Redaktor naczelny https://xitter.cf/t.co/K4OMBgrmrH

NWW, Polska
Joined May 2009
Będę Was zachęcał, bo to dzieło mojego życia. Póki co😉 Mazowszanka była zespołem kultowym i zasłużyła na własną opowieść. 18 rozdziałów o glorii, chwale i upadku, ponad 430 stron zaskakujących historii, ponad 40 zdjęć. #plkpl Przedsprzedaż, zapraszam -> idz.do/mazowszanka
16
12
13
152
Łukasz Cegliński retweeted
Andrzej Pluta zaszalał w Hiszpanii 🇪🇸 I to z jakim rywalem! Na tle Rubio i Lapprovitoli strzelił pięć trójek, jak to się ogląda! Koszykarska poezja, brawo @jr_pluta 🇵🇱 Jutro na kanale @BasketwLiczbach wywiad z Andrzejem! 🏀 @KoszKadra #plkpl
4
8
269
17,613
Łukasz Cegliński retweeted
🇵🇱 Jakub Szumert o krok od double-double! SMU pokonało Texas A&M 94:88 w meczu pokazowym, a Polak zanotował 11 pkt, 9 zb., 2 ast., przechwyt i blok. Był najlepszym zbierającym zespołu. Jak daleko waszym zdaniem Jakub może zajść w Stanach?🇺🇸🤔 #NCAA #plkpl
1
2
23
1,644
Łukasz Cegliński retweeted
Złe wiadomości z Bydgoszczy - mowa o poważnym urazie ścięgna Achillesa Kacpra Kłaczka. Duża strata dla Astorii i ligi #plkpl
12
2
1
61
6,464
𝐒𝐊𝐎𝐌𝐄𝐍𝐓𝐔𝐉 𝐖𝐒𝐀𝐃 𝐃𝐄𝐕𝐈𝐍𝐀 🎙 📣 Zapraszamy na konkurs błyskawiczny. Sprawa jest prosta: 1. Nagrywasz swój komentarz do akcji z kapitalnym wsadem Devina Robinsona z drugiej kwarty meczu Śląsk vs. Astoria 2. Wysyłasz do wtorku, do godz. 12, plik (audio lub video) na adres [email protected] 3. Autor(ka) najlepszego zgloszenia wygrywa możliwość obejrzenia meczu ze specjalnego miejsca obok ławki Śląska tuż przy parkiecie Hali Orbita na jednym z dwóch najbliższych domowych spotkań WKS-u (do wyboru). I oczywiście fotkę z Devinem 😉 Liczymy na Wasze zaangażowanie! Pamietajcie - nie głos i warsztat się liczą, tylko autentyczność i emocje 🔥 #plkpl
4
4
2
28
4,785
Andrzej Pluta Jr. vs. Joventut Badalona: 18 punktów (6/8 FG, 5/7 3PT, 1/2 FT), 4 asysty, 2 zbiórki, przechwyt, żadnych strat, 3 faule w 21 minut z ławki. Wyborny występ @jr_pluta 🔥 Basquet Girona z Polakiem na boisku +17. Triumf 101:87 🏀 #LigaEndesa #KoszKadra #ACBpl #plkpl
1
3
45
1,130
Łukasz Cegliński retweeted
Pan Koszykarz Devin Robinson. Kurtyna. Foto: ja #plkpl
1
3
38
1,911
Łukasz Cegliński retweeted
Za chwilę razem z Radkiem Spiakiem zaprosimy na mecz Girony z Joventutem — czyli starcie Andrzeja Pluty z Rickym Rubio i Nico Laprovittolą. Start o 12 w Sportklubie. Gwarantuję, że będziemy komentować z odpowiednią energią 😎 #plkpl #acbpl
1
1
18
1,305
Mateusz Ponitka w starciu z Besiktasem: 15 punktów (5/8 FG, 3/4 3PT, 2/2 FT), 8 zbiórek (6 def, 2 off), 6 asyst, żadnych strat, 3 faule w 27 minut spędzonych na parkiecie. Bahcesehir zwyciężył 100:96 🏀 #TSBSL #KoszKadra #plkpl
3
2
1
56
3,231
I do tego rekord asyst w #1LKosz - dotychczasowy wynosił 17 i ustanowiło go sześciu graczy: Łukasz Szczypka, Michał Nowakowski, Marcin Nowakowski, Kamil Zywert, Adrian Kordalski i Tomasz Śnieg. #plkpl
CO ZA TRIPLE-DOUBLE W @1LMKosz ❗ Gal Gelinski zanotował FANTASTYCZNY występ w meczu w Rzeszowie. Jego wielkie triple-double na poziomie: 19 punktów, 13 zbiórek, 19 asyst. Eval: 40 Polonia wygrała z Resovią 83:79 ❗ #1LKosz #plkpl
16
1,883
Łukasz Cegliński retweeted
2026 NBA champion Jeremy Sochan is selected No. 1 overall by the @texaslegends in the 2026 NBA G League Draft! 👏 Follow our LIVE G League Draft Board: gleague.nba.com/2026-nba-g-l…
76
180
197
2,420
661,660
Łukasz Cegliński retweeted
MILICIĆ U ŻURNALISTY – MOJE REFLEKSJE Obejrzałem odcinek podcastu Żurnalisty, czyli Dawida Swakowskiego, którego gościem był selekcjoner reprezentacji Polski Igor Milicić. Dwie i pół godziny treściwej, ciekawej rozmowy. #plkpl #KoszKadra Moje pierwsze wrażenie: super! Super, że przedstawiciele polskiego basketu są zapraszani do takich programów, że wychodzą poza sportową bańkę. Kilka miesięcy temu u Swakowskiego był Mateusz Ponitka, teraz Milicić. To niewątpliwie sztandarowe postaci polskiej reprezentacji, a więc i polskiego basketu. A o koszykówce nigdy nie za dużo. I przede wszystkim – zachęcam, zapoznajcie się sami z tą rozmową, Milicić to ciekawa postać z dynamiczną historią życia. Ja podzielę się tu tylko przemyśleniami. Pierwsza część: wciągająca, otwierająca oczy, nowa. Nigdy nie pytałem selekcjonera o pierwsze lata życia, ani nie czytałem z nim rozmów, w których opowiada o dzieciństwie. O rodzicach, o ich zajęciach, o dwóch różnych dziadkach i wiejskich jajecznicach. Jak został koszykarzem, z kim rywalizował, o czym marzył? No i jak to się stało, że był obserwowany przez skautów Chicago Bulls? Z opowieści trenera wynika, że był bardzo obiecującym koszykarzem – nie szybkim, ale sprytnym, jak sam mówi. Rozwój pokrzyżowała kontuzja kolana – zerwanie więzadeł w wieku 18 lat, czyli w 1994 roku, gdy był graczem KK Split. Operował go wówczas lekarz Bulls, który - jak opowiada Milicić - był także medykiem Dream Teamu. Rehabilitację młody Igor przechodził w Chicago, gdzie namiętnie oglądał stare mecze na VHS, m.in. trzykrotnie widział spotkanie, w którym Michael Jordan rzucił 63 punkty Boston Celtics. To jest fajny wątek, natomiast mocny jest ten o rozpadzie Jugosławii. O wojnie, o bombie eksplodującej niedaleko domu Miliciciów, o wypędzeniu rodziny, o rozłące z rodzicami, którzy trafili do obozu uchodźców w Danii. A największe wrażenie zrobiła chyba na mnie opowieść o przesłuchaniu przez policję starającą się ustalić narodowość nastoletniego Igora. A on – chłopak wychowany w bośniackiej części Jugosławii, grający w Chorwacji, a mający korzenie serbskie, nie potrafił się określić. Część koszykarska? O baskecie rozmowa jest trochę sztywna, bez wyczucia niuansów – ale to absolutnie nie zarzut w kierunku Swakowskiego, który po prostu nie jest z koszykarskiego środowiska. I tak był świetnie przygotowany, zadał mnóstwo ciekawych i potrzebnych pytań. A może po prostu te stricte koszykarskie rzeczy są dla kibiców, dla mnie, dość oczywiste. Natomiast gdzieś na pograniczu życia i koszykówki jest kwestia dopingu. Ważny moment kariery Milicicia, o który – i to kamień do mojego ogródka – nigdy go nie zapytałem, nigdy tego dokładnie nie sprawdzałem. Albo nie było okazji, albo kontekst był inny, albo nie miałem na to pomysłu. Swakowski o to jednak zapytał. Przypomnijmy: w sezonie 2003/04 27-letni wówczas Milicić miał pozytywny wynik badania antydopingowego, gdy był koszykarzem Irakleio Kreta. Został zdyskwalifikowany na dwa lata, ale nie przestał grać w basket – pojechał do Kosowa, by występować w lidze nieuznawanej przez FIBA. O tym, jak wyglądała ta sytuacja, mówił u Żurnalisty. Skąd pozytywny wynik testu antydopingowego? - Trochę nieświadomie… Generalnie, leczono mnie, moje problemy z Achillesem, zastrzykami. Teraz świadomość zawodników jest dużo większa, patrzą na to, co ci lekarz podaje. Mnie wtedy leczył fizjoterapeuta od kolarza Armstronga, Polak. Ja widziałem, że jakieś ampułki są z napisami rosyjskimi, ale było mi lepiej – opowiadał Milicić, jego wypowiedzi spisuję dokładnie. - Przestałem z tego korzystać trzy miesiące wstecz, a pech chciał, że potem trafiłem do Grecji, a tam się przygotowywali do igrzysk, mieli najbardziej nowoczesne laboratorium na świecie, i ja tam wpadam. A oni mi mówią – trzy miesiące później, bo rozegrałem pięć kolejek w Grecji – że jestem pozytywny. No co wy? Dajcie drugą próbkę, bo to jest jakieś nieporozumienie. A oni mówią, że druga próbka jest już zrobiona – jesteś pozytywny. Koniec świata. - Idę do sądu, agent mnie opuścił, oni mówią po grecku, ja nie rozumiem nic. Koniec, dwa lata. Dopiero cztery czy pięć miesięcy później dostałem informację, że mogę złożyć zażalenie do FIBA. Zrobiłem zażalenie - wtedy już grałem w Kosowie, które miało nielegalną ligę, żeby jedzenie na stół żonie i dziecku dać, naprawdę. Grałem tam za dwa tysiące euro. Na pierwszym treningu złamałem rękę – prezes mówi: „Igor, jestem po słowie, ja ci będę płacił co miesiąc. Wrócisz za dwa miesiące, jak się zagoi. I naprawdę mi płacili”. Ciekawe, prawda? Od razu zapaliła mi się lampka – czy ten polski fizjoterapeuta Lance’a Armstronga – Milicić nie podał nazwiska – to Ryszard Kiełpiński? Wieloletni masażysta reprezentacji, pracownik w tej roli kilku grup zawodowych, m.in. US Postal, gdzie pracował z Armstrongiem, jednym z największych oszustów w historii sportu. Gdzie spotkał się z Miliciciem, dlaczego współpracowali, skąd to połączenie? Zadałem to pytanie trenerowi, ale ten zaprzeczył. – Nie jest to ta osoba. I nie ma, co grzebać. Powiedziałem, jak było, niczego nie ukryłem. Ale nie chcę ujawniać nazwiska, kto wie, ten wie – odpowiedział mi tylko selekcjoner. Inne koszykarskie wątki? Są, oczywiście. Milicić opowiada o błędzie, jakim było niepodpisanie z agentem Miśko Raznatoviciem umowy na reprezentowanie go, kiedy był zawodnikiem. O Eugeniuszu Kijewskim, który natchnął go do bycia trenerem. O tym, jak pracował jako trener Anwilu za 5 tys. zł. miesięcznie, mając umówione premie za złoto, srebro i brąz. O ofertach prowadzenia reprezentacji Izraela, Chorwacji i Kataru. O sytuacji najmłodszego syna, Teo Milicicia. O wychowaniu synów, o staraniach Igora juniora o NBA. Ale dość pisania, obejrzyjcie sami, oceńcie. Moim zdaniem warto.
8
5
115
19,210
Łukasz Cegliński retweeted
Druga część rozmowy z Łukaszem Milikiem. Kulisy pracy dyrektora sportowego, budowa Górnika od wewnątrz, najtrudniejszy transfer, zwolnienie Jana Urbana, proces wyboru Gasparika, sprzedaż Wiktora Nowaka, czym Górnik przekonuje do siebie piłkarzy. Zapraszam na @sportpl Fragment dot. Jana Urbana. Był moment, w którym poczuł pan, że pracuje w klubie prywatnym, a nie miejskim? - Myślę, że poprzednia władza nie pozwoliłaby mi zwolnić obecnego selekcjonera. A nowa władza po prostu zaufała mi w mojej robocie. A dlaczego obszedł się pan z Janem Urbanem tak ostro? - Czy ostro… Gdyby pan się wstrzymał kilka tygodni, to skończyłby mu się kontrakt i rozstanie byłoby spokojniejsze. - Po co ciągnąć coś, co nie sprawia frajdy ani jednej, ani drugiej stronie? Po co się wzajemnie męczyć? Czasami w życiu dochodzisz do momentu, w którym uznajesz, że to już nie to. Sama decyzja była bardzo trudna i długo we mnie dojrzewała, ale mam takie jedno zdjęcie, które zrobiłem podczas meczu z Zagłębiem Lubin i które przekonało mnie do tej decyzji. sport.pl/pilka/7,65039,33090…
9
18
2,150
Łukasz Cegliński retweeted
Kilka słów o @PogonSzczecin przed dzisiejszym #POGRAD Historia o tym jak piłkarski syn efektownego, katalońskiego futbolu zmienił Pogoń w wyrachowaną maszynę do zamęczania rywali Zapraszam na @sportpl 👇👇👇
Wyrachowana, koszmarna dla rywali, kochająca ciężką pracę. Nie brzmi to jak zachęta dla kibica, ale atrakcyjna oraz efektowna Pogoń Szczecin już była i nie spełniło to jej marzeń. Teraz czas na nowe wartości i fundamenty. Trenerski wychowanek La Masii paradoksalnie sprawił, że "Portowcy" stali się zimni jak lód. Na swoje szczęście, bo nie ma w pierwszej części sezonu Ekstraklasy większej pozytywnej niespodzianki. Autorem tekstu jest @BartoszKrlikow3 Więcej: sport.pl/pilka/7,65039,33086…
2
6
469
Czy 20-letni Jakub Szumert jest najmłodszym polskim koszykarzem, który aktywnie działa w fundacji pod własnym nazwiskiem i ma "swój" turniej? #plkpl W Warszawie trwa Szumert Cup dla chłopców z rocznika 2014 i młodszych, w którym udział bierze 10 drużyn z całej Polski. Jest to inicjatywa Fundacji Szumert & Olesiewicz Basketball, czyli koszykarza i trenera Axela Olesiewicza (syna Marka - także trenera, wnuka Zygmunta - trenerskiego guru z lat 50. i 60.). Szumert brał już czynny udział w letnim kampie młodzieżowym, na którym spędził sześć dni, zachęca do zapisów do MUKS Basket Warszawa, którego jest wychowankiem. No a sam szykuje się oczywiście do sezonu w NCAA. Trzymam kciuki za wszystkie inicjatywy :)
1
1
42
3,613
Łukasz Cegliński retweeted
W Moim notesie dziś o czarze lig regionalnych, czyli dlaczego martwię się o lokalny futbol. Oprócz tego 13 faz okresu przygotowawczego, w których odnajdzie się każdy kibic i weekendowe zaproszenie. Zachęcam do czytania i subskrybowania. michaltrela.substack.com/p/c…
2
4
1
14
3,135
MILICIĆ U ŻURNALISTY – MOJE REFLEKSJE Obejrzałem odcinek podcastu Żurnalisty, czyli Dawida Swakowskiego, którego gościem był selekcjoner reprezentacji Polski Igor Milicić. Dwie i pół godziny treściwej, ciekawej rozmowy. #plkpl #KoszKadra Moje pierwsze wrażenie: super! Super, że przedstawiciele polskiego basketu są zapraszani do takich programów, że wychodzą poza sportową bańkę. Kilka miesięcy temu u Swakowskiego był Mateusz Ponitka, teraz Milicić. To niewątpliwie sztandarowe postaci polskiej reprezentacji, a więc i polskiego basketu. A o koszykówce nigdy nie za dużo. I przede wszystkim – zachęcam, zapoznajcie się sami z tą rozmową, Milicić to ciekawa postać z dynamiczną historią życia. Ja podzielę się tu tylko przemyśleniami. Pierwsza część: wciągająca, otwierająca oczy, nowa. Nigdy nie pytałem selekcjonera o pierwsze lata życia, ani nie czytałem z nim rozmów, w których opowiada o dzieciństwie. O rodzicach, o ich zajęciach, o dwóch różnych dziadkach i wiejskich jajecznicach. Jak został koszykarzem, z kim rywalizował, o czym marzył? No i jak to się stało, że był obserwowany przez skautów Chicago Bulls? Z opowieści trenera wynika, że był bardzo obiecującym koszykarzem – nie szybkim, ale sprytnym, jak sam mówi. Rozwój pokrzyżowała kontuzja kolana – zerwanie więzadeł w wieku 18 lat, czyli w 1994 roku, gdy był graczem KK Split. Operował go wówczas lekarz Bulls, który - jak opowiada Milicić - był także medykiem Dream Teamu. Rehabilitację młody Igor przechodził w Chicago, gdzie namiętnie oglądał stare mecze na VHS, m.in. trzykrotnie widział spotkanie, w którym Michael Jordan rzucił 63 punkty Boston Celtics. To jest fajny wątek, natomiast mocny jest ten o rozpadzie Jugosławii. O wojnie, o bombie eksplodującej niedaleko domu Miliciciów, o wypędzeniu rodziny, o rozłące z rodzicami, którzy trafili do obozu uchodźców w Danii. A największe wrażenie zrobiła chyba na mnie opowieść o przesłuchaniu przez policję starającą się ustalić narodowość nastoletniego Igora. A on – chłopak wychowany w bośniackiej części Jugosławii, grający w Chorwacji, a mający korzenie serbskie, nie potrafił się określić. Część koszykarska? O baskecie rozmowa jest trochę sztywna, bez wyczucia niuansów – ale to absolutnie nie zarzut w kierunku Swakowskiego, który po prostu nie jest z koszykarskiego środowiska. I tak był świetnie przygotowany, zadał mnóstwo ciekawych i potrzebnych pytań. A może po prostu te stricte koszykarskie rzeczy są dla kibiców, dla mnie, dość oczywiste. Natomiast gdzieś na pograniczu życia i koszykówki jest kwestia dopingu. Ważny moment kariery Milicicia, o który – i to kamień do mojego ogródka – nigdy go nie zapytałem, nigdy tego dokładnie nie sprawdzałem. Albo nie było okazji, albo kontekst był inny, albo nie miałem na to pomysłu. Swakowski o to jednak zapytał. Przypomnijmy: w sezonie 2003/04 27-letni wówczas Milicić miał pozytywny wynik badania antydopingowego, gdy był koszykarzem Irakleio Kreta. Został zdyskwalifikowany na dwa lata, ale nie przestał grać w basket – pojechał do Kosowa, by występować w lidze nieuznawanej przez FIBA. O tym, jak wyglądała ta sytuacja, mówił u Żurnalisty. Skąd pozytywny wynik testu antydopingowego? - Trochę nieświadomie… Generalnie, leczono mnie, moje problemy z Achillesem, zastrzykami. Teraz świadomość zawodników jest dużo większa, patrzą na to, co ci lekarz podaje. Mnie wtedy leczył fizjoterapeuta od kolarza Armstronga, Polak. Ja widziałem, że jakieś ampułki są z napisami rosyjskimi, ale było mi lepiej – opowiadał Milicić, jego wypowiedzi spisuję dokładnie. - Przestałem z tego korzystać trzy miesiące wstecz, a pech chciał, że potem trafiłem do Grecji, a tam się przygotowywali do igrzysk, mieli najbardziej nowoczesne laboratorium na świecie, i ja tam wpadam. A oni mi mówią – trzy miesiące później, bo rozegrałem pięć kolejek w Grecji – że jestem pozytywny. No co wy? Dajcie drugą próbkę, bo to jest jakieś nieporozumienie. A oni mówią, że druga próbka jest już zrobiona – jesteś pozytywny. Koniec świata. - Idę do sądu, agent mnie opuścił, oni mówią po grecku, ja nie rozumiem nic. Koniec, dwa lata. Dopiero cztery czy pięć miesięcy później dostałem informację, że mogę złożyć zażalenie do FIBA. Zrobiłem zażalenie - wtedy już grałem w Kosowie, które miało nielegalną ligę, żeby jedzenie na stół żonie i dziecku dać, naprawdę. Grałem tam za dwa tysiące euro. Na pierwszym treningu złamałem rękę – prezes mówi: „Igor, jestem po słowie, ja ci będę płacił co miesiąc. Wrócisz za dwa miesiące, jak się zagoi. I naprawdę mi płacili”. Ciekawe, prawda? Od razu zapaliła mi się lampka – czy ten polski fizjoterapeuta Lance’a Armstronga – Milicić nie podał nazwiska – to Ryszard Kiełpiński? Wieloletni masażysta reprezentacji, pracownik w tej roli kilku grup zawodowych, m.in. US Postal, gdzie pracował z Armstrongiem, jednym z największych oszustów w historii sportu. Gdzie spotkał się z Miliciciem, dlaczego współpracowali, skąd to połączenie? Zadałem to pytanie trenerowi, ale ten zaprzeczył. – Nie jest to ta osoba. I nie ma, co grzebać. Powiedziałem, jak było, niczego nie ukryłem. Ale nie chcę ujawniać nazwiska, kto wie, ten wie – odpowiedział mi tylko selekcjoner. Inne koszykarskie wątki? Są, oczywiście. Milicić opowiada o błędzie, jakim było niepodpisanie z agentem Miśko Raznatoviciem umowy na reprezentowanie go, kiedy był zawodnikiem. O Eugeniuszu Kijewskim, który natchnął go do bycia trenerem. O tym, jak pracował jako trener Anwilu za 5 tys. zł. miesięcznie, mając umówione premie za złoto, srebro i brąz. O ofertach prowadzenia reprezentacji Izraela, Chorwacji i Kataru. O sytuacji najmłodszego syna, Teo Milicicia. O wychowaniu synów, o staraniach Igora juniora o NBA. Ale dość pisania, obejrzyjcie sami, oceńcie. Moim zdaniem warto.
8
5
115
19,210
Łukasz Cegliński retweeted
MKS ma przed sobą: Trefl (d), Start (w), Górnik (d), Czarni (w). Ostatni raz 6 meczów z rzędu MKS wygrał w 2018/19 #plkpl
5
1
14
2,408
NAJWYŻSZY GRACZ W POLSCE – NIKT GO NIE PAMIĘTA Robiłem sobie ostatnio spis aktualnie grających polskich koszykarzy, którzy mierzą 210 cm wzrostu lub więcej. Przeglądałem PLK, ligę pierwszą, ligę drugą i tak zacząłem sobie myśleć o dryblasach z lat minionych. Kto był największym koszykarzem w historii polskich lig? Ilu mierzyło ponad 220 cm wzrostu? Tego najwyższego długo nie musiałem szukać, bo jednak dobrze pamiętałem. Aleksandr Rindin – kojarzycie? Coś mi się wydaje, że niekoniecznie. To mierzący 225 cm wzrostu Azer, który w sezonie 2009/10 grał w Turowie Zgorzelec. Chociaż stwierdzenie, że grał, jest trochę na wyrost – pojawił się na parkiecie w trzech meczach, zaliczył osiem minut, zdobył cztery punkty. Plany i oczekiwania były zdecydowanie inne. - Zdecydowaliśmy się podpisać kontrakt z koszykarzem na okres dłuższy niż do końca trwającego sezonu. Ma on charakter perspektywiczny – mówił w momencie ogłoszenia umowy prezes Turowa Jan Michalski. Cóż, z perspektywy czasu słowo „perspektywiczny” brzmi śmiesznie. Co ciekawe, Rindin był w trakcie tamtego sezonu w Zgorzelcu na testach, został odesłany do domu, a potem jednak podpisano z nim kontrakt. Skąd się wziął ten koszykarz? Ligowa strona informowała: „25-letni Rindin jest wychowankiem klubu Gala Baku, w którym grał m.in. u znanego w Polsce trenera Rimasa Kurtinaitisa. W barwach tego zespołu występował m.in. w rozgrywkach Pucharu Europy FIBA. Od 2006 roku trenował i grał w Uralu Great Perm, głównie w drugim zespole. W poprzednim sezonie w pierwszej drużynie Uralu rozegrał siedem meczów w pucharze EuroChallenge (2,6 pkt., 1,4 zbiórki i 0,6 bloku na mecz przez średnio pięć minut gry) oraz dwa mecze w lidze rosyjskiej (łącznie 0 punktów i 1 zbiórka w 5 minut)”. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej o pobycie Rindina w Zgorzelcu, zadzwoniłem do byłych koszykarzy Turowa z tamtego sezonu – Michała Chylińskiego (obecnie dyrektor sportowy Astorii Bydgoszcz) i Bartosza Bochno (trener drugoligowego Turowa). Ich odpowiedzi były niemal identyczne, w stylu: „Coś kojarzę, był taki gość u nas, ale kurczę, ciężko cokolwiek o nim powiedzieć, nic charakterystycznego nie pamiętam”. A czy ja pamiętam coś charakterystycznego o innych dryblasach z polskich lig? No, nie za bardzo, szczerze mówiąc. Poniżej zestawienie kilkunastu najwyższych – Cezary Trybański trafił do NBA, a Adam Łapeta miał kiedyś triple-double z blokami w drugiej lidze i najdłuższą z tego grona karierę w PLK, a Tony Maroney – najlepszy pojedynczy sezon (15,1 punktu oraz 6,4 zbiórki w Polonii Przemyśl 1999/2000). Inne ciekawostki, obserwacje, fakty? Jest ciężko, pomóżcie. PS Rindin po odejściu ze Zgorzelca grał w Turcji i Rosji, występował też w reprezentacji Azerbejdżanu, z którą wcześniej - w latach 2006 i 2008 - dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Europy małych krajów. NAJWYŻSI GRACZE W POLSKICH LIGACH Aleksander Rindin (Turów Zgorzelec) – 225 cm Jakub Kuśmieruk (King Szczecin) – 223 cm Wiktor Zabłotnyj (Turów Zgorzelec) - 222 cm Andriej Diesiatnikow (King Szczecin) – 221 cm Aleksandar Radojević (Prokom Trefl Sopot) - 220 cm Janusz Mysłowiecki (kilka klubów) - 220 cm Bartosz Lewandowski (SMS Warka) - 219 cm Tony Maroney (Polonia Przemyśl) - 218 cm Cezary Trybański (kilka klubów) - 218 cm Adam Łapeta (wiele klubów) - 217 cm Piotr Ciak (Legia Warszawa) - 217 cm Boris Bojanovsky (Anwil Włocławek) – 217 cm (nie zdziwcie się, jeśli znajdziecie w sieci inne parametry tych koszykarzy - źródła podają różne wartości, czasem trudno się połapać, starałem się weryfikować i podawać jak najbardziej wiarygodne)
13
48
8,983
Nie jestem stałym czytelnikiem serwisu GwiazdyBasketu.pl, ale znam i cenię za zajawkę, regularność i lata na rynku. A teraz także za książkę o rozpoczętym sezonie NBA. Tak, książkę, a nie magazyn. #nbapl To jest książka na 240 stron z bogatymi, napakowanymi wiedzą rozdziałami o każdym z zespołów. Na start przeczytałem oczywiście o Timberwolves - dostałem mocną pigułę z charakterystyką, taktyką, przewidywaniami. Dużo wiedzy i niuansów, wszystko podane luźnym, kibicowskim językiem. Dzięki @gwiazdyB, ukłony za determinację i kawał pracy.
1
18
2,077