
Rozmarzony włóczęga wiecznie z głową w chmurach. Fotografia analogowa, dźwięk z taśmy, Lech Poznań 📷 [email protected]
Poznań, Polska
Joined August 2015
- Tweets3.1K
- Following1.2K
- Followers856
- Likes19.5K
Pinned Tweet
Dziś ważny dzień dla mnie. Otwieramy naszą pierwszą kawiarnię na poznańskich Naramowicach 🙌 Za jakość kawy i domowych wypieków ręczę jak za Wojtulę Mońkę. Mamy ambicję być najfajniejszym tego typu miejsce na mapie Poznania, więc gorąco zapraszam wszystkich szanownych obserwujących. Na hasło "Lech Poznań" -10% zniżki ofkors.
📍 Harmonia Cafe, Naramowicka 172.
Staram się po takich meczach unikać populizmów, jednakże wyjątkowo ucieszyłaby mnie mocniejsza reakcja i pogrożenie palcem sztabowi. Wygodnie tłumaczy się deklasację z Leverkusen różnicą budżetów i wartości kadry. A jednak dziś, w drugą stronę, było to zupełnie niezauważalne.
Popełnić błąd to nie zbrodnia. Ale nie wyciągnąć żadnych wniosków i zrobić dokładnie to samo drugi raz wymaga już stanowczej reakcji.
Dla porannej zmiany - definicja piłkarskiej jakości. Głowa w górze - zamysł, decyzja, zagranie. Bez przypadku. Oboje już wiedzą, co za chwilę się wydarzy. Drobnostka, którą warto docenić po tych wszystkich latach pałowania wrzutek z zamkniętymi oczami.
Markery zmęczeniowe Lecha mierzone wczoraj były najwyższe w tym sezonie. I tak dzień później pojechaliśmy z marszu i opluliśmy legionistów na ich terenie. Niesamowicie dużo waży do zwycięstwo. Klasa.
Analogowa fotografia to malowanie światłem. Otwiera się migawka i wpuszcza do wnętrza fotony, które padając na światłoczułą błonę, reagują z kryształkami halogenków srebra. Zdjęcie na filmie kolorowym nigdy nie będzie tak ostre jak w cyfrze. To jak zapalić latarkę w gęstej mgle. Światło ulega rozproszeniu i odbiciu w wielowarstwowej emulsji. Ta nieostrość, która była kiedyś wadą, dziś jest miłym efektem vintage w sterylnym zdigitalizowanym świecie.
Początek meczu, początek filmu.
Lubię to zdjęcie. Deszczowy dzień późną jesienią nad Preikestolen w Norwegii nie wróżył spektakularnych zdjęć. Ale czasem w nieoczywistych sytuacjach robi się nieoczywiste wyniki, które się później pamięta latami. Zmokłem okrutnie. Buty suszyłem dwa dni, mokre miałem wszystko. Ale dzięki temu byłem na szlaku niemal sam. I tam na górze, w porywistym deszczu, z ołowianymi chmurami na dotknięcie wyciągniętej w górę dłoni, miałem czas poszukać tej chwili.













