Pinned Tweet
pressmania.pl/pawel-miter-wy…
"– Pełne zwycięstwo prawne i wizerunkowe, to była walka o wiarygodność i nazwisko, opinia publiczna powinna poznać teraz taśmy Mlekovity – mówił po wygranej Miter, dziękując adwokatowi Karolowi Rusinowi za współpracę i sukces.
Paweł Miter – wygrał głośne starcie z prokuraturą i mleczarskim gigantem Mlekovita. To przy wątku dotyczącym jego osoby prokuratura i służby rozpracowujące go poniosły spektakularną porażkę. Sąd wytknął im właśnie całkowity brak podstaw do oskarżenia Mitera wskazując, że prokuratura opierała się na domysłach. Taka ocena działań prokuratury, to jedna z najostrzejszych ocen, jaka może być wystawiona prokuraturze przez sąd. W państwie prawa, oskarżenie oparte na domysłach jest niedopuszczalne. Jeśli sąd wskazuje na brak istnienia jakichkolwiek dowodów, to z punktu widzenia sztuki prawniczej oznacza to jedno, prokurator popełnił kardynalny błąd, a sprawa przeciwko takiej osobie w ogóle nie powinna trafić na wokandę.
– Nie ma ani jednego dowodu wskazującego na winę Pawła Mitera – stwierdził sędzia Tomasz Borowczak, który oczyścił go ze wszystkich stawianych mu zarzutów. – Żaden dowód nie wskazywał na to, aby Paweł Miter pozostawał w jakiejkolwiek zmowie. Nie świadczą o tym żadne zarejestrowane rozmowy i wiadomości. Nie świadczy też o tym samo zachowanie Pawła Mitera, które polegało na wyłącznym wykonywaniu przez niego obowiązków zawodowych, a w zebranym materiale nie ma dowodów świadczących przeciwko Pawłowi Miterowi – mówił sędzia Tomasz Borowczak. Takie miażdżące uzasadnienie, to nic innego, jak otwarcie Miterowi drogi do odszkodowania i zadośćuczynienia, co zresztą zapowiedział, jeśli wyrok się uprawomocni.
To nie jest zwykłe uniewinnienie z braku wystarczających dowodów, czy też słabych dowodów na podstawie których sąd nie mógł jednoznacznie stwierdzić czyjejś winy, bo takie uniewinnienia z powodu niewystarczających dowodów się zdarzają. W przypadku Mitera jest to kategoryczne uniewinnienie z powodu braku jakichkolwiek dowodów. Tę sprawę należy rozpatrywać, jako podręcznikowy przykład nadużycia władzy przez prokuraturę, gdzie prokurator wykazał się wyjątkowo złą wolą i niekompetencją niosąc do sądu oskarżenie wobec człowieka nie mając żadnych dowodów wskazujących na jego winę, czy bezprawne zachowanie.
Przypomnijmy, Miterowi prokuratura z czasów Zbigniewa Ziobry zarzucała działanie w grupie przestępczej chcącej od Mlekovity 4 miliony złotych za niepublikowanie kompromitujących giganta mleczarskiego taśm. To jedno z najpoważniejszych oskarżeń, które jeśli nie jest poparte dowodami, może zrujnować człowiekowi życie.
Po tym wyroku ogromny kłopot może mieć także sama Mlekovita, bo jakby tego było mało, sąd wcale nie wykluczył tego, że w firmie nie dochodziło do antydatowania, a taka wersja forsowana była przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry, prawicowe media oraz samą Mlekovite."
W kontekście zamachu w Krakowie...
Pełna solidarność z Policją, służbami i śledczymi. Zero podziałów. Nie dajmy się. To próba naszej solidarności i jedności.
A dla osób, które nas chronią i pilnują naszego bezpieczeństwa, nasza jedność i wsparcie, to dla nich najważniejsza tarcza, aby dobrze wykonywali swoją pracę.
Zero podziałów politycznych, a kto się na to odważy, ten won!
Murem za Tomkiem!
I walcem przeciwko brudnemu CBA, które pierwsze go nagradzało, a teraz go niszczy
I to niestety przy tej władzy, która obiecała ludziom rozliczyć brudne CBA...
Niech zgadnę...
Zatrzymania będą po dwóch lub trzech latach
Ale zanim, to pierwsze media się rozpiszą, co i jak. Aby łatwiej było podejrzanym z wersją dla prokuratora
Audyty i rozliczenia w spółkach Skarbu Państwa nie skończyły się:
🔴Jest 5 zawiadomienie do prokuratury z Grupy Azoty. Chodzi o inwestycję Polimery Police, zawiadomienie zostało skierowane w ubiegłym tygodniu
🔴Zdaniem obecnych władz spółki Grupa Azoty, Zakłady Chemiczne "Police" i Grupa Azoty Polyolefins straciły na projekcie w sumie 3,5 mld zł, to szkoda majątkowa wielkich rozmiarów
🔴To większa kwotoa niż w aferze OTS, czyli spółki-córki Orlenu, gdzie zniknęło ok. 1,6 mld zł za ropę
🔴Grupa Azoty podejrzewa, że w doszło do oszustwa, a projekt Polimerów od początku był nierentowny, co było ukrywane
🔴Realizacja projektu postawiła całą Grupę Azoty na skraju bankructwa
Nowe ustalenia co słychać w Grupie Azoty w tekście poniżej 👇
Tylko Janku, to już jest wypracowany system, przy którym niewydolność państwa to pikuś.
Symetryści to dziś przede wszystkim agentura CBA w dziennikarstwie i zawodach prawniczych. A także najemnicy jak @K_Stanowski - on już dawno nie jest symetrystą, ale widocznie dużo obiecali.
A mnie takie przepraszam pierdololo nie interesuje, ani nie grzeje. Jeśli bowiem Tusk zrobi dziś krok w tył z ekipą, to proszę rozpisać nowe wybory, niech ludzie zdecydują w którym miejscu jesteśmy, bo ile od 2015 roku można kręcić się w okół tego samego tematu i tej samej rozwałki? Ten fatalizm niszczy państwo, niszczy wszystko, państwo nie zajmuje się już właściwie niczym sensownym, oddało pole temu, co zostało rozwalone i co nie działa od dekady. Chyba, że jesteśmy już na etapie państwa pozorowanego i politycznego pierdololo propagandy jednych i drugich, to wtedy tak, jedni swoje, drudzy swoje, pół na pół. Tyle, że nie jest to już państwo wydolne.
I dużą w tym zasługę mają także media, także media w których pracuje pani dziennikarka Długosz a teraz wielkie oburzenie, które zawsze po czasie daje więcej złego niż dobrego dla opinii publicznej, a jak możecie, to zawsze do samego końca zwilżacie jednym lub drugim przy tym pańskim stole.
Prawniczy legalizm a psychologia społeczna i stracony czas Tuska.
To, czy Tusk z ekipą uzyska istotną przychylność społeczeństwa w sprawie naprawy wymiaru sprawiedliwości, zaczynając od Trybunału, zależy przede wszystkim od tego, czy będzie względna akceptacja ludzi i to, czy ludzie będą stali za decyzjami Tuska, bo będą chociaż w niewielkim stopniu decyzje te rozumieć. Inaczej ulegną tym wszystkim opowieściom strony przeciwnej.
Bo jedno, to są opinie prawnicze i jałowe prawnicze gadanie, które, jak wiemy od dawna, nie przynoszą żadnego dobrego efektu, nie dało to żadnych skutków i wstępów do zauważalnej naprawy. Ludzi w ogóle przestało oburzać to, że o sądach mówi się w kontekście politycznym.Dodatkowo dziś widzimy, że krytyczni wobec Tuska są także ci, co do tej pory byli Tuskowi przychylni. Efekt przesytu tymi sprawami idzie właściwie od 2015 roku. Jak na politykę taki staż czasowy jest skrajnie ryzykowny dla tej władzy, a efektu namacalnych korzyści społeczeństwo nie widzi żadnych, a sama ocena wymiaru sprawiedliwości jest na ogół fatalna.
Ludzie przywykli do tego, że o sędziach mówi się już tak, jak o politykach, czy dziennikarzach – że ci są nasi, a tamci od nich, ten jest sędzią legalnym, a ten nie. To jest właściwie fatalizm, który jest brutalny i rujnujący dla każdej, nawet najlepszej woli zmiany.
Ten rząd ma też nie od dziś poważny problem – problem z komunikacją. To wynika z ignorancji wobec swoich wyborców. PiS potrafi lepiej „słyszeć” swoich wyborców, Tusk mniej, jeśli nie wcale.
I niestety, ale obawiam się, że przeważy też ten nieszczęsny czas, a nie żadne argumenty w imię wyższej i słusznej sprawy. Dlaczego czas?
Przede wszystkim Tusk miał już czas kilka miesięcy temu, ale miał też czas po wygranych wyborach. Zamiast gadać, mogli zasypywać prezydenta ustawami i wstępami do zmian, które blokowane dałyby im pole do masywnego działania, do jakiego doszli kilka dni temu w Trybunale. Nie robili tego, leniwie czekali na wygraną Trzaskowskiego. Wszystko przez wiele długich miesięcy tłumaczyli tym, że po prezydenckich zmieni się wiele, bo będzie Trzaskowski. To był kardynalny błąd, błąd, którego ludzie nie wybaczą tak prędko. Błąd, którego też żaden czas im nie wybaczy.
Spóźniona reakcja dla naprawy na odcinku Trybunału i w ogóle wymiaru sprawiedliwości, bo wiemy, że Sąd Najwyższy powinno czekać to samo – to wszystko będzie tu się mścić. To, czy cały plan się powiedzie, czy nie na płaszczyźnie względnej akceptowalności społecznej, zależy dziś bardziej od narracji strony przeciwnej niż od tego, jakich fikołków dokona sam Tusk z ekipą.
Normalny będzie teraz odruch i przekonanie, że władza na końcówce swoich rządów betonuje swoimi ludźmi instytucje państwowe. I jeśli Tusk z ekipą będą się na to „obrażać”, to przegrają. A to, że Tusk tego wszystkiego nie przewidział ze swoimi ludźmi, jest już nie tyle niezrozumiałe, co potwierdzające, że nie jest on żadnym mężem stanu i strategiem. Sami niejako stworzyli warunki krytyczne, w jakich dziś operują i działają. Po czasie.
Mam duże obawy, od dawna uważam, że czas do masywnych zmian minął. I zepsuł to Tusk ze swoimi ludźmi, pozwolił na to, aby „stare dogadało się z nowym”, co pisałem wielokrotnie. Zresztą oni nie do końca rozumieli, z jaką mafią mieli i mają do czynienia, co także pisałem już swego czasu. Niestety słyszę też tlącą się „narrację” pod przyszłe wybory o wyprowadzaniu Polski z UE, której ludzie nie kupią, ale oczywiście błyskotliwe otoczenie Tuska znowu będzie wiedziało lepiej... A na końcu to my zostaniemy z tym bajzlem tutaj, bo oni, jak zajdzie potrzeba i konieczność, zawiną się pierwsi i wyjadą z kraju. A operacja rozpoczęta kilka dni temu jak żadna inna będzie podstawą do masywnych działań PiS, jeśli dojdzie do władzy. Wtedy Tusk z ekipą zrozumieją, co to „rozliczenia masywne” w pierwszym półroczu władzy... I powtórzę kolejny raz, zrozumie też, dlaczego jego największym błędem po wygranych wyborach był Siemoniak i Korneluk.
A ile botów?
Sieć o orędziu @donaldtusk (13,7 mln wyświetleń):
Przychylnie 👉 12 proc.
Krytycznie 👉 76 proc.
Źródło: @Polityka_wSieci
Na nagraniach wyraźnie słychać "Jest Pan zatrzymany" widać też, że mąż Holeckiej ma założone kajdanki. Kiedy po telefonie do adwokata Holeccy proszą o protokół zatrzymania, policjant cwaniak mówi, że nie ma i protokołu nie dostaną. To słychać wyraźnie i widać.
Fajnie, fajnie.
Zastanówcie się co niektórzy, czy takiej policji chcecie, bez wzgledu na to, kogo dotyczy ta interwencja.
Jak dla mnie skandaliczna, tam jest naruszenie za naruszeniem
Dlatego lepiej, żeby pani rzecznik zanim zacznie mydlić nam wszystkim oczy o prawidłowej interwencji Policji, żeby może obejrzała wszystkie nagrania
Pouczenie, to wydawanie poleceń do określonego zachowania? No chyba nie. Dokumentów mieć nie musiał. Pouczenie to pouczenie. Ustalcie zatem spójną wersję, bo już na dzień dobry kupy się to nie trzyma.
Stawiał opór, że zostal zakuty i wsadzony do radiowozu?
Protokół zatrzymania już napisaliście, czy dalej się migacie?
Widzę, że dla niektórych osób, niestety akceptowalne jest to, że jak źle zaparkujesz i nie masz dokumentów, to zamiast upomnienia, czy mandatu, można człowieka zakuć w kajdanki i wsadzić do suki, a potem kłamać, że nikt nie był zatrzymany i unikać wydania protokołu zatrzymania...
Fajne macie w swoich głowach ideały i wolności. Podziękuję.
I nie ma to znaczenia, kogo to dotyczy, bo widzę niektórzy klaszczą, bo dotyczy to męża dziennikarki, której nie lubimy tak bardzo, jak wielbimy dziennikarki innych mediów.
Chore to jest, zastanówcie się na jaką ścianę zmierzamy z takim podejściem...
Pouczenie, to wydawanie poleceń do określonego zachowania? No chyba nie. Dokumentów mieć nie musiał. Pouczenie to pouczenie. Ustalcie zatem spójną wersję, bo już na dzień dobry kupy się to nie trzyma.
Stawiał opór, że zostal zakuty i wsadzony do radiowozu?
Protokół zatrzymania już napisaliście, czy dalej się migacie?
Panie @OlechowskiJarek,
@PolskaPolicja nie interweniowała dlatego, że ktoś zaparkował przy cmentarzu. Mężczyzna zaparkował w miejscu niedozwolonym, a gdy funkcjonariusze próbowali go pouczyć, nie reagował na ich polecenia. Został więc zabrany do radiowozu w celu ustalenia tożsamości.
Przedstawianie tej interwencji jako ataku na rodzinę, pomija jej istotne okoliczności i jest manipulacją.
W sprawie męża Holeckiej...
Chętnie poznam "ustaloną wersję" jeśli będzie prawdziwa @PolskaPolicja, bo już widać nie chcą sporządzić protokołu zatrzymania, a mąż Holeckiej wyraźnie był zakuty i trzymany w radiowozie pod cmentarzem, bo źle zaparkował... wcześniej rzucony na ziemię wedle relacji świadków.
Jak dla mnie wygląda to na przekroczenie uprawnień przez policjanta.
Widać też, że ten jeden policjant, to typowy cwaniak, nie kumaty delikatnie ujmując i bardzo konfrontacyjny, bardzo docinkowy. Ten policjant powinien zmienić zawód, policja tu zaczyna mataczyć i to przy kamerach...
Chory kraj
Miałbym jedno pytanie do mądrych głów, zwłaszcza prawników i niektórych profesorów prawa, którzy twierdzą, że to, co w ostatnich godzinach działo się w Trybunale, że to wszystko zemści się okrutnie na państwie demokratycznym i na państwie prawa... To ja mam pytanie, czy aby wyczyny poprzedniej "władzuchny" nie mściły się okrutnie do wczoraj? Gdzie jesteśmy, w którym miejscu stoimy dziś, mając na względzie bełkot jednych i drugich?
A może chodzi o to, że w mniemaniu jednych mamy sobie stać i trwać w tym kilkuletnim bajzlu, nie mając już żadnych marzeń, nawet jeśli miałoby to być marzenie w imię lepsze i słusznej sprawy? Dlaczego w takim razie akurat dziś mielibyśmy mniemanie jednych przedkładać nad mniemanie drugich?
Gdybyś, doktorze, mógł zbadać urynę mojego kraju. Rozpoznać chorobę i odpowiedniem wrócić przeczyszczeniem - William Shakespeare, Makbet.
Ten cytat mi dziś wybrzmiewa w tyle głowy wciąż, jak się czytam, słucham i patrzę na to, co wygadują niektórzy...
W sumie to od razu myślę sobie, że jeśli społeczeństwo dojdzie do wniosku, że to jednak prawnicy do spółki z politykami komplikują sprawy najprostsze, to w sumie możemy od razu przejść tu do "Wieszania" Jarosława Rymkiewicza i stawianych na ulicach szubienicach. Oni się już tylko ludzi bać mogą i strach przed gniewem ludu odczuwać mogą, nie inaczej, przed nikim innym.
Odkryci. Cyniczni. Złamani, ale na biegu.
Oni wiedzą, że tradycyjne procedury naprawcze są już bezskuteczne.
Ostatnie godziny pokazały, ilu osobom przez ostatnie lata nie przeszkadzało łamanie i psucie państwa prawa. Nie przeszkadzało im to, co wyprawiała władzuchna poprzedników, jak kruszyła standardy, jak deptała demokratyczne bezpieczniki... Wielu z nich świetnie się zresztą w tym uniwersum urządziło.
Przeszkadza im dziś, że tu i teraz w imię słusznej sprawy, ktoś odważył się i chce przywrócić ład instytucji, która od dawna nie działa, która dla obywatela od lat nie robi już nic, bo w sprawach ludzi już od lat nie orzeka istotnie, nie orzeka już z absolutnie żadną troską... A przecież to Trybunał Konstytucyjny, jak żaden inny sąd jest właśnie od tego, aby chronić obywateli przed zakusami władzy, która pracuje i stanowi źle... A co, jeśli Trybunał jest martwy, zepsuty, złamanym, zdeptany? A to co robi, to już tylko tanie manifesty polityczne.
Tym odkrytym dziś do reszty nie zależy też na zwykłych ludziach. Cynizm, cwaniactwo, szerokie łokcie, klasowość, tania emancypacja, byle wyżej, byle bliżej pańskiego stołu władzy tej lub tamtej, najczęściej tamtej... A przecież widzimy to wokół nich. A media? To chyba najbardziej zepsute poletko w tym sporze...
A gdyby komuś od nich zależało to również w sprawie Sądu Najwyższego należałoby zrobić podobnie, bo tu przecież idzie o więcej spraw bezpośrednio dotykających zwykłych ludzi... Milczą, czemu milczą?
Ani kroku wstecz, zero kompromisów. Dość schylania i łamania karku. Zło nierozliczone wraca ze zdwojoną siłą, nawet jeśli teraz niektórzy z nich będą głośno otwierać swoje koniunkturalne buzie, zgrywać moralnych, prawych, strażników procedur, to pamiętajmy, że to tylko maski, bo to co trwa, to dla nich tylko gra o ich wpływy, interesy, koterie...
To my obywatele, domagajmy się dziś - ani kroku wstecz. W imię słusznej sprawy. A jeśli ktoś się cofnie, to powiedzmy mu won!
I nie popadajmy w zachwyty nad tym lub tamtym politykiem, bo to prosta droga do tego, aby nas oszukali. Po owocach ich poznamy, a przecież z tymi owocami to marnie jest, widzimy to od trzech lat i nie ma się tu co oszukiwać, niewykluczone jest, że i teraz chcą nas do reszty oszukać na możliwej swej końcówce, ja nawet zakładam, że tak właśnie jest, ze oni bardziej "bezpieczniki" pod siebie robią, niż pod obywateli.
Nie wierzcie nikomu, kto mówi, że to koniec Nawrockiego, tych zapowiadanych końców miał już kilka... To dopiero jego początek. I naprawdę dziwie się niektórym, że tak obwieszczają co rusz koniec Nawrockiego, przecież wiedzieć muszą, że takie "zabiegi" to usypianie czujności ludzi oraz uwagi na to wszystko, na złe początki nowych gier...
Szalenie ciekawa rozmowa
I szpileczki wbijanie niektórym także ciekawe ;)
Szpiedzy wrócili do kredy, martwych skrzynek i Telegrama. Pegasus ich nie złapie. Potrzebna klasyczna „betka” – ludzie na ulicy. Dobra obserwacja to sztuka. Jak jest u nas?
youtube.com/live/Uy-kQYWqHyo…
Ten gość ma żonę adwokatkę, mógłby ją zapytać czemu nie byłoby w tej sprawie trybu wyborczego, ale tego nie zrobi, bo po pierwsze jest propagandystą, który wlewa nam do głów swoje tępe komunały
teapawt.net/krzysztofbrejza/status…
unavailable
Proces, który pokazuje, jak wiele osób żyje w świecie równoległym, w świecie jakiejś smutnej tragikomedii, albo po prostu w świecie totalnych idiotów, którzy wlewają do naszych głów „fakty równoległe”.
Jeśli dzisiejsze zeznania Nataszy Geldon w procesie Nawrocki kontra Onet nie byłyby jawne, a czytałbym tylko i wyłącznie wpisy pewnych dziennikarzy i niektórych polityków, to uznałbym, że te zeznania faktycznie były przełomowe i że faktycznie okazało się, że ta kobieta, którą przyprowadził do Grand Hotelu Nawrocki, istotnie była prostytutką, no i że Nawrocki brał udział w procederze sprowadzania prostytutek do Grand Hotelu – bo tekst Onetu pod tym względem był jednoznaczny.
Niektórzy pisali dziś, że są to „przełomowe zeznania” i że to „najważniejszy świadek”. Jak dla mnie w zeznaniach złożonych dziś przed sądem nie ma nic przełomowego, a już na pewno nie ma nic takiego, co dałoby mi poczucie i pewność, jak niektórym komentującym, że Onet ten proces wygra i że mógł napisać to, co napisał. Bo po tym, co zobaczyłem, mam dziś poważne wątpliwości i myślę, że prawnicy Onetu także je mają.
Czysto procesowo biorąc pod uwagę poszukiwanie potwierdzenia tego, że Nawrocki istotnie był sutenerem, to dzisiejsze zeznania są dowodami czysto poszlakowymi i pośrednimi. Nic więcej. Choć niektórzy starają się zaczarować dzisiejsze zeznania, maksymalnie jak się da. Na pewno te zeznania nie były przełomowe, a jeśli to był najważniejszy świadek – to w mojej ocenie nie był to świadek, z którym wygrywa się proces, zwłaszcza taki proces. Niestety. A pamiętajmy, że tekst Onetu miał być w ubiegłym roku najważniejszym tekstem, bo dotyczyć miał przyszłej głowy państwa. Może właśnie słabością tego tekstu było to, że powstawał na szybko, może lepiej byłoby gdyby powstał już po wyborach z lepszymi "dotarciami" niż do Nataszy Geldon?
Kluczowy moment to ten, w którym sędzia Aleksandra Orzechowska zwróciła uwagę, że w autoryzowanej wypowiedzi dla Onetu świadek Natasza Geldon stwierdziła jednoznacznie, że kobieta, którą widziała, „to była prostytutka i jej opiekun”. Dzisiaj, zeznając pod przysięgą, „mówi pani, że nie jest na 100 procent pewna, że widziała Nawrockiego z prostytutką i alfonsem”. Świadek przyznała, że nie ma wiedzy, aby kobieta ta była prostytutką. Można stwierdzić, że w tym oto momencie sędzia Orzechowska rozpoczęła badanie adekwatności zarzutów stawianych Nawrockiemu w tekście Onetu. Po tym fragmencie można odnieść wrażenie, że sędzia daje sygnał pozwanym, czy aby na pewno twierdzenia użyte w tekście były uprawnione, zwłaszcza że były one kategoryczne i jednoznaczne. I to jest kluczowe w mojej ocenie, co może przesądzić o tym, że Onet ten proces niestety, ale przegra.
Dodatkowo, na co trzeba zwrócić uwagę, opisane zdarzenie przez Geldon było wyłącznie jedynym takim zdarzeniem w Grand Hotelu, zeznała, że nie ma wiedzy, aby taka sytuacja się powtórzyła. I najistotniejsze, Geldon przyznała przed sądem, że sformułowania o „alfonsie i prostytutce” były jej „wrażeniem” i „pierwszą myślą”, a nie potwierdzoną wiedzą. I myślę sobie już tak na boku, że sędzia może tu zrobić z tego mocny „użytek” w uzasadnieniu do wyroku.
Kluczowym punktem zeznań Geldon może być przytoczona przez nią wypowiedź Nawrockiego, który na pytanie o tę sytuację miał jej powiedzieć, że „może sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny”. Ale każdy prawnik wie, że jest to dowód tylko na to, że taka rozmowa mogła się odbyć, a nie na to, że Nawrocki był sutenerem lub organizatorem „siatki sutenerskiej”, nie jest to fragment po którym sąd uzna że "Nawrocki sprowadzał prostytutki do Grand Hotelu", zwłaszcza, że to było jednostkowe zdarzenie wedle relacji samej Geldon.
Dodatkowo dzisiejszy proces pokazał też nieco kuchni dziennikarskiej. Ile trwały rozmowy z p. Geldon, czy ją dopytywano o szczegóły. Czy pytano po kilka razy o niektóre fakty, czy też tylko raz opowiedziała i starczyło, czy rozmowy z nią zarejestrowano… I myślę, że dla sądu mogło to być jednak zadziwiające, że taki tekst można napisać z taką lekkością w takich, a nie innych okolicznościach tak szybko… Bo to był – jeśli był – materiał na naprawdę solidne dziennikarskie śledztwo. I tego bym jednak oczekiwał od portalu, który w Polsce przypisuje sobie prawo do bycia najważniejszym portalem. Każdy dziennikarz ma prawo się mylić, wielu się myli. Presja, stres, pogoń za newsem i mocnym tekstem. Mimo to, życzę Harłukowiczowi wygranej i Onetowi, ale po tym, co dziś zobaczyłem, obawiam się, że będzie ciężko.
Odsłuchajcie sobie tej rozmowy. Nikt mi nie powie, że Pełczyńska nie ma racji, bo każdy rozsądny musi to widzieć, bez względu na sympatie
Marazm tego rządu, brak reform, pływanie z dnia na dzień, nieobecność państwa na wielu polach od służby zdrowia po strategie gospodarczą. I jedyne co im się udaje to propaganda... Choć i to coraz mniej.
Oto cała ""elitarność" drużyny Tuska.
Tusk boi się, bo PiS skrytykuje. Jak cierpi, to niech odda władzę, bo przez takich jak on, jak całe to ich liberalne ciamciaramcia do władzy dojdą zaraz radykałowie i skrajni fanatycy. Tylko, że co niektórzy z nich wtedy się zawiną na kilka lat, a my z tym bajzlem tutaj zostaniemy.
youtube.com/watch?v=C9r0z8A7…
Nie dajcie sobie wmówić, że rząd będzie blokować przejęcie TVN
Jeśli w to uwierzycie, to znowu wielki zawód zaliczycie
Nic takiego się nie stanie
Pani doktor robiła i robi dobrą robotę od kilku dni wbrew urzędniczej klasie i nie tylko...
Teraz się okazuje, nie może wykonywać swojej pracy należycie i profesjonalnie...
Ta sprawa to jakiś absurd
I smutny żart, gdyby nie to, że chodzi o dobrostan zwierząt, ale też i o to, jak prokuratura wybrnie z tej sprawy, bo to, co widzimy, to jest totalny blamaż prokuratury i urzędników
Szanowni Państwo,
od tygodnia podejmuję starania w celu uzyskanie formalnego umocowania do koordynowania bieżącej opieki nad zwierzętami oraz organizacji pracy zespołu ZOO Łączna. Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności.
Jest to kwestia kluczowa, ponieważ nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji.
W związku z tym, do czasu uregulowania tej sytuacji, zmuszona jestem wycofać się z wcześniejszych deklaracji dotyczących dalszego koordynowania tych działań. Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem.









