🚨Przypuszczalny skład Legii na mecz z Górnikiem.
Hindrich - Augustyniak, Piątkowski, Deziel Jr. - Wszołek, Kapustka, Urbański, Vinagre - Sevcik, Zjawiński, Kuchta
ℹ️ @LegiaNet
Czy to jest jakiś rekord, że na tak wczesnym etapie Pucharu Polski, odpadło aż tyle ekip z Ekstraklasy?
Przecież to nie jest normalne co się odpierdala XD
🚨Łukasz Kuczera: Marek Papszun chce rozstawienia najlepszych drużyn w Pucharze Polski. A może by tak od razu zapewnić Legii finał? Słowa trenera są kuriozalne, bo na tym polega piękno sportu, że Dawid może pokonać Goliata. I doznać wrażeń na resztę życia. Tymczasem Marek Papszun, którego Legia odpadła z Pucharu Polski już w pierwszej rundzie, chce nam to wszystko zabrać
Trudno to sobie wyobrazić, ale gdyby teoretycznie III-ligowiec zdobył Puchar Polski, to czy zawdzięczałby to owej "losowości"? Przecież po drodze taka drużyna musi przejść kilka szczebli i w końcu trafi na teoretycznie mocniejszego rywala. Jeśli zgarnie trofeum i co za tym idzie, miejsce w europejskich pucharach, to widocznie taki III-ligowiec na to zasłużył.
Papszun chciałby rozstawienia dla najlepszych drużyn, by ułatwić sobie zadanie, ale chciałbym go ostrzec. To nigdy nie jest gwarancją sukcesu, czego dobitnym przykładem są wydarzenia z Tarnobrzegu i nie tylko. Przecież w tym tygodniu mieliśmy równie piękną historię na Wyspach Brytyjskich, gdzie IV-ligowiec wyeliminował Arsenal z Pucharu Ligi Angielskiej. Czy tam po meczu Mikel Arteta wyszedł i powiedział, że system jest niesprawiedliwy i jego drużyna powinna mieć fory?
Absolutnym fenomenem jest III-ligowa Siarka Tarnobrzeg, która najpierw ograła Zagłębie Lubin, a teraz Lecha Poznań. Czy to jest "wzajemne eliminowanie się" przez mocne drużyny? No nie. To jest piękno sportu, w którym Dawid może pokonać Goliata. Raków Częstochowa potrafił sięgnąć po Puchar Polski. Czy wtedy Papszun też tak głośno domagał się rozstawienia dla najlepszych ekip? Czy może wtedy "wzajemne eliminowanie się" mocnych drużyn było w porządku?
Rozstawienie dla najlepszych, tak aby Legia czy Lech najlepiej mierzyły się najpierw z III-ligowcem, potem II-ligowcem, a inni niech się wykrwawiają między sobą. Tak, żeby Puchar Polski był takim "wyjściem ewakuacyjnym.
Dlatego, po co się hamować, proponuję od razu rozstawić Legię w finale Pucharze Polski. Gorzej, jak w nim przegra. Co wtedy? Puchar pocieszenia?
ℹ️ @WPSportoweFakty
🚨 Marek Papszun: To oczywiste, że Puchar Polski powinien mieć rozstawienia. Nie ma żadnego argumentu dla tego, że ich nie ma. Bardzo ważnym argumentem są europejskie puchary, które poprzez puchar są na wyciągnięcie ręki. Nie można takiego miejsca oddawać w sposób nieco losowy, trochę przypadkowy.
Obecny system w pewnym stopniu wprowadza losowość. Drużyna, która ma szczęście przy okazji losowania, może po prostu zdobyć Puchar Polski. Może to być nawet pierwszoligowiec, który nie będzie miał potem większych szans w europejskich pucharach. Rozstawienia powinny obowiązywać do pewnego momentu.
Nie może dochodzić do sytuacji, w których wiele mocnych drużyn wzajemnie eliminuje się na starcie rozgrywek. To tylko zwiększa przypadkowość. Atrakcyjność rozgrywek też na tym zyska. Legia, Lech, Jagiellonia czy Raków pojawią się wtedy w mniejszych ośrodkach, a w decydujących rundach i tak mogą na siebie trafić. Głównym argumentem rozstawień jest dziś dla mnie temat europejskich pucharów. Losowość nie powinna o nich decydować w tak dużym stopniu
Może podwójny mecz powinien mieć miejsce w półfinale? Dodanie jednego dodatkowego meczu nie powinno tak obciążać. Wtedy byłaby pewność, że awansują faktycznie najlepsze drużyny. Obecnie nie ma wielkiego czynnika mobilizującego na Puchar Polski, choć stawką są europejskie puchary. Oglądałem spotkanie Rakowa z Motorem, dla których te rozgrywki są najkrótszą drogą do Europy, a na trybunach było z siedem tysięcy osób.
Obecny system STS Pucharu Polski uważam za słaby. Bywa, że spotykasz się z kimś w pucharze, by za chwilę rywalizować w lidze. Mieliśmy tak w tym sezonie z Motorem. Pojawia się zbytnia powszechność takich rywalizacji. Rozstawienia w Pucharze Polski widzę jako bardzo potrzebną rzecz dla tych rozgrywek.
ℹ️ @PKamieniecki
🚨Marek Papszun: Poślizgnięcia Piątkowskiego przy pierwszym golu i Vinagre przy drugim? Czy traktuje to jako przypadek – zdarzyło się, trudno, idziemy dalej – czy miałem pretensje do zawodników? Profesjonalny piłkarz powinien przecież odpowiednio dobrać obuwie, żeby unikać takich sytuacji? To szerszy kontekst. Nie chciałbym, żebyśmy wyszli stąd z przekazem, że przegraliśmy, bo dwa razy się poślizgnęliśmy. Przegraliśmy również dlatego, że nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji. Powinniśmy strzelić trzy gole i wygrać 3:2.
Przeanalizowaliśmy już te akcje. Pojawiło się w nich kilka błędów, a te kwestie oczywiście miały duże znaczenie, bo wydarzenia rozgrywały się w polu karnym i można było zapobiec straconym bramkom. Można było lepiej się zachować, tak jak powiedziałem wcześniej. Można było również przerwać akcję i wtedy do gola by nie doszło. To szerszy problem i podobnie jest z obuwiem. Nie można po prostu stwierdzić, że ktoś miał źle dobrane buty.
Niektórzy piłkarze Lecha nie pamiętali, że padał deszcz i nie trzeba było podlewać boiska. Byliście na meczu, więc wiecie, że pojawił się temat podlewania murawy mimo opadów. To już jednak na marginesie – widać, że emocje były duże, skoro niektórzy nie pamiętali nawet, w jakich warunkach rozgrywano spotkanie.
Podobnie jest z obuwiem. Nie zawsze upadek wynika ze źle dobranych butów. Czasami decyduje dynamika ruchu, znaczenie ma również stan murawy.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Wcześniej wspomniany Franek Stępniewski nie grał nawet w Centralnej Lidze Juniorów. Jak więc mamy wprowadzać takich zawodników do pierwszego zespołu? Później pojawiają się głosy, że Legia nie ma wychowanków albo nie daje im szans, ale trzeba zapytać, w jaki sposób mają oni do tej drużyny trafiać. Niektórzy z tych chłopaków byli wcześniej w juniorach i nie grali nawet w III lidze. Trudno oczekiwać, że później od razu wejdą do pierwszej drużyny Legii.
Rozmawialiśmy też o tym, że mieliśmy wrażenie, iż nasi zawodnicy są lepiej wyszkoleni od Francuzów. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego później oni grają, a nasi nie. Oczywiście składa się na to wiele czynników. Ważne jest prowadzenie mentalne, później pojawiają się kontrakty, czasami zawodnicy spoczywają na laurach. Ale to nie wszystko. Bywa też tak, że młodzi piłkarze są przetrzymywani w juniorach, bo trzeba wygrać mecz i liczy się wynik. Dochodzą do tego różne inne aspekty, a później również kwestie kontraktowe. To nie jest prosta sprawa. Rolą klubu jest jednak wiedzieć, jak przygotować zawodników do gry w pierwszym zespole. To, co wydarzy się później po ich stronie, jest już inną kwestią. Nie mamy na to dużego wpływu, bo zawodnik funkcjonuje również we własnym środowisku. Są rodzice, agenci i otoczenie. Istotna jest także świadomość podejmowanych decyzji.
Czasami nie wiecie, że Legia chce zatrzymać zawodnika, ale to on nie chce podpisać kontraktu. Podobne sytuacje występują również w innych klubach i na całym świecie. Łatwo później przedstawić to w taki sposób, że Legia kogoś wypuściła. Tymczasem nie są to sytuacje zero-jedynkowe. Czasami klub nie chce postawić na zawodnika, czasami popełnia błędy, a czasami po prostu nie ma dla niego miejsca. Tak jak rozmawialiśmy wcześniej o Kacprze Urbańskim – jeśli na danej pozycji masz bardzo mocną konkurencję, trudno znaleźć możliwość, żeby wprowadzić młodego piłkarza.
Czynników jest wiele, ale kluczowe jest stworzenie ścieżki prowadzącej do pierwszego zespołu. Właśnie to zaczęliśmy teraz robić. Uważam, że robimy to w bardzo sensowny sposób i powinno przynieść nam korzyści. Współpraca jest mocna, a oba zespoły są ze sobą coraz bardziej spójne.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Franek Stępniewski trenował już z nami, ale nie grał, był na ławce. Teraz celowo skierowałem go do drugiej drużyny, żeby wystąpił w meczu i nie miał zbyt długiej przerwy w graniu. Za chwilę wróci do treningów z nami.
Będziemy go przygotowywać do debiutu w Legii – daj Boże, żeby do niego doszło. W jego przypadku cały proces przebiega dość szybko, bo to wyjątkowo utalentowany chłopak. Nie wiem jednak, czy ostatecznie się to uda, bo jeszcze nie zadebiutował.
Chodzi mi o samo przygotowanie młodych zawodników. To nie działa tak, że piłkarz trenuje w juniorach, a później po prostu przychodzi do pierwszej drużyny Legii i od razu gra z Lechem. To naiwne podejście i nigdzie tak to nie wygląda.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Jak oceniam występ Fukudy? To debiutant, więc moje podejście jest zawsze takie samo – wykazujemy dużą tolerancję. Oceniamy zawodników po meczu, a wobec tych, którzy debiutują w Legii, jesteśmy nieco bardziej wyrozumiali. Dopiero wchodzą do zespołu, towarzyszą im emocje, a do tego dochodzi występ na Łazienkowskiej w ważnym spotkaniu.
Ogólnie był to jednak średni występ, ponieważ nie dał nam niczego szczególnego. Fukuda miał sporo piłek w trzeciej tercji boiska, ale niewiele z tego wynikało.
Przy straconej bramce również powinien zachować się lepiej – wygrać pojedynek albo przynajmniej przerwać akcję. Jego występ oceniam więc jako średni. Na plus można zaliczyć energię i dobre nastawienie, ale debiut ma już za sobą. To jedna z pozytywnych rzeczy po tym spotkaniu, podobnie jak bramka zdobyta przez Wjunnyka. To takie małe plusy dotyczące zawodników, którzy niedawno do nas dołączyli. Wierzymy, że będą grali coraz lepiej i że czas zadziała na korzyść zarówno ich, jak i całego zespołu.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Nie widziałem tego filmu z szatni z Nielsem Frederiksenem, ale słyszałem, o czym pan mówi, jeśli ma pan na myśli tę sytuację. To bardziej niesmak niż jakieś emocje. Każdy oceni to po swojemu, według własnego uznania.
Przede wszystkim musimy sobie jako środowisko odpowiedzieć na pytanie, czy w polskiej piłce nożnej mamy do siebie szacunek. Wyobraźmy sobie, że jestem trenerem w Danii i w szatni któregoś klubu dochodzi do czegoś takiego. Co później by się ze mną działo?
Myślę, że czym innym jest dynamika przygotowań i otoczka meczowa, a czym innym sposób zachowania. Emocje są w porządku, jeśli towarzyszy im szacunek, a nie dochodzi do takich sytuacji.
Nie chcielibyście chyba, żeby konferencje i przygotowania do meczów były sztampowe i zawsze wyglądały tak samo. To trochę branża artystyczna. Trzeba czasami wyzwolić emocje, natomiast uważam, że szacunek powinien być zachowany. Oczywiście pod warunkiem, że druga strona również go okazuje. Jeśli ktoś nie ma do mnie szacunku, to ja również nie mam go do tej osoby. Zawsze tak do tego podchodziłem. Z mojej strony nigdy nie brakowało szacunku do innych, chyba że zostałem w jakiś sposób sprowokowany.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Czy miałem pretensje do Kacpra Chodyny i Wojciecha Urbańskiego, że powinni przerwać akcję i być może nie doszłoby do straty bramki? To jeden z elementów. Dla mnie ważniejsze jest jednak zachowanie zespołu i poszczególnych zawodników, którzy powinni dążyć do odebrania piłki, a nie przerwania akcji. To kluczowe. Wielokrotnie odbieraliśmy piłkę w podobnych sytuacjach, a tutaj tego nie zrobiliśmy.
Jeżeli nie możesz jej odebrać, oczywiście powinieneś przerwać akcję. Nie był to jednak jeszcze największy problem, bo bardzo dobrze odbudowujemy ustawienie i zamykamy pole karne. W tych sytuacjach również tak było. Jak już mówiłem, później wystąpiły kolejne zdarzenia. Nie uniknęliśmy też błędów, o których zawodnicy wiedzą, bo dokładnie przeanalizowaliśmy je wspólnie. Mogliśmy zapobiec tym bramkom, niezależnie od tego, czy ktoś się poślizgnął, czy nie. Po prostu musimy lepiej zachować się indywidualnie.
ℹ️ @LegiaNet
🚨Marek Papszun: Jaka atmosfera panuje w drużynie? Tak jak już mówiłem, po głębszej analizie mogę to powtórzyć: bylibyśmy niezadowoleni nawet z remisu, a przegraliśmy. Musimy z tym żyć, natomiast zawsze pracujemy tak samo i jesteśmy konsekwentni.
Rzadko przegrywamy, więc zawodnicy pewnie spodziewali się, że wtorkowa analiza będzie wyglądała inaczej, zarówno pod względem jej przebiegu, jak i tonu odprawy. Myślę, że wielu z nich było zaskoczonych, bo nie oceniam wyniku, tylko grę. Odprawa miała więc raczej pozytywny wydźwięk. Doceniliśmy wysiłek zespołu, jakość gry i widowisko, które stworzyliśmy.
W pojedynczym meczu jest czasami dużo przypadkowości. Tutaj również jej nie brakowało, bo przy dwóch bramkach moi zawodnicy poślizgnęli się w decydujących momentach. Oczywiście były też błędy i nie tylko to zdecydowało o wyniku. Gdyby jednak się nie poślizgnęli, te bramki prawdopodobnie by nie padły. Pokazuje to, jak wiele przypadku jest czasami w piłce nożnej. Przeciwnik miał też szczęście, chociażby przy strzale w słupek, po którym piłka nie wpadła do bramki, tylko trafiła w ręce Lisa.
To są milimetry, które później decydują o wyniku. To jednak tylko jeden mecz. Jeśli tym razem zabrakło nam szczęścia, kolokwialnie mówiąc, wierzę, że w kolejnych spotkaniach będziemy je mieli. Dochodzą do tego kontrowersje sędziowskie. W poprzednich meczach Legii również mówiło się o spornych sytuacjach, a ostatnio mieliśmy kolejną, która była mocno kontrowersyjna i została rozstrzygnięta na korzyść przeciwnika. Tego dnia wiele rzeczy ułożyło się przeciwko nam. Jestem jednak przekonany, że jeśli konsekwentnie i dobrze pracujesz, masz plan, rozwijasz zawodników, drużynę i klub, to w dłuższej perspektywie przynosi to efekty. Wielokrotnie już się to sprawdzało.
Oczywiście atmosfera nie jest idealna i nie wszyscy byli zadowoleni. Wczoraj przeanalizowaliśmy już jednak ten mecz i od wczoraj myślimy wyłącznie o kolejnym spotkaniu, z Górnikiem.
ℹ️ @LegiaNet
Polish Merkury retweeted
Widzę, że istnieje potrzeba wytłumaczenia logiki terminarzowej, zatem informacyjnie:
🔹 Po pierwsze i najważniejsze Górnik – Legia to bardzo duży mecz, który Canal+ chciał mieć w ramach Super Piątku o 20:30 w najlepszej porze wg oglądalności
🔹 Meczami w Super Piątku nie mogły być spotkania ani Lecha, ani Jagiellonii, które w 13. kolejce nie mogą grać w ani w piątek (wcześniej w środę grają Puchar Polski), ani potem w poniedziałek (w czwartek mają Ligę Europy)
🔹 13. kolejka, rozgrywana po 1/16 finału PP jest bardzo nietypowa, gdyż nie ma meczów w niedzielę, dlatego też wybrany przez TVP mecz Lech - Wisła będzie w sobotę o 17:30
🔹 Nie ma ani jednej pary w ramach 13. kolejki, gdzie dwie drużyny nie grałyby w PP
🔹 Granie co trzy dni jest standardem w Europie i w Polsce, zwłaszcza dla tych, którzy grają w UEFA; przykładowo w tej rundzie Lech będzie miał najprawdopodobniej DWANAŚCIE , a Jagiellonia PIĘTNAŚCIE przypadków, gdzie pomiędzy meczami są tylko dwa pełne dni przerwy
🔹 Ci co grają w czwartek w Pucharze grają w poniedziałek, bo 1 listopada w niedzielę nie gramy meczu.









