Komunikacja & PR

Warszawa
Joined May 2009
Piękne pożegnanie pięknego człowieka… Trudno nam dziś, Jacku, ale będziemy walczyć - zgodnie ze słowami, które zapisałeś na koniec w notatniku: „To tu toczy się walka codzienna. Robić. Nie robić. Chcę. Nie chcę” 💔🙏🏻 Dziękujemy.
4
12
318
26,266
Z pustego to i Papuszyn na dłuższą metę nie naleje. Doszukując się plusów - poza tym, że legioniści powalczyli, to Dragomir Okuka (mój legijny „ojciec” 😄) utrzymał swój rekord.
8
847
Małgorzata Chłopaś retweeted
182
2,174
220
36,840
1,456,477
Małgorzata Chłopaś retweeted
„Informuję, że przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się przeciwko mnie postępowanie z powództwa Krzysztofa Stanowskiego i Kanał Zero S.A. o ochronę dóbr osobistych w związku z opublikowanymi przeze mnie wpisami. Powodowie twierdzą, że wpisy te zawierają nieprawdziwe zarzuty dotyczące ich powiązań z działalnością przestępczą, źródeł finansowania oraz działania na rzecz rosyjskiej propagandy lub obcych interesów i naruszają ich dobra osobiste. Zasadność tych twierdzeń jest przedmiotem oceny Sądu i NIE została prawomocnie rozstrzygnięta. Niniejsza informacja jest publikowana w wykonaniu postanowienia Sądu o udzieleniu zabezpieczenia.”
231
620
75
1,506
336,591
Swoją drogą ten grudniowy medialny triumf pana Michała nad panem Mioduskim to jak widać były tzw. miłe złego początki ;)
Decyzja zakomunikowana przez Michała Świerczewskiego dziś rano. Jeszcze w tamtym tygodniu, można było usłyszeć, że Kaczmarek kupił szatnię. Po raz kolejny jednoosobowa decyzja. Dziś wieczorem zrobimy program specjalny.
3
39
4,508
Małgorzata Chłopaś retweeted
🗞 Mateusz Żukowski w częsci trzeciej i ostatniej. O najtrudniejszym meczu w życiu. Meczu dwa dni po śmierci Jacka Magiery. Na początku grać nie chciał, ale musiał, bo Magdeburg potrzebował swojego napastnika. Wiadomo, trzeba się utrzymać. Futbolowa machina pędzi. Żukowski: Nie wyobrażałem sobie jechać na mecz po takiej tragedii. Nie miałem pojęcia, co zrobić. Znałem rodzinę Jacka - żonę, dzieci. Doskonale widziałem, jaką Jacek ma z nimi relację. Janek był wielokrotnie u nas w szatni w Śląsku. Obudziłem się w sobotę, spałem może ze dwie godziny. Wstałem i nadal nie mogłem w to uwierzyć. Taka dziwna nadzieja, że to ci się śniło. Spojrzałem na nasze ostatnie zdjęcie z Jackiem z Magdeburga. Pojechałem do klubu i do nikogo słowem się nie odezwałem. W klubie skądś się dowiedzieli, jak to przeżywam. Podeszli ze zrozumieniem - trenerzy, sztab, dyrektor. Po odprawie zatrzymał mnie trener. Powiedział, że wie o całej sytuacji i chcą mi pomóc. Co by się nie działo, to są ze mną. Odpowiedziałem w emocjach, że nie chcę jechać na mecz. - Dobrze, spokojnie. Teraz chwilę odsapnij, przemyśl to. Może zadzwoń do żony - zaproponowali. Wiedzieli, że rozmowa z żoną trochę mnie uspokaja. Zadzwoniłem do Oli: - Co mam zrobić? Ola, co mam zrobić? Wiem, że mnie potrzebują, ale jestem wrakiem. - Jedź - powiedziała Ola. Jacek byłby na mnie zły, gdybym nie zagrał.
1
3
172
19,740
Małgorzata Chłopaś retweeted
IMO długofalowo koncepcja resetu i orki wygra, nie da się w polskich warunkach anihilować drugiej strony (społeczeństwa, prawników, etc.), nawet jak się akurat kieruje policją albo TK, jako moralne uzasadnienie naprzemiennie cytując sobie nawzajem dwa wiersze Herberta i Miłosza.
1
12
2
80
8,037
Małgorzata Chłopaś retweeted
„Może pan przedstawić dowolny dowód, a ja i tak powiem, że to AI, więc zapraszam do sądu i zobaczymy, kto ma więcej kasy na prawników, bo ja pod tę sprawę podłączę wszystko, począwszy od tego, jak ukradliście nam stolicę”.
9
8
206
7,350
Małgorzata Chłopaś retweeted
Tłumaczenia, ze druzyna przegrała bo sedzia podyktował aut nie w tę stronę to chyba nie słyszałem od czasów późnego Piechniczka...
65
12
3
319
18,981
Małgorzata Chłopaś retweeted
1916 - 2026 Legia Varsovia Aeterna
2
45
2
790
14,754
Bardzo sympatyczne dopełnienie weekendu dzięki diabe(L)skiej ekipie Marasa 😈 oraz 🤫
38
1,176
Dziś mija pół roku od kiedy nie ma z nami Jacka Magiery. Przeminęła wiosna i lato. Robi się coraz bardziej mokro i ciemno. Dlatego podrzucam motywację od Jacka: „To tu toczy się walka codzienna. Robić. Nie robić. Chcę. Nie chcę”. Tęsknimy 🥹🫡
2
29
895
57,401
Nie gram w gry, ale ta ma swój urok 🐻 ;)
Luźna ciekawostka. Jak wiadomo do FC27 został dodany stadion Legii i z tym jest związany mały easter egg. Strzelając gola na bramkę pod Żyletą można podbiec do Misia Kazka, aby wspólnie z nim celebrować gola. Jest kilka wariantów cieszynek.
2
21
5,161
Urocze były te realizacje Kroniki :)
This quoted post is unavailable.
2
18
1,755
Życie w przewlekłym bólu odbiera bardzo wiele… Tu młoda dziewczyna okropnie cierpi, ale walczy - pomóżmy jej w tej walce. Puszczam dalej i was też zachęcam do wsparcia. A dla Weroniki uścisk mocy, jesteś bardzo dzielna 👊🏻
Wczoraj po 2 latach straciłam pracę. Z uwagi na swój stan zdrowia mogę pracować jedynie zdalnie. Ta praca to było moje jedyne źródło utrzymania. Nie wiem co dalej może ktoś szuka pracownika np do CC? 5 lat doświadczenia w obsłudze klienta Dzięki za pomoc pomagam.pl/weronikamajewska
4
22
66
13,035
„Radykalne kroki, z których jesteśmy znani” 🫢. Czytanie między wierszami to moje guilty pleasure.
Oświadczenie Zarządu @wislakrakowsa 🔵⚪️🔴 (czyli moje) Dziś TS Wisła Kraków S.A. zwróci się do @LegiaWarszawa oraz właściwych organów PZPN i Ekstraklasy S.A. o wyczerpujące wyjaśnienia dotyczące odmowy przyjęcia zorganizowanej grupy naszych kibiców na meczu 11 października 2026 roku - w świetle przepisów licencyjnych, regulaminu rozgrywek oraz uchwały dotyczącej udziału kibiców gości w meczach piłki nożnej. Pismo, które otrzymaliśmy, nie jest dla nas szczególnym zaskoczeniem. Chętnie natomiast dowiemy się więcej o działalności Zarządu Zieleni mst. Warszawy oraz o współpracy Legii Warszawa z Policją i innymi służbami w sprawach bezpieczeństwa. Świat zmienia się dziś niezwykle dynamicznie, a skuteczne działanie wymaga elastyczności i umiejętności rozwiązywania problemów. W czasach, gdy pracuje się nad wysyłaniem rakiet na Marsa, wierzymy, że wspólnymi siłami PZPN, Ekstraklasy i obu klubów uda się w ciągu 11 dni zamontować siatkę, bramę i kilka kamer - a tym samym pokonać trudności, które postawił przed nami los. Jako Wisła Kraków stoimy na stanowisku, że obecność kibiców gości ma istotne znaczenie - wpływa na rywalizację na boisku, a jej zapewnienie jest kwestią zasad fair play i zwyczajnej uczciwości. Właśnie dlatego zadbaliśmy o to, by podczas organizowanego przez nas w Krakowie meczu Ligi Konferencji pomiędzy Szachtarem Donieck a Legią Warszawa na trybunach mogło zasiąść około 1,5–2 tysięcy kibiców Legii. Spotkanie miało szczególny charakter ze względu na napięcia związane z relacjami polsko-ukraińskimi. Mimo to odbyło się w znakomitej atmosferze. (Na marginesie: rzadko spotyka się kibiców, którzy przytulają się równie często jak kibice Legii Warszawa - przed meczem, w jego trakcie i po końcowym gwizdku - co pewnie poprawiło atmosferę również). Znamienne jest, że w kraju, który przez tyle lat walczył o wolność, dziś odbiera się ją innym - w tym przypadku kibicom, którzy chcą po prostu obejrzeć mecz swojej drużyny. Nie jest to ani szczególnie patriotyczne, ani specjalnie mądre. Nasza reakcja będzie zależała od treści otrzymanych wyjaśnień. Bierzemy pod uwagę zarówno pozostawienie sprawy bez dalszych działań, jak i radykalne kroki, z których jesteśmy znani. Szanujemy władze innych klubów (no dobra z małymi wyjątkami) więc spokojnie poczekamy na odpowiedź. Uszanowanie na resztę tygodnia.
10
61
7,032
No nie wiem kto tu zabiera głos bez potrzeby 😬
Fredi Bobić nie gryzie się w język. Umówiliśmy się na 90 minut rozmowy, ale wyszło więcej. Dyrektor sportowy @LegiaWarszawa w pewnym momencie przyznał: "Nie jestem fanem sposobu grania, jaki praktykuje Marek Papszun. Gdy jednak mówiłem, że to właściwy trener, to chodziło mi tylko o Legię. Chodziło mi o to, co przysłuży się Legii, a nie mi osoboście. W takich sytuacjach musisz schować swoje ego. Wiadomo, że kocham inny sposób grania w piłkę. A mimo to tyleż respektuję, co jestem wdzięczny za to, co wniósł do klubu Papszun". Bobić pierwszą rozmowę z Markiem Papszunem odbył w jego domu. Trwała cztery godziny i wyznaczyła ramy współptracy. Ostatnio trener Legii powiedział, że musiał powalczyć o nowe kontrakty dla Rafała Augustyniaka i Bartosza Kapustki - ze względu na opinię publiczną. "Nie musiał walczyć, to była jego prośba, która nie wzbudziła wielkiej polemiki. Jedno chciałbym zaznaczyć - Marek za dużo mówi publicznie o takich sprawach, bo konstrukcja kadry to przede wszystkim zadanie dyrektora sportowego, a nie trenera. Widać, że Papszun ceni Augustyniaka i Kapustkę, ale przecież ja nie jestem ich wrogiem. Tyle, że miałem krytyczne spojrzenie właśnie na tych piłkarzy, jeśli chodzi o poprzedni sezon. W końcu obaj są liderami. Tymczasem nie byli tymi liderami w kilku sytuacjach, gdy naprawdę tego potrzebowaliśmy. Co nie znaczy, że nie widziałem ich postępu już pod wodzą Marka. To było bardzo pozytywne. Jedno warto jednak dodać - musimy myśleć o przyszłości. Nie wiem, ile lat jeszcze Kapustka i Augustyniak będą grali na wysokim poziomie. Dla mnie niech grają jak najdłużej, ale musimy przygotowywać młodych piłkarzy, aby zajęli ich miejsce. I takie kwestie są powodem do dyskusji z trenerem. Nie chodzi zresztą tylko o Marka - wszyscy trenerzy są podobni w tym względzie: ciągle i wciąż chcą piłkarzy kompletnych. Doświadczonych, prawa noga, lewa noga, taktycznie świetnie przygotowanych. Żartuję czasami, że jakbyś dał trenerowi Messiego, to zaraz poprosi o Ronaldo". Wróćmy jednak do Augustyniaka i Kapustki. Bobić tłumaczy: "Złożyliśmy im oferty, ale to nie były takie same propozycje, jakie mieli wcześniej. Jeśli chcą zostać dalej w Legii i wpływać na jej rozwój, jeśli chcą kontynuować to wszystko, co dobrego zadziało się wiosną, gdy brali na siebie odpowiedzialność, to musieli zgodzić się na umowy, w których pieniądze są do podniesienia z murawy". Czy trener chciał dać sygnał kibicom w sprawie Augustyniaka i Kapustki? "Rozumiem wiele, ale czasami lepiej milczeć" - oznajmia człowiek, który odpowiada za sferę sportową w całym klubie. "Zawsze powtarzam - pracujemy dla klubu. To klub jest absolutnie na pierwszym miejscu. I dotyczy to wszystkich. I mojej osoby i Marka Papszuna i każdego innego pracownika" - mówi Bobić. I dodaje z uśmiechem: "Być może inaczej jest w Częstochowie". Bobić nie gryzie się w język, gdy konfrontowany jest z kilkoma wypowiedziami trenera Legii. I tłumaczy: "Przecież Marek Papszun zdaje sobie sprawę, że potrzebujemy 2-3 okien transferowych, aby przebudować kadrę". Niemiec, który wcześniej pracował w Stuttgarcie, Eintrachcie i Hercie, zaznacza: "W letnim oknie transferowym udało nam się naprawdę dużo! Marek mówi co prawda, że powinniśmy się jeszcze pozbyć czterech graczy. To ja odpowiadam naszemu trenerowi: Marek, ale po pierwsze muszą się znaleźć kluby, które ich zechcą. A po drugie - i tak odeszło aż 18 zawodników. Podam jeden przykład - Stojanović. Był kontuzjowany, a i tak udało nam się porozumieć z Mariborem. Colak od kilku miesięcy pauzuje ze względu na kontuzję twarzy". Kibice spekulują, jakich piłkarzy Papszun miał na myśli (padają nazwiska - Colak, Chodyna, Reca i Biczachczjan). "Nie chcę komentować, o których piłkarzy chodzi. To nie było właściwe ze strony Marka, że powiedział o czterech nazwiskach" - zaznacza Bobic. "Rozumiem jednak, że jest emocjonalny i czasami zabiera głos bez potrzeby" - dodaje. @M_Wawrzynowski poprosił, żeby zadać pytanie, gdzie są piłkarze, którzy robią różnicę - i żebym to pytanie powtórzył 30 razy na 30 różnych sposobów. Mistrz Europy z 1996 roku najpierw się roześmiał, a później mówił: "Są, pewne, że są! Tyle, że w Liverpoolu, czy w Manchesterze City albo w Bayernie Monachium. Proszę mi powiedzieć, gdzie widzicie takich piłkarzy w Ekstraklasie? Takich, którzy naprawdę robią różnicę - gdzie oni są?". 37-krotny reprezentant Niemiec mówi: "Gdy ktoś na poważnie pyta mnie o graczy, którzy robią różnicę w Legii, to od razu przychodzi mi do głowy jedno - drużyna, drużyna jest najważniejsza. A jak już mam kogoś wymienić, to Otto Hindricha. I drużyna doskonale zdaje sobie sprawę, że mają klasowego bramkarza za sobą". Papszun już prorokował sprzedaż Hindicha za duże pieniądze. "Nie ma sprawy - jak tak się stanie, to będziemy mogli dużo zainwestować. Marek nie jest specjalnie szczęśliwy, że nie inwestujemy dużo. Tak, wiem, że w Częstochowie portfel był zawsze otwarty". "Tymczasem latem Legia wydała tylko 780 tysięcy euro na sumy odstępnego. I zmniejszyliśmy budżet płacowy o 26 procent" - informuje Bobić. Zapraszam na całą rozmowę, która jest dłuższa niż mecz, gdzie padły też pytania od kibiców @F_Zdankiewicz, czy @JacekPiekara 🤝 @PrawdaFutbolu 🎙️ #prawdafutbolu na YT, link do dialogu z napisami, które tłumaczą 👇 youtu.be/I1ewS6e1qLo?si=zlL6…
2
2
64
3,817
Małgorzata Chłopaś retweeted
Te kurwy doskonale wiedzą jaką datę sobie wybrać na prowokacje
50
78
3
5,172
438,077
Małgorzata Chłopaś retweeted
Teoretycznie to wszystko wygląda tak, jakby należało się zacząć niepokoić, że sytuacja jest bardzo poważna. Na szczęście uspokaja nas klasa polityczna, która napier***a się równie bezrozumnie i antypaństwowo jak dotąd. Chyba więc nie wierzą, że coś będzie?
13
9
4
221
22,616
Małgorzata Chłopaś retweeted
Obserwuję od kilku dni awanturę w sprawie smsów od Adriana Siemieńca do sędziego Wójcika i chciałem dorzucić swoje nieco długie trzy grosze. Na początek w tej sprawie warto bardzo precyzyjnie oddzielić fakty od ocen i nie przypisywać nikomu odpowiedzialności, której nie stwierdziły właściwe organy. Zacznijmy od faktów. 17 maja 2026 roku, w dniu meczu GKS Katowice - Jagiellonia Białystok, Adrian Siemieniec napisał na WhatsAppie do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika, który przebywał wówczas w Japonii. Rozmowa dotyczyła Pawła Raczkowskiego, wyznaczonego do prowadzenia tego spotkania oraz piłkarzy Jagiellonii zagrożonych zawieszeniem za żółte kartki. Siemieniec pisał, że chciałby, aby Raczkowski w tym temacie „z Nami współpracował”. Zaznaczał, że jeśli kartka będzie ewidentna, nie ma do tego zastrzeżeń, ale pytał o możliwość wcześniejszego uprzedzenia, kiedy któryś z jego zawodników będzie blisko napomnienia, tak aby mógł zareagować. Pisał również o „pewnej rozwadze” w sytuacjach „pół na pół”. Wójcik odpowiedział, sugerując Siemieńcowi, aby przedstawił Raczkowskiemu, którzy zawodnicy są zagrożeni, i powiedział mu, że zależy mu na wcześniejszej informacji, gdy sytuacja zacznie zmierzać w kierunku kartki. Następnie Wójcik przesłał zrzuty tej rozmowy Raczkowskiemu. To jest miejsce w którym dla mnie kończy się przestrzeń do sprowadzania całej historii wyłącznie do „niefortunnej wiadomości”. Jednocześnie trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć coś równie ważnego. Komisja Ligi oficjalnie poinformowała, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego ani nie dotyczy zarzutu manipulowania wynikiem meczu. W ujawnionej korespondencji nie ma również propozycji pieniędzy, korzyści czy jakiegokolwiek świadczenia w zamian za określone zachowanie arbitra. Nie ma więc żadnego powodu, aby na podstawie tego, co dziś wiemy, używać wobec Siemieńca określeń takich jak „korupcja” czy „ustawianie meczu”. Ale to nie oznacza, że nic się nie stało. Sednem tej historii jest standard relacji pomiędzy przedstawicielami klubów a sędziami. Tutaj trener jednej z drużyn jeszcze przed rozpoczęciem spotkania próbował doprowadzić do sytuacji, w której sędzia prowadzący mecz miałby wcześniej sygnalizować mu, że jeden z jego zawodników znajduje się blisko otrzymania żółtej kartki. Taka informacja pozwoliłaby trenerowi zareagować, na przykład poprzez dokonanie zmiany. Ośmiu piłkarzy Jagiellonii było wtedy zagrożonych pauzą w ostatniej kolejce sezonu. To jest fakt, przez który cała sytuacja wymaga dokładnego wyjaśnienia. Konwencja Sędziowska PZPN stanowi, że sędziowie szczebla centralnego mają bezwzględny zakaz „nieuprawnionego kontaktu telefonicznego lub osobistego” z przedstawicielami klubów. Jednocześnie ten sam dokument rozróżnia kontakty nieuprawnione od kontaktów usprawiedliwionych i uprawnionych. Nie przesądzam więc, czy w tym konkretnym przypadku przepis został naruszony. Właśnie to powinny ustalić właściwe organy. Warto również podkreślić, że przepis ten jest skierowany przede wszystkim do sędziów. Sytuację Siemieńca należy zatem oceniać oddzielnie. Według informacji Wirtualnej Polski, PZPN wskazał w sprawie dotyczącej trenera również art. 110 Regulaminu Dyscyplinarnego, odnoszący się między innymi do obowiązków wynikających z prawa związkowego i norm moralno-etycznych obowiązujących w piłce nożnej. To jednak nie oznacza, że naruszenie zostało już stwierdzone. Siemieniec sam podkreślał, że dotychczasowe czynności miały charakter wyjaśniający. Problem tej historii jest zresztą szerszy. Trener Siemieniec zainicjował kontakt. Sędzia Wójcik odpowiedział i udzielił mu konkretnej sugestii. Następnie przekazał rozmowę sędziemu Raczkowskiemu. Według ustaleń Wirtualnej Polski rzecznik dyscyplinarny PZPN otrzymał materiały dopiero 9 lipca, czyli 53 dni po meczu. To również wymaga wyjaśnienia. W profesjonalnych rozgrywkach nie wystarczy, żeby sędzia faktycznie był bezstronny. System powinien ograniczać również sytuacje, które mogą tworzyć wrażenie, że jeden klub posiada dostęp do arbitra lub sposób komunikowania się z nim niedostępny dla innych. Dla uczciwości trzeba odnotować również stanowisko Wójcika. Sędzia twierdzi, że rozmowy trenerów, kierowników czy zawodników z arbitrami dotyczące zagrożenia kartkami zdarzały się wcześniej i postrzegał je jako normalny element funkcjonowania środowiska. Jeżeli rzeczywiście była to szersza praktyka, to problem staje się jeszcze większy. Wtedy pytanie dotyczy już standardów obowiązujących w całym środowisku. Nie przekonuje mnie również argument, że „przecież chodziło tylko o kartki”. Kartki są integralną częścią meczu. Wpływają na zachowanie zawodników, decyzje trenerów i - poprzez zawieszenia - również na kolejne spotkania. Jednocześnie trzeba zachować proporcje. Adrian Siemieniec przyznał później, że wysłanie wiadomości było niepotrzebne i było błędem. Powiedział, że nie miał złych intencji, nazwał całą sytuację lekcją i zapewnił, że podobny kontakt z jego strony się nie powtórzy. Zwraca jednak uwagę jeszcze jeden element jego reakcji. Przyznanie się do błędu nie jest tym samym co przeprosiny. Arkadiusz Kamil Wójcik publicznie przeprosił Siemieńca i wziął na siebie odpowiedzialność za swoją rolę w tej historii. Siemieniec natomiast, zapytany już wprost po meczu z Wisłą Kraków, czy zamierza za tę sytuację przeprosić albo wyrazić żal, odpowiedział, że wszystko, co chciał powiedzieć na temat swojej refleksji, już powiedział i nie zamierza niczego dodawać. Na ten moment publicznego „przepraszam” z jego strony więc nie usłyszeliśmy. Szkoda. Oczywiście nikt nie oczekuje, że trener Siemieniec ma przepraszać za korupcję czy ustawianie meczu. Takich zarzutów Komisja Ligi mu nie stawia. Trener Jagielloni stworzył jednak sytuację, która siłą rzeczy wzbudziła obawy o standard relacji pomiędzy trenerami i sędziami. Siłą rzeczy przywołuje też wspomnienia z najmroczniejszych czasów naszego futbolu. Uważam, że ta historia nie powinna zakończyć się jedynie na przeprosinach Wójcika i deklaracji Siemieńca, że wyciągnął wnioski. Potrzebujemy jasnej odpowiedzi Komisji Ligi oraz właściwych organów PZPN. ➡️Czy taki kontakt mieścił się w granicach dopuszczalnych relacji trener - sędzia? ➡️Jeśli nie to jakie przepisy zostały naruszone? ➡️Jak powinni zachować się sędziowie, kiedy przedstawiciel klubu inicjuje podobną rozmowę? ➡️Dlaczego - według ustaleń Wirtualnej Polski - materiały trafiły do rzecznika dyscyplinarnego dopiero 53 dni po spotkaniu? ➡️Na koniec najważniejsze. Jakie zasady mają obowiązywać na przyszłość? Moim zdaniem granica powinna być bardzo czytelna. Trener nie powinien przed meczem zabiegać o szczególny sposób traktowania lub komunikowania decyzji dotyczących swoich zawodników. Sędzia nie powinien pozostawiać wątpliwości, czy jedna z drużyn posiada w tej kwestii jakąkolwiek przewagę informacyjną. Niezależnie od nazwiska trenera, klubu, miejsca w tabeli i tego, czy ktokolwiek miał złe intencje. Granice muszą być jasne.
16
3
1
51
11,403