której nieustanne dbanie o swoje ciało (w tym wątrobę) ma być moralnym obowiązkiem każdego z nas. Ten dyskurs jest bardzo klasowy, a w swej istocie także hegemoniczny, co oznacza, że trudno podjąć z nim polemikę. Ja jednak wciąż próbuję, chociaż zostałam już przez antyalkoholowych aktywistów odsądzona od czci i wiary.
💎W czasie, gdy współczesne społeczeństwa zmagają się z osłabieniem więzi sąsiedzkich, samotnością i przenoszeniem coraz większej części życia do świata cyfrowego, dobra polityka publiczna powinna odróżniać problemowe picie od okazjonalnego spotkania ze znajomymi, a także brać pod uwagę rolę miejsc, w których ludzie nawiązują i podtrzymują relacje. Jednak obserwując obecny kierunek zmian, powiem tylko: „Śpieszmy się kochać puby…”.
👉Dominika Soszyńska wskazuje na ryzyko osłabienia więzi społecznych w wyniku zaostrzenia polityki alkoholowej -> klubjagiellonski.pl/2026/10/…
Gdybym mógł cofnąć czas i być Michałem Kuleszą, zrobiłbym 25 województw. Nie z sentymentu, tylko z rachunku. Kraj pokryty siatką silnych średnich miast daje ludziom szpital, szkołę i pracę bez przeprowadzki do metropolii. Taką siatkę odziedziczyliśmy po PRL. Od lat 90. sami ją rozmontowujemy.
W rozmowie z Remigiuszem Okraską dla Nowego Obywatela tłumaczę, dlaczego model polaryzacyjno-dyfuzyjny nie zadziałał nigdzie i nigdy. Metropolie zasysają z prowincji ludzi i kapitał, a korzyści rozlewają się najwyżej na przedmieścia.
Robię czasem brutalne ćwiczenie: co, jeśli nic nie zrobimy? Za dekadę mniejsze samorządy zaczną się sypać. Szpital przestanie wypłacać pensje, szkoła zamknie się z braku pieniędzy. Części małych miasteczek już nie uratujemy. Gra toczy się dziś o miasta stutysięczne, bo to one utrzymują szpitale i szkoły dla całej okolicy.
Mówimy też, co robić. Deglomeracja z głową, a nie na rympał, jak z Ministerstwem Przemysłu w Katowicach. Transport wewnątrz regionów. Tanie mieszkania komunalne. Standard usług publicznych. I kapitał, który daje dobre miejsca pracy, a nie kolejny magazyn. Cały wywiad w nowym numerze Nowego Obywatela.
Uchwalenie ustawy o opłacie turystycznej to duży krok do normalności.
Teraz jak najszybciej wprowadzić tam, gdzie jest potrzebna, a potem powalczyć o wyższe limity dla takich miast jak Kraków.
Must read dla każdego zainteresowanego prowincją.
@NowyObywatel przygotował numer poświęcony „Polsce B”, czyli problemom polskiej prowincji. W środku znajdziecie m.in.:
Łukasz Zaborowski tłumaczy, skąd w Polsce biorą się nierówności terytorialne.
Karol Trammer (@z_biegiem_szyn) w pogłębiony sposób pisze o deglomeracji, czyli rozproszeniu urzędów po całym kraju. W drugim tekście bierze na warsztat peryferie wewnętrzne, czyli obszary na styku regionów.
Filip Walkowiak (@FilipWalkowiak) opowiada, skąd w Polsce wziął się chaos przestrzenny i jakie są jego konsekwencje.
Andrzej Andrysiak (@A_Andrysiak) mówi o patologiach samorządów.
Duszan Augustyn (@AugustynDuszan) pokazuje, jak neoliberalna narracja zamieniła złożony problem nierówności terytorialnych w prostą opowieść o tych, którzy „nie dali rady”.
Magdalena Okraska (@MagdaOkraska) pisze o słabnących peryferiach, które reszta kraju traktuje jak dalekiego, nieaspirującego krewnego.
Wreszcie Michał Rydlewski przygląda się kulturze i mediom, które napędzają „chamofobię”, czyli uprzedzenia wobec prowincji.
W numerze jest też moja rozmowa z Remigiuszem Okraską o dysfunkcjach naszych samorządów, polityce wspierającej metropolie i rozwiązaniach dla mniejszych miast.
Dawno nikt nie wydał tak dobrej publikacji o prowincji. Szczerze polecam!
Kraków nie wybierał między KO a PiS. Wybierał między dwiema elitami: starym Krakówkiem i kontrelitą, która latami stała za drzwiami.
Teraz zaczyna się trzecia tura. Rozmowa dla @BIPolska
businessinsider.com.pl/gospo…
Karol Wałachowski retweeted
🥇Najlepszy prezydent Krakowa? „Majchrowski!” - tak w wywiadzie-rzece odpowiada na to pytanie były prezydent stolicy Małopolski. I można Jackowi Majchrowskiemu wiele zarzucić, ale nie to, że nie jest szczery…
Karol Wałachowski retweeted
Nie znam się na sytuacji Krakowa, ale porozmawiałem z kimś, kto się zna. I powiedział mi to i owo.
➡️ Do zrozumienia Krakowa jest pojęcie "Krakówka". Ten układ nie wpuszczał nowej krwi i tym samym powoli zaczął tracić na znaczeniu - mówi @KWalachowski.
businessinsider.com.pl/gospo…
Karol Wałachowski retweeted
"Gdy wybierałem się gdzieś tramwajem, to żona zawsze mnie instruowała...".
O byłym prezydencie Krakowa Jacku Majchrowskim, specyfice krakowskich elit i tzw. "krakówku" w #KulturaPolityczna @DawidRydzek rozmawiał z dr. @KWalachowski.
Polecamy: tvn24.pl/plus/podcasty/kultu…
Jan T. - leśnik i były członek PZPR. Ponad dekadę na dyrektorskich stanowiskach w Krakowie, ostatni raz powołany w 2015 roku, mając na koncie 13 postępowań. Prawomocnie skazany na 5,5 roku więzienia.
Dziś historia człowieka, która jest gotowym scenariuszem na film.
🧵
Po latach ta historia wydaje się niemożliwa. O Tajsterze wiedziało całe miasto: urzędnicy, radni, dziennikarze, prezydent.
Mimo to przez ponad dekadę kierował miejskimi jednostkami, od cmentarzy po zarząd dróg z budżetem liczonym w setkach milionów złotych. Kontrole RIO, 16 kontroli Inspekcji Pracy, skargi pracowników, interwencja kurii, sprawy sądowe - nic przez lata nie zatrzymało "Niezatapialnego".
Źródła z których korzystałem:
krakow.wyborcza.pl/krakow/7,… dziennikpolski24.pl/mowia-o-… dziennikpolski24.pl/skazany-… krakow.naszemiasto.pl/zatrzy… krakow.naszemiasto.pl/krakow… lovekrakow.pl/aktualnosci/na… rmf24.pl/fakty/polska/news-p… krakow.naszemiasto.pl/prezyd… gazetakrakowska.pl/jan-tajst… dziennikpolski24.pl/tajster-… salon24.pl/newsroom/661884,k… tvn24.pl/krakow/30-lipca-pow… dziennikpolski24.pl/za-lapow… gazetakrakowska.pl/krakow-ja… rmf24.pl/fakty/polska/news-n… dziennikpolski24.pl/krakow-j… dziennikpolski24.pl/byly-sze… lovekrakow.pl/aktualnosci/aw… gazetakrakowska.pl/krakow-ni… lovekrakow.pl/aktualnosci/ja… krowoderska.pl/dyrektor-zarz… gazetakrakowska.pl/krakow-pr… radiokrakow.pl/aktualnosci/k… krakow.eska.pl/koniec-wielol…












