AliceeAlicee retweeted
Ważne oświadczenie Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów.
"Domagamy się przywrócenia legalnym władzom Trybunału dostępu do jego siedziby, ujawnienia wydanych rozkazów i ich autorów oraz wszczęcia postępowania karnego i zabezpieczenia dowodów."
Paweł Wilkoszewski - prokurator Prokuratury Krajowej.
@StAdVocem
AliceeAlicee retweeted
Ważna informacja @KosiniakKamysz! Też słyszę, że sprawca nie jest wojskowym.
To oznacza, że strzelec był przebierańcem, a zamach tak zaplanował, by rzucić cień podejrzeń na Wojsko Polskie. To ważny element, który powinien być poddany ocenie i analizie.
Uwaga na dezinformację!
AliceeAlicee retweeted
Już cały świat zaczyna rozumieć obrzydliwą propagandę Tuska. Szczucie na konserwatystów. Kierwiński do dymisji!
As predicted, the Polish government of Donald Tusk is trying say the terrorist was a right-winger.
Now they will try and use this as a pretext to shut down the Independence Day march. Just watch.
It seems like Poland is going full speed into the EU’s agenda in a blink of an eye.
The amount of propaganda the EU is going to push out of this, against good people who simply have right wing views, is going to be out of this world…
This guy was a clear lunatic… And now they’ll use this to try to make everybody who votes to the right of Joseph Stalin a criminal.
AliceeAlicee retweeted
#InfoAlert. Rosyjska propaganda prowadzi aktywne działania manipulacyjne związane z tragedią w Krakowie. Rosyjska operacja opiera się na próbie powiązania zamachowca z USA lub Ukrainą. Tezy oparte są na zdjęciach ukazujących strój zabójcy z różnymi naszywkami. Na tej podstawie kolportowane są tezy o rzekomych powiązaniach sprawcy z wojskami ukraińskimi albo amerykańskimi. Celem jest wykazanie, że oba kraje sprowadzają na Polskę zagrożenie, a atak w Krakowie jest wynikiem współpracy Polski z Ukrainą i USA.
Szczególnie niebezpieczne jest użycie wątku ukraińskiego, bowiem rosyjska propaganda od dłuższego czasu buduje potencjał wrogości wobec Ukraińców w Polsce. Realizowane obecnie działania mają więc duży potencjał ryzyka i mogą skończyć się inspirowaniem działań przeciwko Ukrainie i Ukraińcom w PL. Inne przekazy rosyjskie sugerują, że Polska za chwilę bezpodstawnie oskarży o zbrodnie Rosję, co ma wykazywać rzekomą nieracjonalność Polski w polityce bezpieczeństwa, ale jednocześnie może stanowić narrację wyprzedzającą jeśli wątki rosyjskie zostaną zidentyfikowane.
W środowisku polskojęzycznym widoczne są także działania manipulacyjne, które zbrodni mają nadać kontekst polityczny. Identyfikowana jest próba przypisania sprawcy do grupy zwolenników politycznych konkretnej strony sceny światopoglądowej. Komunikacja rządu wzmacnia te działania. Pojawiają się już apele o decyzje polityczne dotyczące Marszu Niepodległości, które wykorzystują zbrodnie do szantażu wobec tej inicjatywy. Cześć przekazów próbuje także obarczyć winą przy okazji tragedii Prezydenta RP za jego decyzję ws. programu SAFE. Inne przekazy budują tor interpretacji, że winny za tragedię jest rząd z uwagi na utrzymywanie wzmocnionych sił policyjnych w Warszawie oraz na północy kraju. Interpretacja taka jest na ten moment chwytem publicystycznym i ma charakter manipulacyjny. Kolportowanie jej także sprzyja upolitycznieniu tragedii i polaryzacji debaty publicznej.
Działania manipulacyjne będą kontynuowane. Silny kryzys państwowy z jakim mamy do czynienia jest dla Rosji zawsze okazją do prowadzenia dalszych działań destabilizujących. Należy wskazać, że silna polaryzacja polityczna i społeczna sprzyja także wciągnięciu tej tragedii do bieżącej walki politycznej, co będzie osłabiało Polskę.
AliceeAlicee retweeted
To jest bardzo poważna sprawa, kluczowa dla polskiego bezpieczeństwa w przyszłym roku. Ekipa @NASK_pl i @CYFRA_GOV_PL, która blokuje informacje o nielegalnych próbach wpływu na wybory prezydenckie w 2025 roku, rozpoczęła przygotowania do „zabezpieczenia” wyborów parlamentarnych w przyszłym roku.
Kompromitacja NASK z kampanii prezydenckiej, teraz próba ukrycia niewygodnej dla rządu sprawy i do tego jeszcze minister @PawelOlszewski nadzorujący NASK, którego wpisy NASK identyfikuje jako manipulacje przy użyciu AI… To oni mają zadbać o bezpieczeństwo informacyjne Polski w przyszłym roku? To obraz bardzo niepokojący!
Przy okazji warto zapytać, co w sprawie nielegalnego wpływu na wybory prezydenckie ustaliła @PK_GOV_PL i @ABW_GOV_PL ? Na jakim etapie jest śledztwo?
Podsumujmy.
Firma zarejestrowana w Wiedniu (centrum europejskiej gry wywiadów) przez b. ministra ds. służb specjalnych obcego państwa, wprowadza przez wynajętą pacynkę (Kocjan) lewą kasę do kampanii wyborczej Trzaskowskiego, a kolega Rafała mówi "utajniam" i to - zdaniem sądu - oznacza, że nic więcej nie możemy się na ten temat dowiedzieć...
Nazwisko sędziego byście podali, bardzo proszę @SiecObywatelska
AliceeAlicee retweeted
(1/2)
Kazałem najlepszemu modelowi Anthropic przeanalizować ten druk 3003 o którym ostatnio głośno i który został przegłosowany w Sejmie dzisiaj.
Zadałem pytanie - czy ten projekt rodzi ryzyko ograniczenia wolności słowa i swobód obywatelskich?
Odpowiedź Fable 5.1:
Krótko: 90% tego druku to nudna, techniczna ustawa sankcyjna i nie zagraża nikomu poza handlarzami z Rosją. Ale jeden przepis — tzw. przesłanka FIMI (art. 4 pkt 2 lit. d) — w połączeniu z procedurą z art. 8–9 to realne narzędzie do ekonomicznego wyłączenia niewygodnej osoby bez sądu. To nie jest „cenzura” w sensie kasowania postów, ale coś groźniejszego: zamrożenie majątku decyzją ministra.
Co to jest
283 strony. Wdraża dyrektywę 2024/1226 (karalność łamania sankcji UE), porządkuje 14 organów, wprowadza kary do 20 mln zł administracyjnie i do 12 lat więzienia za obrót z sankcjonowanymi. Ta część jest wymagana przez UE i nie dotyczy wolności słowa.
Gdzie jest problem
•Art. 4 pkt 2 lit. d — na listę krajową może trafić każdy (także obywatel RP, firma polska), kto „bezpośrednio lub pośrednio wspiera obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową RP”. Ustawa nie definiuje tego pojęcia. Nie wymaga umyślności, nie wymaga pieniędzy od obcego państwa, nie wymaga, żeby informacja była fałszywa. „Pośrednio” + „interesy RP” = pojemność nieograniczona, bo interesy RP definiuje aktualny rząd.
•Skutek wpisu (art. 6) — zamrożenie całego majątku, zakaz udostępniania środków, wykluczenie z zamówień publicznych. Do tego art. 12 i 24: zarząd przymusowy, a nawet przejęcie własności na rzecz Skarbu Państwa (za odszkodowaniem, które też jest zamrożone — art. 29 ust. 3).
•Art. 63 — kto udostępnia środki osobie z listy, podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat. Czyli wpłata na Patronite, kupno książki, zapłata faktury wpisanemu = przestępstwo. To kryminalizuje odbiorców, nie tylko autora. Tu jest prawdziwy efekt mrożący.
•Procedura (art. 8–9) — decyzję wydaje minister spraw wewnętrznych, z urzędu lub na wniosek 15 organów (ABW, CBA, SKW, prokurator…). Natychmiast wykonalna, brak wniosku o ponowne rozpatrzenie, doręczenie przez publikację w BIP, uzasadnienie może być ograniczone „ze względu na bezpieczeństwo państwa”. Jedyna droga to skarga do WSA — ale decyzja obowiązuje do prawomocnego wyroku (art. 9 ust. 5), a wyłączono art. 152 PPSA, więc sąd nie może jej wstrzymać. W praktyce: 1–2 lata z zamrożonym kontem, zanim ktoś cokolwiek rozstrzygnie.
•Standard dowodowy — to środek administracyjny, nie karny. Brak domniemania niewinności, brak sądu przed sankcją. Rząd w konsultacjach odpowiada Solidarności, że chroni zasada nullum crimen sine lege — co jest bez sensu, bo wpis na listę nie jest karą kryminalną i ta zasada go nie dotyczy.
•To nie wynika z UE — dyrektywa nie wymaga przesłanki FIMI. Solidarność i Prokuratoria Generalna zwróciły uwagę, że projekt wykracza poza dyrektywę; uwagi odrzucono. KRRiT nie była w ogóle konsultowana.
Co nie jest problemem (żeby nie przesadzać)
Ustawa nie daje nikomu prawa kasowania treści, blokowania kont ani karania za sam post. Wzmianka o UKE i „blokowaniu nielegalnych treści” (art. 45 pkt 9) dotyczy sankcji UE na RT/Sputnik, które już działają. Kryterium dezinformacyjne istnieje też w unijnych reżimach sankcyjnych — ale tam wpisuje jednomyślna Rada UE i kontroluje TSUE, nie jeden minister.
AliceeAlicee retweeted
Moje zapytanie do: Ministerstwo Obrony Narodowej (@MON_GOV_PL ), Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych (@IWspSZ) oraz Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej (#KGŻW)
Szanowni Państwo,
w związku z tranzytem pojazdów Bundeswehry przez Polskę proszę o udzielenie informacji w następujących kwestiach:
1. Jaki dokładnie czasokres obejmuje zezwolenie? Proszę podac datę od - do.
2. Kto określił /ustalił ten okres, jaka instytucja (polska czy niemiecka) i na jakiej podstawie?
3. Czy zezwolenie obejmuje przejazd przez obszary mieszkalne w Warszawie?
4. Czy zezwolenie obejmuje przejazd i pobyt pojazdów wojskowych pod adresem Ambasady Niemiec w Warszawie?
5. Czy zezwolenie obejmuje pobyt pojazdów wojskowych w bocznych ulicach Sejmu od 30 października 2026 r.?
Będę wdzięczna za szybką pisemną odpowiedź.
Z poważaniem
Aleksandra Fedorska
AliceeAlicee retweeted
Przejrzałem sobie uzasadnienie decyzji agencji ratingowej S&P i to są szokujące infirnacje. Zastanawia mnie jak dziennikarze mogą przemilczać to. Tam jest takie zdanie: „Zadłużenie publiczne Polski gwałtownie rośnie. Prognozujemy, że do 2029 r. dług netto przekroczy 70 proc. PKB, co oznacza wzrost o ponad 20 pp. w ciągu pięciu lat – takie pogorszenie sytuacji budżetowej należy do najpoważniejszych na świecie.” Jest sytuacja w finansach publicznych tak dramatyczna, że jedna z agencji określa ją jako jedną z najpoważniejszych w świecie. Przecież obecna władza to bandyci gospodarczy, doprowadzili w ciągu krótkiego czasu do nieprawdopodobnego wzrostu zadłużenia. To powinno wywalić ten rząd w ciągu jednego dnia.
AliceeAlicee retweeted
Niezależność sądu od władzy wykonawczej… wjazd od Bagateli „obrońców” Trybunału na teren KPRM (6 XI, godz. 22.00)
AliceeAlicee retweeted
📰 Szwajcarski tygodnik @Weltwoche, niemieckojęzyczny, wydawany od 1933 r., wierny tradycji wolnorynkowej i konserwatywnej i czytany przez ponad 130 tys. osób, poświęcił najnowszy numer „brukselskiej tyranii”. Na okładce jest Ursula von der Leyen, a w środku teksty m.in. Thomasa Faziego (@battleforeurope), @BalazsOrban_HU i prezesa @OrdoIuris @jerzKwasniewski.
Moment nie jest przypadkowy. Szwajcaria jest w trakcie ratyfikacji pakietu umów z UE „Bilaterale III”. Rada Kantonów zakończyła już jego rozpatrywanie, Rada Narodowa zajmie się nim w sesji zimowej, a ostatnie słowo będzie należeć do narodu i kantonów w referendum. Szwajcarzy mają więc dobry powód, by przyjrzeć się, jak Bruksela traktuje swoich członków.
⚖️ W rozmowie z Rogerem Köppelem Jerzy Kwaśniewski nazywa wydarzenia z 30 października po imieniu. Przejęcie siedziby Trybunału Konstytucyjnego przy pomocy policji, na polecenie niezaprzysiężonej sędzi, to zamach na konstytucyjny organ państwa w rozumieniu art. 128 Kodeksu karnego. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie został wpuszczony do własnego sądu. Działań rządu Donalda Tuska nie popierają ani Sąd Najwyższy, ani NSA, ani adwokatura, ani większość konstytucjonalistów, także tych liberalnych.
Dlaczego Komisja Europejska udziela temu swojego błogosławieństwa? Kwaśniewski tłumaczy, że TK od 2008 r., na wzór niemieckiego Trybunału w Karlsruhe, broni nadrzędności konstytucji nad prawem unijnym. Co wolno Niemcom i Włochom, tego nie wolno Polsce. Celem przejęcia jest odwrócenie tego orzecznictwa. Stawką jest prymat prawa UE, a w praktyce orzeczeń TSUE, nad konstytucjami narodowymi, czyli zmiana natury Unii bez zmiany traktatów i bez zgody narodów. Nie na taką Unię Polacy zgodzili się w referendum w 2004 r.
👉 Skoro prawicowe partie i media w Europie mówią już otwarcie o autorytarnym dryfie UE, który sprzyja atakom na demokrację w Polsce czy na Węgrzech, rośnie szansa na prawdziwą reformę Unii. Taką, jaką zaproponowały @OrdoIuris i MCC w raporcie „Wielki Reset”:
🔗 ordoiuris.pl/raport/wielki-r…
AliceeAlicee retweeted
Hongkoński portal HK01 opublikował 3 listopada komentarz pod tytułem „Polski konstytucyjny 'zamach stanu': dlaczego zachodnia demokracja też sięga po władzę siłą?”. Warto wiedzieć, kto za nim stoi. HK01 założył w 2015 roku Yu Pun‑hoi, hongkoński biznesmen i były prezes dziennika Ming Pao. Do niego należy także portal DuoWei, który według tajwańskiego magazynu CommonWealth od lat przekonuje Tajwańczyków, że zjednoczenie z Chinami jest nieuniknione. Hong Kong Free Press nazywa HK01 medium propekińskim. Autor opisuje to, co rząd Tuska zrobił z Trybunałem Konstytucyjnym przy pomocy policji, i dochodzi do wniosku, że skoro w Polsce władzę zdobywa się siłą, Zachód nie ma prawa krytykować Komunistycznej Partii Chin ani innych dyktatur za to samo. Pisze wprost, że zachodnia demokracja nie ma prawa kpić z siłowych rozwiązań w państwach autorytarnych. Komunistyczna Partia Chin zawsze tak robi: każdy spór na Zachodzie wykorzystuje tylko po to, żeby w nas uderzyć, a siebie usprawiedliwić.
global.hk01.com/%E5%9B%BD%E9…
AliceeAlicee retweeted
Prezydent RP robi wszystko, żeby nie doprowadzić do sytuacji skrajnych! Donald Tusk robi wszystko, żeby tę sytuację skrajną sprowokować!
I to jest odpowiedzialność dzisiaj klasy politycznej, nie tylko opozycji, ale także tych osób, które są w obozie koalicyjnym, żeby nie realizować scenariusza Donalda Tuska, żeby w Polsce nie powtarzała się historia, która niestety w naszym kraju czasami już w naszej historii miała miejsce.
Jeżeli z obozu władzy, jeżeli również od tych, którzy uzurpują sobie prawo bycia sędziami Trybunału Konstytucyjnego, na przykład pani sędzi Korwin-Piotrowskiej, słyszymy informację, że niewykluczone jest również podważanie mandatu Prezydenta Rzeczypospolitej, wybranego przez Naród, to do czego oni zmierzają? Co oni chcą osiągnąć? W które miejsce chcą zaprowadzić Polskę w sytuacji, kiedy mamy rzeczywiste zagrożenia zewnętrzne!
„Od uchwał zastępujących ustawy do nieaktów zastępujących zarządzenia”
Minister Waldemar Żurek pomylił dwie zupełnie różne kwestie: istnienie dokumentu z istnieniem skutecznego aktu prawnego. Dlatego warto je uściślić.
Samo wniesienie zażaleń przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego nie oznacza uznania kompetencji Anny Korwin-Piotrowskiej ani potwierdzenia skuteczności wydanych przez nią zarządzeń. Oznacza jedynie skorzystanie z drogi prawnej w celu zakwestionowania tych czynności. Nie można przecież wyciągać wniosku, że osoba, która zaskarża określoną czynność, tym samym uznaje jej legalność. Jest dokładnie odwrotnie – kwestionuje ją i domaga się kontroli jej podstaw prawnych.
Problem jest jednak znacznie poważniejszy i dotyczy samego statusu Anny Korwin-Piotrowskiej.
Anna Korwin-Piotrowska nie złożyła ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a tym samym nie doszło do nawiązania z nią stosunku służbowego sędziego TK w trybie przewidzianym w ustawie o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w szczególności w związku z art. 4 i art. 5 tej ustawy.
Co więcej, w korespondencji dotyczącej objęcia stanowiska Korwin-Piotrowska sama wskazywała, że nie zamierza składać oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu sędziego Sądu Okręgowego w Opolu. Przedstawiła przy tym własną interpretację, według której dotychczasowy stosunek służbowy miał wygasnąć w sposób dorozumiany, a zmiana stanowiska miała mieć charakter techniczno-organizacyjny. Taka interpretacja nie zastępuje jednak wymagań ustawowych. Nie można własnym przekonaniem o skutkach określonych czynności stworzyć stosunku służbowego, który nie został skutecznie nawiązany zgodnie z prawem.
A skoro nie doszło do nawiązania z Anną Korwin-Piotrowską stosunku służbowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, nie mogła ona również wywodzić z takiego stosunku uprawnień do wykonywania kompetencji Prezesa Trybunału. Tymczasem sama uznała się za osobę uprawnioną do wykonywania tych kompetencji, powołując się na art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz najdłuższy staż sędziowski. Przepis ten nie może jednak stanowić samodzielnej podstawy do objęcia kierownictwa Trybunału przez osobę, z którą nie nawiązano stosunku służbowego sędziego TK. Nie można najpierw przyjąć własnej interpretacji przepisów dotyczących nawiązania tego stosunku, a następnie na tej podstawie wyprowadzać kompetencji do kierowania pracami Trybunału.
W ten sposób powstaje osobliwa konstrukcja: najpierw własna interpretacja dotycząca nawiązania stosunku służbowego sędziego TK, następnie samodzielne wywiedzenie uprawnienia do wykonywania kompetencji Prezesa Trybunału, a w dalszej kolejności wydawanie zarządzeń ingerujących w sytuację służbową innych sędziów.
Tymczasem art. 130 § 1–3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych przewiduje określone przesłanki, tryb i mechanizm kontroli zarządzenia o natychmiastowej przerwie w czynnościach służbowych sędziego. Nie jest to uprawnienie, które może być wykonywane przez dowolną osobę uznającą się za właściwą. Konieczne jest istnienie kompetencji po stronie osoby wydającej zarządzenie oraz spełnienie ustawowych warunków jego wydania. Właśnie te kwestie są przedmiotem zarzutów przedstawionych w zażaleniu, w tym zarzutu naruszenia art. 130 § 1–3 p.u.s.p. w związku z art. 19 i art. 30 ustawy o statusie sędziów TK oraz art. 7 Konstytucji RP.
I tu dochodzimy do istoty sporu: czy każdy dokument nazwany zarządzeniem jest automatycznie skutecznym aktem władczym? Nie. Jeżeli osoba wydająca dokument nie posiada wymaganej kompetencji, pojawia się problem tzw. nieaktu – czynności, która jedynie przybiera formę aktu prawnego, ale z powodu braku podstawowej przesłanki kompetencyjnej nie powinna wywoływać przypisywanych jej skutków prawnych.
Można to wyjaśnić prostą analogią. Pasażer autobusu nie staje się kierowcą tylko dlatego, że sam tak postanowił, zajął miejsce za kierownicą i ktoś go w tym przekonaniu popiera. Skarga kierowcy na zachowanie pasażera nie oznacza przecież uznania jego prawa do prowadzenia autobusu. Oznacza jedynie zakwestionowanie jego działania.
Dlatego należy rozdzielić trzy kwestie:
1. Wydanie dokumentu – czyli samo sporządzenie i podpisanie zarządzenia.
2. Kompetencję – czyli to, czy osoba wydająca dokument była prawnie uprawniona do dokonania takiej czynności.
3. Skuteczność prawną – czyli to, czy dokument może wywołać skutki, które próbuje się mu przypisać.
Kompetencji nie nabywa się przez samo przekonanie o jej posiadaniu, a stosunku służbowego sędziego TK nie tworzy się własną interpretacją przepisów. Nie można również samodzielnie wykreować uprawnienia do wykonywania kompetencji Prezesa Trybunału. Nawet najbardziej stanowczy podpis nie stanowi podstawy prawnej. Nie zmienia tego również ministerialne zapewnienie, że wszystko odbyło się prawidłowo.
Wracając do naszej autobusowej analogii: pasażer nie staje się kierowcą dlatego, że ktoś – nawet minister – zapewnia, iż ma prawo siedzieć za kierownicą. O uprawnieniach nie rozstrzyga bowiem siła przekonania ani autorytet osoby udzielającej poparcia, lecz obowiązujące przepisy i rzeczywista podstawa prawna. Ale o tym chyba Minister Sprawiedliwości powinien wiedzieć.🤔🤔🥴
AliceeAlicee retweeted
Skandal!
"Tak niszczy się polską naukę".
Durnie z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu wyrzucili bezcenny materiał archeologiczny i dorobek naukowy prof. Tomasza Ważnego.
AliceeAlicee retweeted
W Polsce Bundeswehra będzie świętować swoje 71-lecie...
Czyli święto powołania sił zbrojnych Niemiec przez 12 tysięcy oficerów Wehrmachtu, w tym około 40 generałów i admirałów, jak też około 300 wyższych dowódców SS (do pułkownika włącznie), którzy w zasadzie wszyscy byli w NSDAP, a którym alianci wybaczyli ich totalne zbrodnie w Polsce i na Wschodzie
Dzisiaj potomkowie tych zbrodniarzy będą świętować w Polsce
A Polacy mają w Berlinie rzucony jako pomnik dla 6 milionów ofiar kamień...
🤮🤮🤮🤮🤮
AliceeAlicee retweeted
Do czego Tuskowi potrzebny jest Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i inne sądy? Skąd bierze się wyższy autorytet sędzi Anny Korwin Piotrowskiej i jej towarzyszy?
Nowa wspaniała transformacja
Jak to jest możliwe, że w Polsce jest ewidentnie gwałcone prawo, że lekceważona jest konstytucja, że Trybunał Konstytucyjny jest ignorowany, prokuratura krajowa została nielegalnie przejęta, media publiczne zajęte przemocą itd., a Unia Europejska milczy? Że także liczne międzynarodowe stowarzyszenia i portale prawnicze nabrały wody w usta? Przecież kiedyś tak wnikliwie, z taką troską obserwowały sytuację w Polsce. Ileż debat odbyło się na nasz temat w Parlamencie Europejskim, ile wizyt zaniepokojonych komisarzy musieliśmy przeżyć…
Tylko człowiek zupełnie zaślepiony lub bezmiernie naiwny mógłby powiedzieć, że dzieje się tak, bo praworządność w Polsce została przywrócona i problem zniknął. To milczenie nie jest także przypadkiem czy niespodziewanym brakiem uwagi, lecz wynika z faktu, że się tego spodziewano, że nawet rekomendowano łamanie obowiązującego prawa. Wszystko jest zgodne z planem: w latach rządów PiS nie tylko powstawały bowiem góry publikacji na temat „regresu demokracji” w Polsce, ale co bardziej przewidujący uczeni i praktycy zastanawiali się, co i jak trzeba będzie zrobić, gdy te rządy miną, jak przywracać „demokracje liberalną”, która kwitła w Polsce przed 2015 rokiem.
O intensywnych przygotowaniach w zakresie prawa świadczy wydana w 2023 książka, „Transition 2.0. Re-establishing Constitutional Democracy in EU Member States”, której redaktorami byli Adam Bodnar i inni koryfeusze nauk prawnych – Michal Bobek z Czech, w latach 2015–2021 rzecznik generalny w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, dyrektor Instytut- Maxa-Plancka w Heidelbergu profesor Armin von Bogdandy, Niemiec pochodzenia węgierskiego oraz profesor prawa konstytucyjnego z Węgier Pál Sonnevend. Autorzy artykułów zebranych w tym godnym uwagi tomie byli przekonani, że aby powrócić do demokracji liberalnej, konieczna będzie głęboka transformacja o skali podobnej do transformacji pokomunistycznej. Stąd tytuł książki. Dowiadujemy się z niej, że transformacja 2.0 ma być trudniejsza niż ta pierwsza, niż przejście od „demokracji ludowej” do demokracji parlamentarnej, od realnego socjalizmu do wymarzonego nad Wisłą kapitalizmu. Dlatego trzeba będzie odejść od legalizmu prawnego, choćby dlatego, że ustrojom uznawanym za „autorytaryzm elektoralny” nie można odmówić praworządności i konstytucjonalności pod względem formalnym, że „ich systemy prawa pozytywnego zapewniają pewien element społecznej przewidywalności, pewności i stabilności”- pisze czeski prawnik i socjolog Jiří Přibáň. Tym samym przyznaje, że w sporze z państwami należącymi do UE, które oskarżono o odejście od demokracji liberalnej, nie chodziło o praworządność w ogóle, w sensie stosowania prawa, lecz praworządność w pewnym szczególnym znaczeniu, jaki nadają mu obecnie zwolennicy filozofii konstytucjonalizmu.
Ale w czasach restauracji demokracji liberalnej potrzebny jest już nie zwykły konstytucjonalizm, lecz „konstytucjonalizm transformacyjny”. Polski prawnik, Mirosław Wyrzykowski, od 1989 roku specjalista od praw człowieka i konstytucjonalizmu, stwierdza bez ogródek: “Niezwykła sytuacja wymaga niezwykłych środków. Mając pełną świadomość, że będą one stanowić precedens i będą wiązały się z wysokimi kosztami we wszystkich wymiarach. Należy uznać, że mamy do czynienia z niezwykłym stanem niekonstytucyjnym, a niezwykły stan wymaga niezwykłych środków. Wyższa lojalność od lojalności wobec Konstytucji jest argumentem, który legitymizuje niezwykłe środki, nawet jeśli ich legalność może być kwestionowana.”
Nie dziwmy się więc obecnemu łamaniu prawa w Polsce - wiadomo było, że w fazie odbudowy formalizm prawny się nie sprawdzi. Aby wrócić do „demokracji liberalnej” trzeba czasami zawiesić stosowanie obowiązującego prawa, zignorować „zniekształcone” przez ostatnie lata instytucje, a nawet zignorować konstytucję, odwołując się do nadrzędnych wartości, głoszonych przez uniwersalistyczny konstytucjonalizm.
Zgodnie z tą koncepcją sądy mają stać się czynnikiem transformacji, i to nie tylko prawnej, nie tylko politycznej, lecz społecznej. Ich zadaniem jest także przekształcanie społeczeństwa: Według transformacyjnego konstytucjonalizmu sądy konstytucyjne są nie tylko strażnikami praw i zasad konstytucyjnych, lecz jak piszą w swoim artykule Armin von Bogdandy i Luke Dimitrios Spieker „Są one raczej podmiotami posiadającymi transformacyjny mandat wspierania społeczeństwa w przezwyciężaniu systemowych niedoskonałości”.
Kto jednak definiuje te niedoskonałości? Kto daje uprawnienia do takich działań? Skąd pochodzi ów transformacyjny mandat? Czym jest ta wyższa lojalność i wobec kogo ona obowiązuje? Okazuje się, że jest to w gestii sędziów oraz „autorytetów prawnych”, luminarzy prawa, wyposażających sędziów w wiedzę na temat istoty praw i zasad konstytucyjnych, które nie koniecznie muszą być zapisane explicite w obowiązującej w danym kraju konstytucji i zgadzać się z obowiązującym prawem pozytywnym.
W przypadku krajów należących do UE nie trzeba się jednak ograniczać tylko do teoretycznej wiedzy, którą dysponują prawnicy. Można powołać się na prawo unijne, na wartości europejskie, zapisane w traktatach unijnych. Niestety zapisy artykułu 2 Traktatu o Unii Europejskiej są tak ogólne, że pojawia się pytanie, czy można nadać im wartość procesową, w końcu znaczna część współczesnej polityki to spory, co w istocie znaczy godność osoby ludzkiej, wolność, demokracja, równość kobiet i mężczyzn. Ale dzięki temu, że prawo do ich wykładni, „wyłączny autorytet interpretacyjny” przysługuje sędziom TSEU mogli oni - w wyroku 2018 dotyczącym sędziów portugalskich - kreatywnie powiązać owe mgliście sformułowane wartości z innymi artykułami Traktatu o UE.
Zwolennicy „konstytucjonalizmu transformacyjnego” przyznają, że odwołanie się do tak zoperacjonalizowanych wartości europejskich będzie miało ogromne znaczenie polityczne i będzie oznaczało przesunięcie władzy z państw członkowskich na poziom unijny: „Aktywacja artykułu 2 TUE ma daleko idące skutki. Jego zastosowanie może spowodować ogromną zmianę układu sił ze szkodą dla autonomii, tożsamości i różnorodności państw członkowskich.” (von Bogdany, Spieker). Gotowi są jednak zapłacić tę cenę.
Unia ma czynnie i materialnie popierać rządy dokonujące restauracji demokracji liberalnej. „UE nie może ograniczać się jedynie do ustalania formalnych standardów i warunków dotyczących praworządności, określonych w jej traktatach i politykach. Musi również zapewnić materialne wsparcie dla rządów post-nieliberalnych, aby ułatwić przywrócenie praworządności oraz konsensusu politycznego i społecznego w tych państwach członkowskich.” (Přibáň). Ma ona bowiem - jak pisał znany niemiecki politolog Claus Offe w wydanej 2015 książce „Europa w pułapce”, kontynuując dawną tradycję niemieckiej myśli politycznej - „misję cywilizacyjną”.
W ten sposób konflikt w ramach demokracji, między instytucjami i podmiotami politycznymi w ramach jednego państwa, stał się konfliktem między państwem narodowym a UE i siłą rzeczy przekształcił się w spór o suwerenność, o istnienie państwa. Sądy stają się częścią ponadnarodowego systemu politycznego poza demokratyczną kontrolą, poza władzą narodowego demosu, mimo że traktaty europejskie explicite nie dopuszczają harmonizacji prawa konstytucyjnego i karnego oraz nakazują ochronę tożsamości państw- członków UE. Z tych rozważań wynika jasno, że w demokracji liberalnej prawo pozytywne zostaje podporządkowane wyższym celom politycznym i wartościom.
Chodzi o wcielanie idei liberalnych, ale to podporządkowanie prawa pozytywnego wartościom i celom politycznym przypomina praktyki wymiaru sprawiedliwości w czasach budowy komunizmu oraz w czasach III Rzeszy. Wtedy także prawo miało służyć realizowaniu pewnego światopoglądu, sądy miały zgodnie z nim przekształcać społeczeństwo. To może tłumaczyć gorliwość, z jaką po 1945 roku do wychowywania społeczeństwa niemieckiego, zabrali się prawnicy czynni przedtem w III Rzeszy. Również wśród najgorliwszych zwolenników transformacji 2.0 są polscy prawnicy mający za sobą działalność w PRL na rzecz budowy „socjalistycznego” społeczeństwa i socjalistycznej demokracji oraz ich wychowankowie. Trzeba przy tym dodać, że o ile w przypadku Niemiec to podporządkowanie prawa światopoglądowi w III Rzeczy i w Republice Federalnej jest podobne pod względem strukturalnym, gdyż chodziło o inne wartości, o tyle w przypadku „demokracji ludowych” można się nawet dopatrzyć dalej idących podobieństw ideowych. Zarówno marksizm i liberalizm były ideologiami postępowymi, o podobnej proweniencji, a różniły się głównie metodami wcielania w życie postępowych zasad. Prawo miało w demokracjach ludowych służyć budowie „społeczeństwa sprawiedliwości społecznej”, w którym zapanuje absolutna wolność jednostki, możliwe będzie pełne człowieczeństwo, zniesione zostanie panowania człowieka nad człowiekiem, a państwo obumrze. Surowość prawa i konieczność odchodzenia od jego litery tłumaczono koniecznością zwalczania sił reakcyjnych.
Uderzająca jest przy tym jedna zasadnicza różnica między transformacją pokomunistyczną, a proponowaną transformacją 2.0. W latach dziewięćdziesiątych odrzucano wszelkimi możliwymi argumentami, w tym prawnymi, możliwość dekomunizacji czy lustracji, zwłaszcza jeśli chodziło o sędziów. Teraz nie brak wezwań do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej sędziów orzekających rzekomo niezgodnie z zasadami praworządności. Ponieważ jednak karanie sędziów za lekceważenie nadrzędności prawa UE dotyczyłoby także np. sędziów niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, na przecież nikt by sobie nie pozwolił, proponuje się, by karać za nieprzestrzeganie art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, mimo wspomnianej mglistości „wartości europejskich”.
Nasuwa się jednak pytanie, czy poddawany reedukacji zgodnie z zasadami „konstytucjonalizmu transformacyjnego” kraj jest jeszcze demokratyczny, czy gdy odbywa się to przy aktywnym udziale organów UE, można jeszcze mówić o samostanowieniu narodowym. Wprawdzie „konstytucjonalizm transformacyjny” nie zawiesza zupełnie demokracji, bo jego uruchomienie zakłada wyborcze zwycięstwo partii dążącej do liberalnej restauracji, lecz taka transformacja ma zagwarantować, że oponenci liberałów nigdy już w przyszłości wyborów nie wygrają. Ustrój w okresie transformacyjnym zaczyna przypominać „elektoralny autorytaryzm”, który chce zwalczać. Aktywna rola sądów oznacza, że stają się one instytucjami politycznymi, co może zagrozić całej strukturze demokracji konstytucyjnej. Przyznają także „konstytucjonaliści transformacyjni”: „Jeśli sądy angażują się w transformacyjny konstytucjonalizm, podejmują działania, które mają wpływ na całe społeczeństwo. Już z tego powodu takie działania sądów można uznać za polityczne. Dlatego transformacyjny konstytucjonalizm często kojarzy się z upolitycznieniem sądów. Takie upolitycznienie może wywołać negatywne reakcje i zagrozić całej strukturze demokracji konstytucyjnej” (von Bogdandy, Spieker). No cóż, gdzie drwa robią, tam wióry lecą.
Liberalni demokraci mają robić to, co zarzucali „nieliberałom”. Michal Bobek ostrzega w zamieszczonym w tym tomie artykule, że liberalni demokraci mogą okazać się równie nieliberalni jak ich przeciwnicy, choćby dlatego że obie strony chcą „ominąć proces demokratyczny, stosując skrót prawny”. Jest również oczywiste, że jeżeli taka transformacja byłaby dokonywana przez sądy przeciw poglądom moralnym danego społeczeństwa, prowadziłaby do jeszcze większego konfliktu politycznego. Bobek pisze: <<„Przemiany wymuszone przez sądy”, które byłyby realizowane w dłuższej perspektywie wbrew moralnym przekonaniom większości społeczeństwa, są receptą na napięcia, problemy i negatywne reakcje.>>
Sprawa jest jednak jeszcze bardziej fundamentalna: liberalizm w postaci „konstytucjonalizmu transformacyjnego” występuje jawnie przeciwko demokracji. System polityczny, jaki mu przyświeca, ma oczywiście swoje zalety. Oddala niebezpieczeństwo ochlokracji. Nie jest jednak demokracją, lecz – jak to kiedyś w znanej książce o demokracji nazwał Robert A. Dahl - „kuratelą” (guardianship). „Zgodnie z tą koncepcją niedorzeczne jest przekonanie, by zwykli ludzie mogli rozumieć własne interesy i bronić ich, nie mówiąc już o interesach całego społeczeństwa. Demokratyczne przekonanie, iż są oni do tego zdolni, zastąpić należy przez twierdzenie przeciwne, zgodnie z którym kierownictwo należy powierzać szczególnie kompetentnej ze względu na jej wiedzę i cnoty mniejszości.”
Takie rządy mogą być w pewnych okresach demokratycznie legitymizowane i cieszyć się poparciem większości społeczeństwa: „Jest wizja rządów dobrze wykształconej mniejszości, jej członków, którą nazywam strażnikami, ekspertami w sztuce rządzenia, którzy panują nad pozostałymi w imię wspólnego dobra; respektują oni przy tym zasadę jednakowego traktowania, być może lepiej niż czyniłby to lud, gdyby panował. W swym najlepszym wydaniu system taki opiera się na powszechnym przyzwoleniu, co może zakrawać na paradoks.”
W Polsce długo nie widziano w tym żadnego paradoksu. Po 1989 panowało w pewnych środowiskach – w Warszawce i w Krakówku - przekonanie, że tak ma właśnie wyglądać polska demokracja, że ludzie związani z tymi środowiskami, przez nie namaszczeni, są z natury rzeczy przeznaczeni do rządzenia Polską i powinni być wybierani, a „cofnięcie przyzwolenia” na ich rządy, każdy inny wybór dokonany przez Polaków, to koniec demokracji, o czym trzeba głośnym wrzaskiem powiadomić Europę i świat. „Konstytucjonalizm transformacyjny” na pewno wleje trochę otuchy w ich serca.
Artykuł ukazał się 10 lutego 2026 r. na łamach Tygodnika Solidarność (nr 6). Tytuł oryginalny: „Wygaszanie polskiej demokracji. Czyli: wszystko zgodnie z planem”
deliberatio.eu/pl/opinie/now…
tysol.pl/tygodnik-solidarnos…
AliceeAlicee retweeted
🚨 THE REFEREE JUST PUT ON A JERSEY. AND BRUSSELS IS LOSING POLAND.
When the EU Parliament President speaks in Warsaw and the opposition unfurls a banner in English reading "Tusk = Dictator," it’s no longer a Polish crisis. It’s a European humiliation.
━━━━━━━━━━━━━━━
The EU tried to act as the guardian of the rule of law. Now it is perceived as a player in a domestic political war.
━━━━━━━━━━━━━━━
▸ THE FACT: During Roberta Metsola's speech in the Sejm, PiS MPs held up a black banner reading "Tusk = Dictator." The choice of English was deliberate: it was a message to Brussels and the international press. This comes days after von der Leyen canceled a joint press conference with President Nawrocki to avoid "legitimizing" him.
▸ THE MECHANISM: The EU is trapped in a lose-lose scenario. If it intervenes (backing Tusk), it validates the opposition's claim of "external interference." If it stays neutral, it loses its authority as the guardian of the Treaties.
▸ THE PARADOX: The more the EU tries to "save" Polish democracy, the more it fuels the narrative that Polish sovereignty is under attack. The referee has put on a jersey, and now the players refuse to play.
━━━━━━━━━━━━━━━
THE POLITICAL LAYER (WHAT IT MEANS FOR YOU)
━━━━━━━━━━━━━━━
▸ Your wallet: Institutional chaos in one of the EU's largest countries is bad for the euro, the zloty, and European energy security.
▸ The war hanging over your head: Poland is the main logistics hub for Ukraine. A divided, destabilized Poland is a weak link in the chain of command.
▸ Who pays? The Polish citizen, caught between a national government and an EU that refuse to recognize each other's legitimacy. And the European taxpayer, who sees the EU's soft power crumbling.
▸ 🔴 You cannot enforce stability by picking sides in a domestic political war.
⚖️ VERDICT: The EU has lost the narrative battle in Poland. It is no longer seen as an honest broker, but as a factional actor. Until it finds a way to step back and let the Poles resolve their constitutional crisis, it will continue to bleed credibility—not just in Warsaw, but everywhere in Europe where sovereignty is a battleground.
❓ QUESTION: If the EU cannot even keep the peace between a member state's government and its president, how can it claim to defend the rules-based order across the continent?
Marco | Independent Analyst ⚖️✓
🏷️ #EU #Poland #Tusk #Nawrocki #RuleOfLaw #Geopolitics #Sovereignty #EuropeanParliament
AliceeAlicee retweeted
❗Ekipa Tuska w budynku Trybunału Konstytucyjnego oszalała do końca.
Myślą, że jak wykasują dane na stronie internetowej to zmienią rzeczywistość.
Okazuje się, że Korwin-Piotrowska zmienia informacje dotyczące Trybunału Konstytucyjnego.
Kasuje i zmienia: datę złożenia ślubowania wobec Prezydenta RP, funkcję prezesa i zastępcy prezesa, sędziego Wyrembaka, dopisała do listy sędziów siebie, Berka, Markiewicza, Taborowskiego, Dziurde. To jest przerażające.
Na stronie internetowej @TK_GOV_PL okupanci budynku Trybunału Konstytucyjnego wprowadzają nowe informacje - oczywiście według własnego uznania. To jest normalne zachowanie?
AliceeAlicee retweeted
Prof. Skrzydlewski: Może dojść do kolejnego rozbioru Polski
tysol.pl/wiadomosci/prof-skr…
AliceeAlicee retweeted
No to pomysłodawcy tego wpisu „zaorali” się kompletnie. Jeżeli by przyjąć, że kadencja liczy się od wyboru przez Sejm, to Pan Markiewicz, Pani Anna Korwin-Piotrowska byli wtedy sędziami sądów powszechnych (naszym zdaniem Pani Korwin-Piotrowska może być nadal sędzią sądu w Opolu, bo są wątpliwości co do zrzeczenia się przez nią stanowiska).
Nie można być zarazem sędzią TK i sędzia sądu powszechnego. Skoro zaś było się sędzią sądu powszechnego, to nieskuteczne jest objęcie stanowiska sędziego TK.
Z drugiej strony to nowe określenie kadencji sędziów TK jest działaniem wbrew ustawie o statusie sędziów TK, gdyż nawiązanie stosunku służbowego następuje od złożenia ślubowania wobec Prezydenta. Nie można zmieniać normy ustawowej wpisem na stronie internetowej.
Cała ta operacja internetowa ma na celu ominięcie znaczenia prawnego ślubowania wobec Prezydenta.
Czyli jest zarazem przyznaniem się, że część wybranych przez Sejm takiego ślubowania nie złożyła.
Tylko wypada podziękować za takie przyznanie się do tego (nawiasem mówić w ten sposób obalono ślubowanie wobec Marszałka Sejmu jako czynność skuteczną).
Zatem jeżeli uznano tym wpisem, że ślubowanie nie jest potrzebne, to zgromadzenie ogólne nie jest legalne, gdyż zgodnie z treścią art. 6 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, mogą w nim wziąć udział osoby które złożyły ślubowanie.
Możemy tylko podziękować pomysłodawcom tej rzekomej zmiany kadencji sędziów TK, gdyż po pierwsze sami się przyznali do nielegalności działań i potwierdzili pogląd przeciwny, a treść tej informacji ma kapitalne znaczenie dowodowe dla przyszłego postępowania z art. 128 par. 1 i 3 dotyczącego usunięcia przemocą organu konstytucyjnego i wywierania na niego wpływu, z art. 227 kk - przywłaszczenia funkcji publicznej, a może i nawet z art. 127 kk - ustrojowego zamachu stanu (tu zagrożenie karą to dożywocie!).
Prosimy o więcej tego typu dowodów.
NEWS Portalu @RepublikaTV! NIEBYWAŁY SKANDAL! Skracają kadencje obecnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego! Uzurpatorzy ZMIENILI DATY ROZPOCZĘCIA KADENCJI WSZYSTKICH SĘDZIÓW na datę wyboru przez Sejm, z dat ślubowania przed Prezydentem RP.
🚨 Na stronie internetowej @TK_GOV_PL przepisują daty kadencji i nawet przy tym nie trzymają się jednej miary! Święczkowskiemu cofnięto początek do dnia wyboru przez Sejm. Berkowi wpisano datę odpowiadającą staremu kalendarzowi Piskorskiego, liczonemu od ślubowania. Państwowa instytucja serwuje obywatelom kompromitującą żonglerkę datami. O tym za chwilę
📅 Bogdan Święczkowski miał w wykazie początek kadencji 16 lutego 2022 r., czyli dzień ślubowania. Teraz widnieje 8 lutego, dzień wyboru. Koniec kadencji również przesunięto o osiem dni wcześniej. Magdalenie Bentkowskiej zamieniono 1 kwietnia 2026 r. na 13 marca. W jej przypadku obie daty cofnięto o dziewiętnaście dni. Tak zmienia się urzędową informację o tym, kiedy sędziowie mają zakończyć sprawowanie urzędu.
⚖️ Autorzy zmian niech wyjaśnią, jak pogodzili je z uzasadnieniem wyroku TK z 29 lipca 2025 r., Kp 3/24, które wiąże rozpoczęcie i zakończenie kadencji ze ślubowaniem przed prezydentem. Niech opublikują podstawę oraz jednolitą zasadę wyliczeń. Konstytucyjną kadencją nie zarządza administrator strony, a wykasowanie daty ślubowania z tabeli nie rozstrzyga sporu o jego znaczenie.
Proszę o komentarz i ocenę prawników: @PRAWNICYdlaPOL @OrdoIuris @Veritasetius
#włączprawdę #TVRepublika






























