Pinned Tweet
Jak byłem mały, to starsi w telewizorze mówili o sojuszu robotniczo chłopskim, wieczystej przyjaźni polsko radzieckiej i drugim etapie reformy.
DD66 retweeted
Pan Ambasador @VasylBodnar :
"Lwowscy radni nie zdawali sobie sprawy ze skutków swojej decyzji" 😂😂😂🤦🏻♀️.
Panie Ambasadorze @VasylBodnar ja od lat uczę ROZUMU Polaków, Niemców i Żydów. A ostatnio zaczęłam uczyć też Ukraińców.
Dlatego teraz Lekcja SPECJALNA dla lwowskich radnych...żeby już ZAWSZE zdawali sobie sprawę czym było GENOCIDUM ATROX ❗️❗️❗️
"Ludobójstwo ukraińskie na Polakach ma w stosunku do ludobójstwa niemieckiego i sowieckiego szereg fatalnych wyróżników (okoliczności obciążających) ⬇️
Po PIERWSZE :
W swoim założeniu obejmowało ono jak najszybszą eksterminację fizyczną (wymordowanie) - „tam i wtedy” - wszystkich Polaków, których udało się dosięgnąć, od niemowląt po starców, bez jakiejkolwiek różnicy płci lub wieku. Pod tym względem porównywalne jest ono jedynie do niemieckiego totalnego ludobójstwa na Żydach - lecz nie na Polakach. Zresztą, dodajmy, jeśli chodzi o eksterminację Żydów - obywateli polskich - na Kresach południowowschodnich RP, Ukraińcy mieli nie tylko olbrzymi udział we wszystkich masowych aktach ludobójstwa wspólnie z Niemcami lub samodzielnie pod niemieckim nadzorem, ale dokonywali również podobnych aktów na własną rękę, już latem 1941 r. w momencie wkraczania wojsk niemieckich 9. Później, już po wspólnej z Niemcami likwidacji gett, a więc głównie od drugiej połowy 1942 r., Ukraińcy wyłapywali i mordowali jeszcze pojedynczych ukrywających się Żydów. Wszystkie te „akcje” połączone były, przypomnijmy, z olbrzymim rabunkiem mienia.
Po DRUGIE :
Ludobójstwo ukraińskie połączone było z reguły ze stosowaniem najbardziej barbarzyńskich tortur. Chodzi tu o sięgające XVII i XVIII w. tradycje hajdamackie (powstania Chmielnickiego i „koliszczyzny” ), stosowane już wtedy rąbanie ofiar siekierami, wrzucanie rannych do studzien, przerzynanie piłą, wleczenie koniem, wydłubywanie oczu, wyrywanie języków itp. Takich barbarzyńskich czynów Niemcy, a nawet sowieci (z reguły) nie dokonywali. Oczywiście było bicie i często bestialskie znęcanie się w czasie śledztw oraz w obozach koncentracyjnych (gdzie dochodziło jeszcze wielkie głodowanie i praca ponad siły, zbrodnicze eksperymenty medyczne u Niemców etc.), ale nie miało miejsca mordowanie połączone z obcinaniem czy wyrywaniem części ciała, przepiłowywaniem, rozpruwaniem brzuchów i wywlekaniem wnętrzności itp. Bardzo często Polaków chcących uciekać przed ludobójstwem mającym już miejsce w sąsiednim powiecie czy gminach zachęcano do pozostania „gwarantując” im bezpieczeństwo (sporadycznie nawet na piśmie !) lub wręcz grożono, że ucieczka traktowana będzie jak „zdrada” wobec Ukraińców - wszystko po to, by ich wszystkich na miejscu wymordować !
Po TRZECIE :
O ile ludobójstwo niemieckie i sowieckie dokonywane było wyłącznie przez „wyspecjalizowane” zbrodnicze formacje mundurowe: po stronie niemieckiej w szczególności tzw. Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei oraz SD (Sicherheitsdienst); po stronie sowieckiej wojska NKWD - to inaczej było jeśli chodzi o ludobójstwo ukraińskie. W tym przypadku obok dominującej scenę banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii i (na Wołyniu) konkurencyjnych formacji bulbowców i melnykowców oraz stworzonej przez Niemców w drugiej połowie 1941 r. policji ukraińskiej (która w początkach 1943 r. zdezerterowała), zwłaszcza przy większych ludobójczych akcjach, uczestniczyły w nich również w sumie dziesiątki tysięcy lokalnych ukraińskich chłopów, w tym tzw. Samooboronni Kuszczowi Widdiły (formalnie wiejskie oddziały „samoobrony”, które jednak w praktyce stanowiły siły pomocnicze UPA w ludobójstwie na Polakach), sąsiedzi, bandy uzbrojone w siekiery, widły itp. - rodzaj ukraińskiego pospolitego ruszenia. Mało tego, towarzyszyły im czasem kobiety, wyrostki, a nawet dzieci ukraińskie, zajmujący się masowym rabunkiem mienia, pod paleniami i dobijaniem rannych Polaków. Działo się tak mimo nieraz wzajemnej wieloletniej rzekomej przyjaźni, czy wręcz istniejących w stosunku do pewnych Polaków długów wdzięczności.
Dlatego ludobójstwo na Wołyniu w okresie II wojny światowej określam jedno znacznie jako ludobójstwo ukraińskie (a nie, na przykład, jako dokonane przez UPA, banderowców, nacjonalistów ukraińskich, czy podobnie). Wbrew bowiem temu, co niejednokrotnie zaznacza w swych publikacjach Wiktor Poliszczuk, genocyd na Wołyniu - jak to dokumentuje praca Siemaszków - dokonany został przez szerokie rzesze tamtejszych Ukraińców, nie tylko „bojowników” UPA, ale również w sumie tysiące zwykłych chłopów (często zresztą do tego przez UPA przymuszanych), oraz nieraz niestety wspomagających ich w dobijaniu, podpalaniu, a zwłaszcza rabunku masy kobiet, wyrostków, a czasem nawet dzieci.
Po CZWARTE :
W przypadkach ludobójstwa niemieckiego i sowieckiego na Polakach chodziło o zbrodnie dokonane przez okupantów. Tymczasem ludobójstwo ukraińskie dokonane zostało przez Ukraińców-obywateli polskich, mieszkańców tamtych terenów w okresie II RP, którzy nie wykazali choćby minimalnej lojalności. Ale, dodajmy, gdy było to dla nich korzystne, Ukraińcy nadal skwapliwie na polskie obywatelstwo się powoływali, albo wręcz, posługując się zrabowanymi dokumentami osobistymi zamordowanych Polaków, „repatriowali się” pod ich nazwiskami do Polski lub przemieszczali na Zachód.
Po PIĄTE :
Po szóste z ludobójstwem ukraińskim związana była przeważnie barbarzyńska „taktyka spalonej ziemi”. Po zrabowaniu ruchomości i inwentarza zamordowanych Polaków, ich budynki były przeważnie palone (wycinano nawet sady !), często niszczono także budynki publiczne, np. szkolne. W tych ramach zniszczono też całkowicie dużą liczbę zabytkowych polskich dworów z zabudowaniami gospodarczymi oraz kościołów i kaplic katolickich. Takiego dodatkowego barbarzyństwa nie demonstrowali na ogół ani Niemcy, ani sowieci.
Po SZÓSTE :
Niemcy od dawna przyznają się do swoich zbrodni i publicznie za nie przeprosili. Tak np. prezydent RFN Roman Herzog przemawiając w Warszawie na uroczystościach związanych z 50-leciem Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1994 r. powiedział wyraźnie: „Pochylam głowę przed bojownikami Powstania Warszawskiego jak też przed wszystkimi polskimi ofiarami wojny. Proszę o przebaczenie za to, co wyrządzili Niemcy”. Na parę gestów zdobył się również prezydent Rosji Borys Jelcyn, m. in. kiedy składając 25 sierpnia 1993 r. hołd ofiarom Katynia na Powązkach w Warszawie, pocałował w rękę prałata Zdzisława Peszkowskiego i wyszeptał słowo „przepraszam”. Wieczorem pokazała to całej Polsce nasza Telewizja 30. Także w literaturze niemieckiej i od lat — rosyjskiej, omawia się otwarcie ludobójstwo na Polakach. Natomiast zachowanie Ukraińców w tym względzie jest na ogół kompletnie inne : demonstrowane jest milczenie, wielkie krętactwo lub wręcz grube kłamstwo.
POSUMOWUJĄC :
Ludobójstwo ukraińskie na Polakach w okresie II wojny światowej pod względem swej bezwzględności i barbarzyństwa, a po jego dokonaniu - po dziś dzień ! - ze względu na zaprzeczenia lub co najmniej grubymi nićmi szyte relatywizowanie i wykręty - znacznie „przewyższa” ludobójstwo niemieckie i sowieckie.
Źródło :
prof. Ryszard Szawłowski - "Trzy Ludobójstwa" - artykuł zarchiwizowany w @ipngovpl.
Śp. Pan Profesor Ryszard Klemens Szawłowski - Twórca pojęcia GENOCIDUM ATROX, profesor na Uniwersytecie Łódzkim, Uniwersytecie Humboldta w Berlinie i Federalnym Instytucie Sowietologii w Bonn, szkockim Uniwersytecie w Glasgow, kanadyjskim Uniwersytecie Calgary oraz Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie, Członek Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie.
Na zdjęciu :
Elita Narodu Polskiego. Równe 1936 r , Wiceprezes Sądu Okręgowego Wincenty Szawłowski z żoną Marią i dziećmi Ryszardem i Janiną.
Kochani...a jak dzisiaj jest z tą Elitą Narodu Polskiego ❓
40 000 wyświetleń naszych lekcji od wczoraj.
A ilu przedstawicieli Elity Narodu Polskiego skorzystało dzisiaj z naszej kawiarki ❓❓❓
Nie wspieracie pani od historii...tylko samych siebie. Bo wiedza którą przekazuję jest BEZCENNA ❗️ buycoffee.to/kasjopea
DD66 retweeted
Jak się czujesz kobieto z tym, że gość, na którego głosowaliście tłumnie i stałaś w kolejce na Jagodnie, znów przejechał prętem po klatce z napisem "aborcja" i czeka, aż przyjdziesz drzeć japę, po czym on tę Twoją rozkręconą, podsyconą tefałenem nienawiść skieruje na prezydenta?
W ogóle chciałem zapytać, jak Ty, członek ogromnej grupy społecznej, czujesz się z tym, co udało się nie osiągnąć rządowi spośród 100 obietnic. Chciałem spytać, czy był taki moment, że żałowałaś, że oddałaś głos na te łamagi?
Otworzyłem sobie dzisiejszą Gazetę Wyborczą, bo prenumeruję cyfrowo (tak bezpieczniej, bo kto wie, czy ten Adaś Michnik z nienawiści do Polski i Polaków nie dodaje trucizny do tuszu) i czytam, że od stycznia przestały działać dwa kolejne oddziały ginekologiczno-położnicze na Podkarpaciu - w Lesku i Leżajsku. Czytam, że "Ciężarne kobiety w stresie, pytają, gdzie będą rodzić. Szpital też nie wie".
I jak sama widzisz, Lempartowa nawet nie pisnęła. Dziewczyny z tych aborcyjnych dream teamów też są zajęte. Czym? Handlem pigułami i wynajmem lokali pod Sejmem za kasę ze zbiórek. No co Ty! Nie mów, że przestały stać po stronie kobiet.
A Ministerstwo Zdrowia, które za uśmiechniętego rządu miało rozwiązać wszystkie problemy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zapowiadało organizację porodów na izbach przyjęć lub SOR-ach oraz uruchomienie całodobowego transportu medycznego. I wiesz co? I szpitale nie mają teraz pieniędzy nawet na podstawową diagnostykę, a kolejki do szpitali są najdłuższe w historii.
Usłyszałaś, że Sejm przegłosował wczoraj trzy ustawy aborcyjne. Wiesz jakie? Czysto lobbystyczne. Ryży jegomość piecze dwa tematy na jednym ruszcie. Pierwszy, żeby dziewczyny od abortomatów i robienia na Tobie biznesów, miały podkładkę pod swoje działania, za które normalnie poszłyby siedzieć. Drugi, że ustawy są niekonstytucyjne, co orzekł Trybunał Konstytucyjny 6 lat temu.
Zaczynasz dostrzegać, po co cię uruchomiono? Po to żebyś poszła pod pałac prezydencki i protestowała pod oknem prezydenta. On tę ustawę odeśle do Trybunału Konstytucyjnego, a pod Trybunałem jak wiadomo, stoją teraz ludzie w sprawach fundamentalnych. I co się wtedy stanie? Będzie jatka. Pożrecie się ze stojącymi tam ludźmi, bo cała machina medialna obrzydza ich od pierwszego dnia.
I jak? Verstehen? Znów chce cię użyć, żeby osiągnąć cel, czyli wprowadzić polityka, który nie może nawet uzupełnić teczki pracy do pełnienia funkcji sędziego TK, bo po prostu nie ma doświadczenia. Przeciwko upolitycznieniu Trybunału Konstytucyjnego też głosowałaś? Świetnie. To teraz będziesz pomagać, żeby Tusk wepchał tam polityka prosto z rządu.
Powstaje więc całkiem zasadne pytanie... czy panie, które chodziły z czarnymi parasoleczkami i darły japę na ulicach, że są "wk***one", nie czują się choć trochę oszukane? Czy tam jest jakiś przebłysk świadomości? Czy tam pojawiła się taka myśl: "Matko, jaka ja głupia byłam"?
Puenta narzuca się sama, choć boli jak zimny prysznic. Może wcale nie chodziło o Ciebie, kobieto? Może nigdy nie chodziło o Twoje bezpieczeństwo, o porodówki, o lekarzy, o realne życie zaczynające się nie na transparencie, tylko na oddziale? Może chodziło wyłącznie o Twoją emocję? O Twój wrzask, o tłum pod kamerę TVN, o wrażenie moralnej wyższości i chwilową euforię z bycia "po właściwej stronie historii"? Może chodziło o to, żebyś poszła i dała władzę rudemu, patologicznemu kłamcy?
Dziś, gdy kobieta z Podkarpacia zastanawia się, czy urodzi w karetce, czy na SOR-ze między pijanym awanturnikiem, a ofiarą wypadku, nie ma już komu krzyczeć. Nie ma parasolek, nie ma fleszy, nie ma dramatycznych konferencji. Jest cisza. Taka cisza, która zawsze zapada wtedy, gdy kończy się darcie japy, a zaczyna odpowiedzialność.
To jest najbardziej gorzkie. Że "piekło kobiet" było hasłem sezonowym, a nie zobowiązaniem. Walka o prawa kończy się tam, gdzie zaczyna się żmudna robota: rozporządzenia, kontrakty, dyżury, pieniądze i lekarze, których nikt nie wyczaruje z ideologicznego sloganu.
Łatwo jest krzyczeć na ulicy. Trudniej zadbać, żeby kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży nie musiała pytać wujka Google’a, gdzie urodzi dziecko. A najtrudniej przyznać, że ktoś nas po prostu użył - do zdjęć, do tweetów, do politycznego performansu. I zostawił dokładnie w tym miejscu, w którym jesteśmy dziś: z zamkniętą porodówką, otwartymi ustami i pytaniem, na które nikt już nie chce odpowiedzieć.
Ja tych czarnych parasolek bym nie wyrzucał. Bo jak śnieg pada, to może dobrze będzie trzymać ją podczas porodu? No i takie symboliczne wspomnienie wywalczonej wolności. Aaa... to już wcale nie chcecie rodzić? A widzicie... to może właśnie też o to chodziło? Mniej Polaków, mniej stresu u wrogów i Donald uśmiechnięty.
☕ Jeśli też uważasz, że parasoleczką można sobie teraz zakryć twarz ze wstydu:
👉 Postaw kawę: suppi.pl/lemingopedia
👉 Patronuj: patronite.pl/lemingopedia
👉 wyślij wpis znajomym
Dziękuję za każde wsparcie! Budźmy Polskę, bo to jest ostatnia chwila, żeby ogarnąć się i nie przegrać wszystkiego. Wyciągajmy wnioski z każdej lekcji.
DD66 retweeted
Ten obrzydliwy rząd zachowuje się jak rozhisteryzowana matka.
Nie jedz mięsa, nie jest zdrowe. Nie pij piwa, nie patrz na reklamy. Unikaj słodyczy. Zdrowia szkoda. Nie pal nic, nawet kominka nie zapalaj, nie graj w pokera, w ogóle w żadne gry nie graj.
Owoce jedz. I kaszkę. Segreguj plastik. Wyrzucaj butelki do butelkomatu. Wyłącz światło, prąd oszczędzaj. I zaszczep się. Nie przechodź na czerwonym, nawet jak nic nie jedzie. Nie czytaj tych ludzi, najlepiej nic nie czytaj, telewizję oglądaj.
Nie jedź samochodem, to niebezpieczne. Pociąg weź albo autobus, rower też może być. Ale załóż kask.
Zostaw to drzewko w ogródku, nie wolno go wycinać.
Nie mów brzydko o innych. Nie walcz o swoje, nie warto. Słuchaj się. I nie dokazuj. Podatki płać. I oburzaj się, gdy wszyscy się oburzają.
Mam tego wszystkiego dosyć. Jesteśmy dorośli. Mamy jedno życie. To jest nasze życie. I mamy je prawo przeżyć po swojemu, a nie tak, jak sobie ktoś wymyślił.
Jak chcecie kogoś koniecznie wychowywać, to sobie zróbcie dziecko, albo psa lub kota kupcie. W ostateczności tamagotchi. Ale przestańcie w końcu wpieprzać się w czyjeś życie!
DD66 retweeted
Oto wszystko, co chcielibyście i powinniście wiedzieć na temat wczorajszej imby z ❌ fake newsem o "spadku aktywności 🇷🇺 ruskich botów" po bombardowaniu serwerowni Yandex: niebezpiecznik.pl/post/ukrai…
DD66 retweeted
Dlaczego Niemcy mogą mieć Oktoberfest, a w Polsce trzeba zarżnąć festiwale piwne?
Dlaczego Francuzi mogą mieć winnice, a Polacy nie?
Jaki wpływ na zdrowie ma to, że puby będą musiały mieć kufle bez loga producenta piwa?
A jaki to, że będą musiały wymienić lodówki i parasole?
A jak pomoże zdrowiu brak podkładek do piwa?
Nie chodzi o żadne zdrowie. Po prostu banda wariatów na zlecenie zagranicznych lobbystów postanowiła ubić polskie firmy!
DD66 retweeted
Rząd postanowił wykorzystać ataki na szkoły jako pretekst do powtórnej próby wprowadzenia cenzury. Ustawa ministra Gawkowskiego dałaby urzędnikom prawo arbitralnego decydowania, co wolno, a czego nie wolno mówić w Internecie.
Dziś wieczorem w Sejmie będziemy szantażowani oskarżeniami, że kto głosuje przeciwko rządowej ustawie, ten nie chce chronić dzieci. Śpiewka równie stara jak sama idea cenzury.
Odrażające żerowanie na tragedii.
Kończymy z patologiami w Internecie. Jeszcze dziś Sejm przyjmie akt o usługach cyfrowych, dzięki któremu będzie można szybko blokować nielegalne treści, w tym nawoływanie do przemocy i podejmowania niebezpiecznych działań. Nie wolno nam dopuścić do tego, aby internet stał się miejscem inspirowania do tragedii, do promowania przemocy, zabójstw. To musi się skończyć.
To prawo czekało zbyt długo czeka, bo pod pozorem rzekomej ochrony wolności słowa Prezydent zawetował poprzednią ustawę. To krótkowzroczne myślenie powoduje, że Prezydent pozbawił organy państwa możliwości działania. Musimy szybko usuwać z sieci nawoływanie do przemocy, do nienawiści, zachęcanie do samobójstw czy samoookaleczenia.
Dziś wiemy, że każdy sposób na ograniczenie tragedii w szkołach, które zdarzyły się w ostatnich dniach, musi zostać zrealizowany. Wiemy, że to może realnie uratować komuś życie. To jest odpowiedzialność państwa i całej klasy politycznej. Dziś wieczorem w Sejmie będzie sprawdzam dla PiSu i Konfederacji czy chcą walczyć z patologiami w Internecie czy je tolerują.
DD66 retweeted
Koszmarna zbrodnia na Podkarpaciu. Ksiądz zamordowany, cztery osoby poranione przez nożownika z ukraińskim obywatelstwem.
Sprawca ataku powinien zostać jak najszybciej postawiony przed sądem i sprawiedliwie ukarany. Wzywam także prokuraturę do ujawnienia opinii publicznej okoliczności i motywów zbrodni po ich wyjaśnieniu - nie można takich spraw zamiatać pod dywan.
Pamiętajmy dziś w naszych modlitwach o zamordowanym księdzu.
Obywatel Ukrainy zaatakował pięć osób na terenie klasztoru w Jarosławiu na Podkarpaciu. Jak ustaliła Interia, wszyscy poszkodowani zostali przetransportowani do szpitala. Stan trzech z nich jest ciężki.
polsatnews.pl/wiadomosc/2026…
DD66 retweeted
Alarmy RCB (zablokowałem i polecam zrobić to samo), "ewakuacja" uczniów do piwnicy czy jakiejś kanciapy, opowieści o jakimś supermegahiperekstratajnym raporcie CIA, który miał otrzymać tylko pan premier (jak wiadomo, szczególnie hołubiony przez amerykańską administrację), rzekomo udaremniony atak na przejście graniczne dziś w nocy, przeloty myśliwców szybko i nisko - tak się robi teatr, którego celem jest w najlepszym wypadku wywołanie efektu flagi, w wariancie średnim - uzasadnienie wprowadzania takich antywolnościowych regulacji jak proponowana zmiana w kodeksie karnym (penalizacja "umniejszania znaczenia" wojny napastniczej), a w najgorszym uruchomienie formalnych instrumentów, które po prostu zatrzymają proces demokratyczny, takich jak stan wyjątkowy.
DD66 retweeted
Polacy to nie śmieciarze! System kaucyjny OUT!”
Złożyliśmy projekt ustawy likwidującej zaprojektowany przez PiS i wdrożony przez Tuska system kaucyjny.
Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi. Mam nadzieję, że posłowie, którzy wygłupili się wprowadzeniem systemu kaucyjnego, zmądrzeli przez te kilka lat i tym razem zagłosują rozsądnie - za likwidacją.
System kaucyjny do kosza!
DD66 retweeted
Uwaga. Bardzo długie ale chyba bardzo ważne.
Bełkot i histeria, jaką w sprawie SAFE urządził Usmiechniety Populizm idealnie pokazuje jakość tej władzy i jej medialnych cyngli.
Idealnym podsumowaniem tej patologii był wczorajszy występ w Polsacie wielkiego mózgu Uśmiechniętej Władzy, Budki.
Otóż po standardowym kilkuminutowym słowotoku o Putinie, zdradzie, Rosji plepleple, typ dostał proste pytanie- skoro SAFE jest tak opłacalny, czemu Niemcy do niego przystąpiły?
I nie był w stanie na to odpowiedzieć. A, tak między nami, da się. Ale do tego stopnia wytrąciło to tego błazna z rytmu bredzenia o Rosji, że po prostu nie potrafił nic z siebie wydukać.
A i tak Budka to wręcz inteligent, przy jednostkach takich, jak Zembaczyński, którego IQ ewidentnie świadczy już o upośledzeniu. Ale na koniec dnia to oczywiście Zembaczyński okakzuje się najlepszym narzędziem rozpowszechniania Uśmiechnietej Propagandy o SAFE. Bo nie o żadną rozmowę o bezpieczeństwie tu chodzi. Tylko o tępy, zakłamany populizm dziecinnych i przemocowych politycznych dresiarzy, pokroju własnie Zembaczyńskiego czy cynika Budki. A prawda jest prosta- SAFE może się nie podobać, jest w tym projekcie masa niejasności etc.
Przykrywanie tego bełkotem o prorosyjskości po raz kolejny pokazuje nędzę intelektualną tej władzy, to, na jak prymitywnej propagandzie bazuje. Nie mówiąc już o tym, że prawdziwym problemem putinowskich wpływów w Polsce jest aktualnie Marszałek Sejmu Czarzasty.
Ale żeby nie bylo, i opozycja sie często nie popisuje. Bo jest też wiele rzeczy w SAFE, które mogą być dla Polski jak najbardziej opłacalne. Znów. Po prostu chodzi o to, żeby rozmawiać.
Niemniej przy tym skrajnie agresywnym bełkocie Zembaczyńskiego i jego kolesi nie ma na to szans.
Postarajmy się więc o taką dyskusję chociaż tutaj.
Zacznę od przytoczenia fragmentu bardzo dobrego tekstu Roberta Bogdańskiego:
"PiS usiłował zmienić tę ustawę tak, aby dawała ona materialne gwarancje, że pieniądze pójdą do polskich firm zbrojeniowych oraz by wydawaniem pieniędzy zajmowały się wszystkie ośrodki polityczne, także ośrodek prezydencki. Wśród zgłoszonych poprawek było zobowiązanie, aby w kraju wydawano 89% środków, a także by całością kierował Komitet Sterujący, z udziałem szefa BBN jako przedstawiciela prezydenta. Można oczywiście było dyskutować, że 89% to za dużo, w końcu i 75% to dobra proporcja, zaś sam rząd mówi o 80%. Po co jednak dyskutować, jeżeli można po prostu poprawkę odrzucić? A Komitet Sterujący? Czemu dzielić się wiedzą?
Zamiast próbować porozumieć się z opozycją i uśmierzyć w ten sposób obawy tego ogromnego odłamu społeczeństwa, który obawia się, że będziemy mieli do czynienia z następnym KPO, służącym do szantażu wobec Polski, rząd zdecydował się na frontalne starcie i postawienie opozycji oraz prezydenta narracyjnie na pozycji „wrogów niepodległości”
Teraz ruszą do boju „niezależne media” i internetowe boty, mające nadzieję na odwrócenie tej proporcji i zatopienie przeciwników w błocie oskarżeń o antypolskość i prorosyjskość.
Teraz więc jest czas, aby pokazać, że budowana przez Donalda Tuska narracja jest wydmuszką. Bo opozycja wobec ustawy o SAFE nie oznacza opozycji wobec finansowania polskiej armii. Według wyliczenia, cytowanego wcześniej Leszka Skiby, zaciągnięcie własnego długu na tym samym poziomie byłoby droższe rocznie o około 1,4 mld złotych. To kwota duża, ale możliwa do wydania, gdy na szali stoi niezależność decyzji i niepoddawanie się szantażowi Brukseli. Prezydent powinien jak najprędzej przekazać do parlamentu swoją wersję ustawy, jeszcze zanim ta, obecnie uchwalona, trafi na jego biurko. Bo teraz decyzja o tym, w jakim kierunku pójdziemy, znajduje się w jego rękach i musi ją podjąć tak, żeby każdy Polak to zrozumiał."
A ja jeszcze, jako puentę, chciałbym zwrócić uwagę na jeden bardzo niepokojący, wręcz patologiczny wymiar tego, jak obecny populizm podchodzi do programu SAFE.
Otóż oni chcą, żeby obywatel się bał.
Ma czuć strach. Musi uważać, że los jego i jego rodziny jest zależny tylko od łaski Bruskeli i Berlina, której jedynym gwarantem jest Tusk. Ma przestać wierzyć w własne państwo, w jego instytucje- czyli w to, na co, poprzez demokrację, ma realny wpływ. W końcu nie one są ważne, tylko Tusk i jego telefon, za pomocą, jak pamiętamy ten żenujący filmik, niby to załatwił 40 miliardów. Obywatel ma więc czuć się zupełnie bezradny, bezbronny wobec tych wielkich i, dla niego, niepojmowalnych sił, które tworzą jego rzeczywistość. Oczekuje się od niego, żeby pokornie oczekiwał na łaskę ważniejszych od niego, grzecznie “modlił się”, żeby jego przywódcy się udało.
Tusk jest bowiem wielki nie dlatego, że reprezentuje nasze państwo i z niego pochodzi, tylko pomimo. Tego typu narracja jest zresztą wprost “sprzedawana” społeczeństwu przez najbardziej ordynarne ścieki propagandowe władzy. Np. na hejterskiej stronie SokZBuraka regularnie możemy przeczytać, że Tusk się dla nas poświęca, że jest stworzony do rzeczy większych, ale zależy mu na naszym dobru, więc walczy o nas. Jednocześnie musimy pamiętać, że jeśli nie będziemy mu wdzięczni, zniknie i będziemy zgubieni.
Im bliżej wyborów, tym tego typu propaganda będzie głośniejsza i agresywniejsza. Za jej pomocą obóz władzy, po pierwsze, będzie próbował zagłuszyć krytykę Tuska. Przedstawić ją jako naruszenie świętości, więcej, egzystencjalne zagrożenie dla Polski i Polaków. Po drugie, taka propaganda będzie też najlepszym sposobem neutralizacji oskarżeń o niszczenie państwa, chaos, brak reform, zapaść instytucji- w końcu to tylko “didaskalia”. Tusk i jego partia, ale także jego zachodni mocodawcy, wiedzą, że mogą wygrać tylko, jeśli narzucą Polakom mentalność typową dla narodów zamieszkujących postkolonialne pseudopaństewka. Przekonanie że, żeby przetrwać, muszą zrezygnować z własnej suwerenności i aspiracji, czekać tylko na łaskę silniejszych.
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
DD66 retweeted
Przez ostatnie 10 lat mieliśmy praktycznie same łagodne sezony grzewcze. Ze średnimi temperaturami oscylującymi w granicach zera stopni. Bazując na tym, politycy, zieloni aktywiści i przyklaskujące im media głównego nurtu wmówili nam, że to już nowa normalność. W wyniku zakazów, nakazów, a czasem dobrowolnie, pozbyliśmy się starych „kopciuchów” na węgiel czy drewno, bo to brudne, nieekologiczne i konieczne, żeby dostać dopłatę do nowego kotła grzewczego. Ludzie montowali piece na pellet, gaz, pompy ciepła. Na programy wymiany źródeł ogrzewania przeznaczono miliardy złotych. W samym tylko Wrocławiu czy w Krakowie program wymiany pieców kosztował przeszło 300 mln zł (z czego ok. 70% nowych urządzeń to piece gazowe, a używanie paliw kopalnych - w tym gazu, będzie zakazane na terenie UE od 2040 roku zgodnie z dyrektywą EPBD).
Producenci pelletu prawdopodobnie też kupili historię o braku ostrych zim – nie robili więc większych zapasów. Zapewne wynika to także z analizy ekonomicznej – magazynowanie ton pelletu z roku na rok jest droższe: koszty budowy nowych magazynów wzrosły podobnie jak ceny mieszkań, energia potrzebna do ogrzewania hal magazynowych drożeje za sprawą Zielonego Ładu, do tego dochodzi jeszcze podatek od nieruchomości. Zwykle nie jest tak, że katastrofę powoduje jeden czynnik – także i tym razem kryzys spowodowało wystrzelenie kilku bezpieczników. Na niektóre nie mamy bezpoeśredniego wpływu, jak spadek produkcji mebli w latach 2023-2024, czy ograniczenie importu surowca z Ukrainy (chociaż można bylo założyć taki scenariusz). Jednak te, na które mamy wpływ, jak polityka klimatyczna, zawiodły na całej linii! Jeżeli dodamy do tego ograniczenie wycinki lasów, zobaczymy, że sami wysadziliśmy kilka zabezpieczeń, które powinny chronić społeczeństwo w przypadku powrotu normalnej zimy.Niestety, państwo zawiodło! Zima wróciła, przyszły mrozy i pelletu zabrakło w składach, ceny wystrzeliły w kosmos (2–3 tys. zł za tonę), ludzie marzną, bo mają problemy z uzupełnianiem paliwa. I co? Przedstawiciele rządu, którzy wcześniej nakazywali pozbycie się starych pieców, teraz radzą w poradniku bezpieczeństwa: „Zachowajcie alternatywne źródło energii niezależne od prądu”, a w programach telewizyjnych radzą, aby zachować alternatywne źródła ogrzewania (niestety nie potrafią ich wymienić). Wstydu nie mają! Ale to już chyba wszyscy widzą!
A pamiętacie, jak wiele razy mówiliśmy o filtrach elektrostatycznych na piece węglowe i kominki? To było rozwiązanie, które mogło pozwolić staremu piecowi węglowemu zostać w domu – redukcja pyłów PM2.5 i PM10 nawet o 90–95%, emisja spada drastycznie, a piec zostaje chociaż jako bezpieczny "backup". Polscy naukowcy rozwijali takie technologie od lat – filtry kominowe, elektrofiltry montowane w instalacji, które sprawiają, że stary kocioł emituje tyle samo zanieczyszczeń co nowoczesny ekologiczny. W niektórych programach dofinansowań (np. lokalne pilotaże czy modernizacje w „Czystym Powietrzu”) filtry mogły być kosztem kwalifikowanym, zwłaszcza przy kominkach czy kotłach na paliwa stałe. Ale nie, zamiast wspierać rozwój i montaż takich filtrów, rząd wolał naciskać na całkowitą wymianę na uznane za „zeroemisyjne” kotły. Przy braku pelletu, kosmicznych cenach prądu i mrozach nagle stare piece węglowe z filtrem mogłyby uratować sytuację nie pogarszając jakości powietrza. Niestety rządzący politycy kolejny raz nie zdali egzaminu dojrzałości w temacie zabezpieczenia obywatelom podstawowego w naszym klimacie ogrzewania – żeby tylko przypadkiem nie dotykać węgla (jakby miał leżeć nietknięty i czekać na wydobycie przez kogoś innego).
Morał z tego wszystkiego jest prosty i brutalny: to, co mówi władza, trzeba dzielić co najmniej przez trzy, myśleć samodzielnie i zabezpieczać się na ciężkie czasy – jeśli mamy chociaż cień wątpliwości, że to, co nam wciskają, nie jest do końca prawdą albo jest po prostu niekorzystne dla zwykłego człowieka. Zdaję sobie doskonale sprawę, że to nie jest łatwe – nie jesteśmy specjalistami w każdej dziedzinie. W teorii to właśnie rząd powinien nas chronić i zabezpieczać przed takimi sytuacjami jak czasowy brak jednego z materiałów opałowych w zimie. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Oni zajmują się praktycznie tylko sobą, o niewielu rzeczach mają pojęcie, a specjalistów odsuwają na dalsze tory, gdy tylko ośmielą się mieć zdanie niepasujące ideologii, linii partii, czy przekazu dnia. Spadek jakości rządów jest widoczny gołym okiem – każdy kolejny jest coraz gorszy, a dzisiaj bezwstydnie szorują po dnie i mam wrażenie, że w ogóle się tego nie wstydzą. Na koniec pytanie, nad którym warto się zastanowić: czy za kilka, może kilkanaście tygodni, gdy przyjdzie wiosna i się ociepli, będą dalej mówić o „zachowaniu alternatywnych, bezpiecznych źródeł ogrzewania”? Czy może wrócą do starej śpiewki – „wymieniajcie wszystko co spala paliwa kopalne” udając, że nic się nie wydarzyło, bagatelizując, że ta zima to tylko "wyjątek potwierdzający regułę"?
#Pellet #Zima2026 #CzystePowietrze #PolitykaKlimatyczna
DD66 retweeted
Oświadczenie redakcji “Otwartej Konserwy”
W związku z dużymi emocjami jakie w ostatnim czasie wywołała nasza rozmowa z prof. Leszkiem Marksem stanowczo sprzeciwiamy się praktykom polegającym na próbie wykluczania z debaty publicznej osób mających inne, niż zakłada tzw. “konsensus”, poglądy.
Od początku istnienia “Otwartej Konserwy” naszym założeniem była otwartość na różne, często sprzeczne i przeciwstawne opinie i obserwacje na najważniejsze kwestie polityczne, społeczne, prawne, ekonomiczne czy ideologiczne. Jesteśmy ciekawi głosów prezentujących optykę tzw. głównego nurtu, ale uważamy, że należy przedstawiać także inne punkty widzenia, by spróbować je zrozumieć. Nie z każdym naszym gościem musimy się zgadzać. Nie każdy pogląd musimy podzielać. Jednak ufając w inteligencję naszych odbiorców wychodzimy z założenia, że przedstawiając szeroki wachlarz opinii i poglądów nasi odbiorcy wyciągają własne, przez nikogo nie narzucane, wnioski.
Ostatnie lata w przestrzeni medialnej pokazały ogromny upadek autorytetów, jak też zaskakujący wysyp “ekspertów” ferujących kategoryczne wyroki na niemal każdy temat. Rzeczywistość wielokrotnie i boleśnie udowodniła, że nie ma czegoś takiego jak jedna, jedyna słuszna wersja, a wygłoszona z największą powagą “opinia ekspercka” w krótkim czasie może okazać się bujdą na resorach. Przekonywano nas już, że nie ma nic złego w robieniu interesów z Rosją “taką jaka ona jest”. Zapewniano nas, że nosząc maseczki i nie wchodząc do lasu pokonamy wirusa z Wuhan. Z całą powagą najpierw twierdzono, że Ukraina padnie pod rosyjskim butem w ciągu kilku dni, po czym parę miesięcy później ci z tych samych ust słyszeliśmy, że to jednak Rosja zaraz zostanie rzucona na kolana. Nakazano nam (i wciąż się każe) likwidowanie źródeł ogrzewania na paliwo stałe grożąc, że w przeciwnym razie planeta spłonie. Jednocześnie państwowe instytucje ostrzegają, że ze względów bezpieczeństwa lepiej mieć na podorędziu… kozę czy piec kaflowy. Przykłady można mnożyć długo. Wszystko to słyszeliśmy z ust “ekspertów” głoszących jedyną, ich zdaniem, słuszną i obowiązującą prawdę. Wszelkie przejawy jej kwestionowania, zadawanie pytań czy posiadanie wątpliwości było i jest stanowczo potępiane. Bez względu na to czy pytania te zadaje doświadczony dziennikarz z ogromnym dorobkiem czy profesor mający za sobą dekady pracy naukowej i dziesiątki przeprowadzonych osobiście badań terenowych czy laboratoryjnych. Dla obrońców jedynej, słusznej prawdy nie ma to żadnego znaczenia.
Dlatego nie zamierzamy przepraszać za to, że otwarcie rozmawiamy — ani za to, że pytamy. Historia wielokrotnie pokazała, że największe błędy rodziły się nie z nadmiaru pytań, lecz z zakazu ich zadawania. Naszym zdaniem debata publiczna nie polega na chóralnym powtarzaniu tej samej tezy, lecz na sporze, który pozwala oddzielić prawdę od złudzeń. W tym także sporze naukowym, w którym dyskutują ze sobą osoby o zbliżonym dorobku i doświadczeniach. Nie zaś osoby z wieloletnim dorobkiem naukowym z internetowymi, często anonimowymi, “mędrkami”. Ci, którzy dziś próbują zamykać usta rozmówcom i wyznaczać granice „dopuszczalnych poglądów”, powinni pamiętać, że każda epoka była przekonana o swojej nieomylności — aż do momentu, gdy rzeczywistość brutalnie ją zweryfikowała. My pozostaniemy wierni zasadzie, od której zaczynaliśmy: wolna debata jeśli bywa niewygodna, to właśnie dlatego jest potrzebna. Bo prawda nie boi się rozmowy — boją się jej tylko ci, którzy nie są jej pewni.
Zgadzasz się? Podaj dalej! 👊🏻
DD66 retweeted
Opis jednej z wielu nieszczęśliwych historii kobiet wmanewrowanych w tzw. zmianę płci. Słyszałem i czytałem więcej podobnych. Przepraszam Was za dzielenie się czymś tak przykrym w lekturze, ale musimy się nawzajem ostrzegać jak to wygląda, aby zapobiec tej nieodwracalnej krzywdzie kolejnych młodych ludzi, potrzebujących prawdziwej pomocy, przyjaźni i miłości, a nie zniszczenia ich organizmów i zrobienia z nich dożywotnich zakładników bigpharmy i prywatnych klinik zarabiających na tak strasznych eksperymentach
Elleot Comrad, znana również jako Pigeons and Fries – krótka chronologia wydarzeń:
Około 2008 roku, w wieku 11 lat, rodzice zabrali ją do psychiatry, który zdiagnozował u niej zaburzenia osobowości typu borderline i przepisał leki psychotropowe.
Tuż po Bożym Narodzeniu 2018 roku, w wieku około 21 lat, rozpoczęła przyjmowanie testosteronu. Jej lekarz poinformował ją, że testosteron będzie działał jak pewna metoda antykoncepcyjna.
Pięć miesięcy później, w maju 2019 roku, usunięto jej piersi z powodu metaplazji płaskonabłonkowej.
W styczniu 2022 roku, przyjmując testosteron, zaszła w ciążę. Miesiąc później zdała sobie sprawę, że jest w ciąży i przestała przyjmować testosteron.
W kwietniu 2022 roku poślubiła swojego partnera, który pozostawał w poliamorycznych związkach.
Z powodu komplikacji, w 8 miesiącu ciąży, urodziła Salem przez cesarskie cięcie.
Wbrew zaleceniom lekarza wróciła do przyjmowania testosteronu, korzystając ze zgromadzonych w tajemnicy zapasów.
Poddała się operacji metoidioplastyki (plastyka łechtaczki).
Przyjmowane leki przyczyniły się do tego, że ignorowała zdrowie swojego dziecka, mimo że jego problemy zdrowotne były oczywiste nawet dla przypadkowych obserwatorów na Tiktoku.
Kilka miesięcy po porodzie poddała się operacji metoidioplastyki, pomimo poważnych problemów finansowych oraz problemów związanych z niemowlęciem.
W 2023 roku wszyto jej sztuczne jądra w wargi sromowe, które w wyniku zabiegu uległy martwicy.
Pojawiły się u niej wymagające monitorowania objawy sercowe.
Ponieważ miała tendencję do omdlewania podczas jazdy do pracy (pracowała w służbie zdrowia), jeździła bocznymi drogami, aby zminimalizować ryzyko wypadku.
W styczniu 2025 roku opublikowała film, w którym opisała intensywny żal związany z tranzycja.
Następnie dokonała samookaleczenia, powodując tak poważne obrażenia, że wymagała 65 szwów. Przeszła 12 serii elektrowstrząsów, które wydawały się zmniejszać nasilenie objawów, ale jakim kosztem?
Dziewięć miesięcy później, niedługo po trzecich urodzinach Salema, ponownie się okaleczyła i trafiła na pogotowie, gdzie, jak twierdziła, została zlekceważona przez lekarza.
Jej mąż opuścił ją i zabrał dziecko do swojej matki.
Rozwinęła się u niej zapalenie tkanki łącznej i posocznica ze wstrząsem. Została przyjęta do szpitala. Rozwinęła się u niej infekcja kości kręgosłupa i została wysłana do domu z antybiotykami podawanymi dożylnie.
Po zakończeniu kuracji antybiotykowej na zapalenie kości i szpiku, po podaniu dwóch zastrzyków steroidowych w biodro, doszło do zakażenia dojścia centralnego, co ponownie przerodziło się w posocznicę.
Wróciła do szpitala z dziwną, intensywnie czerwoną wysypką na całym ciele. Została wypisana ze szpitala z nowymi objawami kognitywnymi i motorycznymi, nie mając jasnego zrozumienia tego, co się z nią stało, wydawała się nie pamiętać, dlaczego bolą ją plecy, i znajdowała się w stanie oczywistego egzystencjalnego lęku.
Dysforia płciowa wyleczona.
DD66 retweeted
Dzisiaj mijają dwa lata od powstania rządu Donalda Tuska. Ten rząd jest dokładnie taki, jakiego można było się spodziewać po Tusku - leniwy i pozbawiony ambicji. Tusk już wiele lat temu doszedł do wniosku, że wszelkie próby reformowania państwa są bardzo niebezpieczne. Każda reforma może się nie udać, może komuś zaszkodzić a innemu się nie spodobać. Po co narażać się na takie ryzyko? Lepiej jest nic nie robić. W dodatku wszelkie reformy zaczynają przynosić dobre efekty dopiero po jakimś czasie. A koszty ponosi się od razu.
Dlaczego więc, pomyślał kilkanaście lat temu Tusk, narażać się na koszty i ryzyko tylko po to, żeby z owoców tych reform korzystał kolejny rząd? Lepiej nie robić nic, wtedy nawet, poza lenistwem, nie ma za co takiego rządu krytykować. W końcu tylko ten, co nic nie robi, nie popełnia żadnych błędów.
O tym, że to działa, najlepiej świadczy to, że już teraz Tusk jest najdłużej rządzącym premierem w historii III RP. A wygląda na to, że będzie ten rekord jeszcze dwa lata śrubował. Z wielką szkodą dla Polski.
Efekt jest taki, że mamy państwo w opłakanym stanie. Państwo z olbrzymimi problemami, z wyzwaniami, na które trzeba było już dawno temu się przygotować. Nikt jednak tego nie robi. Zadowolony z siebie rząd prowadzi nas z uśmiechem w przepaść, mając wielką nadzieję, że wpadniemy w nią, gdy będzie rządzić obecna opozycja.
Finanse publiczne mamy w olbrzymim kryzysie. Ochrona zdrowia się rozsypuje, a rząd nawet nie ukrywa, że nie ma na nią żadnego pomysłu. Prawo podatkowe jest fatalne, rząd nie wprowadził żadnych dobrych zmian, proponował same złe, które na szczęście zawetował prezydent. Sądownictwo i praworządność są w coraz gorszym stanie, coraz większa liczba wyroków może być podważana przez jedną lub drugą stronę. Wielkie projekty infrastrukturalne takie jak CPK czy elektrownia jądrowa stoją w miejscu. Obrona cywilna i wojsko, nie mówiąc już o sektorze zbrojeniowym, istnieją przeważnie na papierze. Polska nauka upada, media publiczne są w gorszym stanie niż za poprzedniej władzy. Polityki migracyjnej nie mamy, podobnie jak nie ma pomysłu co zrobić z szaloną unijną polityką klimatyczną.
Te problemy robią się coraz większe, nawarstwiają, coraz bardziej domagają się rozwiązań. Ale tych nie ma. Rząd Tuska je pudruje, odsuwa w przyszłość, skupia się na tematach zastępczych.
Nie potrafię zrozumieć, jak tak można. Tusk ponad wszystko chce utrzymać władzę, nic więcej go nie interesuje. Ale w tym rządzie, w tej koalicji, jest znacznie więcej osób. Dlaczego pozostali członkowie tego rządu nie chcą czegoś dobrego po sobie zostawić? Nie chcą wziąć odpowiedzialności za próbę naprawy rzeczywistości, nie chcą wykorzystać władzy którą dostali, dla dobra Polski i Polaków. Dlaczego nie przeszkadza im to dziadostwo, w którym biorą udział?
Ministrowie są jak piłkarze, którym po wielu latach udało się w końcu zakwalifikować na Mistrzostwa Świata, być może pierwszy i ostatni raz. Ale zamiast gryźć trawę i wykorzystać życiową szansę, najpierw nie przygotowali dobrej formy, obijali się, załatwiali sobie tylko kontrakty reklamowe, a podczas samych mistrzostw snuli się po boisku, czekając na końcowy gwizdek. Nie rozumiem, jak można tak się zachować. Jak można tak bardzo zmarnować szansę, którą raz w życiu dostało się od wyborców.
Zmarnowali sobie, nam, całej Polsce dwa lata, których nigdy nie odzyskamy. Straciliśmy je bezpowrotnie, a wygląda na to, że stracimy jeszcze kolejne dwa lata. Kolejny rząd będzie musiał ten czas nadrobić, wziąć się za poważne, często bolesne reformy, podjąć ambitną próbę naprawy naszego państwa i przygotowania Polski na problemy, które na nas spadną.
Polacy zdecydowanie zasługują na więcej. Potrzebujemy silnego i sprawnego państwa, reform, przyjaznych przepisów, prostych podatków, działającej ochrony zdrowia, sprawnego sądownictwa, nowoczesnej infrastruktury, stabilnych finansów publicznych.
Nie ma sensu być w rządzie, który będzie chciał tylko trwać, skupiać się na zawłaszczaniu państwa, zatrudnianiu kolesi i kradzieży publicznych pieniędzy. I tylko to powinno być ważne przy przyszłych ewentualnych rozmowach koalicyjnych: czy chcecie poważnie naprawić państwo, czy tylko się nakraść odsuwając problemy na przyszłość. Bo z tym drugim nie chcę mieć nigdy nic wspólnego.
DD66 retweeted
Rząd chce przejąć przynoszącego straty i upadającego Carrefoura. Oficjalnie liczy na to, że urzędnicy będą lepiej zarządzać sklepami, dzięki czemu rolnicy będą dostawać więcej, a klienci płacić mniej.
To oczywista bzdura. Chodzi o kolejne stołki do obsadzenia przez kolesi polityków.
Państwo nie jest od handlu marchewką. Politycy nie wywiązują się z podstawowych obowiązków. Obronność, ochrona zdrowia i sądownictwo nie działają, a ci zamiast się tym zająć, wymyślili teraz, że wezmą się jeszcze za handel pietruszką.
Kiedyś już politycy odpowiadali za handel - w PRL. Efekt był taki, że na półkach był tylko ocet. Nie wracajmy do tego!
DD66 retweeted
Kilka spraw wymaga przypomnienia, w kontekście wyroku TS UE idącego po myśli lobby LGBT:
1. Zawrzeć małżeństwo i założyć rodzinę mogą tylko mężczyzna i kobieta.
2. Dzieci dla prawidłowego wychowania potrzebują mamy, taty oraz ich miłości. Najlepiej wychowują się w kochającej się rodzinie.
3. Pary homoseksualne mogą w niektórych swych zachowaniach naśladować rodzinę, ale nie staną się nią niezależnie od stopnia popularyzacji frazeologii o „tęczowych rodzinach” i „równości małżeńskiej”.
4. Tolerowanie homoseksualistów i szacunek dla każdego z nich nie musi skutkować ani instytucjonalizacją ich związków ani tym bardziej redefiniowaniem rodziny.
5. Zacieranie prawdy o rodzinie jest formą społecznej demoralizacji.
6. Stawianie znaku równości między praktykowanym homoseksualizmem i założeniem rodziny jest formą demoralizacji.
7. Udawanie, że obyczaje i praktyki homoseksualne są dobre czy zdrowe jest fałszem i formą demoralizacji.
8. Oczywiście krytyczna ocena tendencji czy praktyk homoseksualnych nie musi i nie powinna iść w parze z brakiem szacunku czy agresją względem osób homoseksualnych.
9. Próba dostosowania prawa rodzinnego do oczekiwań organizacji LGBT ma charter nie tylko rywalizacji o narzucenie nowych, błędnych norm moralnych, ale także o prestiż i o władzę w sferze publicznej.
10. Przez szacunek dla prawdy i dobra oraz także ze względu na miłość do osób homoseksualnych oraz odpowiedzialność za dzieci i młodzież nie wolno ulec szantażowi rzekomej tolerancji i zaakceptować żądań środowisk LGBT i ich sojuszników w kwestii redefinicji rodziny oraz indyferentnej czy afirmatywnej oceny moralnej praktyk homoseksualych.
Artykułowanie powyższych przekonań jest korzystaniem z wolności, podobnie jak jest nim artykułowanie poglądów przeciwnych. Sam fakt że przypomnienie tych prawd staje się aktem odwagi pokazuje jak niebezpieczne postępy poczyniła lewicowa rewolucja kulturowa. Trzeba ją zatrzymać.
Jeśli się zgadzasz to podaj dalej!🔄























