Adam Łyskawa retweeted
Tylko we wrześniu Rosja zabiła 10 ukraińskich dzieci.
Dla niektórych te tragedie stały się tylko kolejną częścią codziennych wiadomości. Ale nigdy nie możemy się do tego przyzwyczaić. Nie możemy też o tym milczeć.
Oby następnymi ofiarami nie były nasze dzieci.
Adam Łyskawa retweeted
Symetryści wczoraj: jeśli Tusk nie naprawi sytuacji w TK to może pożegnać się z wygraną w 2027r.
Symetryści dzisiaj: po tym co Tusk zrobił w TK może się pożegnać z wygraną w 2027r. Kto żyje w Polsce w cyrku się nie śmieje. – at Żagań, Polska
Adam Łyskawa retweeted
Wolność, własność, Święczkowski
Pod Trybunałem Konstytucyjnym ruszył nowy program pomocy przedsiębiorcom. Mentzen, Korwin-Mikke i Braun pomagają ludziom obozu, który wcześniej pomagał przedsiębiorcom zamykać lokale. Pomoc jak zawsze trafia do potrzebujących. Tym razem potrzebujący ma prokuratorski życiorys i togę sędziego Trybunału.
Zasady programu są przejrzyste: przedsiębiorca traci restaurację, prokurator dostaje Trybunał, a wolnościowcy stają na warcie, żeby tego drugiego nie spotkała żadna przykrość. Awans społeczny działa bez zarzutu. Tylko beneficjentów ktoś pomylił na liście.
Przypomnijmy, co mówił Mentzen w lutym 2021 roku. Działania sanepidu wobec restauracji nazywał nielegalnymi od początku do końca. Wzmożone kontrole przedsiębiorców porównywał do metod stalinowskiego prokuratora: „znajdźcie mi człowieka, a ja znajdę na niego paragraf”.
Dzisiaj do tego cytatu należy dołączyć instrukcję obsługi. Kiedy już znajdziecie człowieka i paragraf, nie spieszcie się. Sprawdźcie najpierw, czy człowiek jest przeciw Tuskowi. Jeśli tak, paragraf odkładamy do szuflady, a człowieka osłaniamy własną piersią.
Stalinowskie metody przestają być stalinowskie, gdy ich autor stoi po właściwej stronie transparentu.
Korwin-Mikke był jeszcze bardziej stanowczy. W marcu 2021 roku, komentując nękanie restauratorów przez służby, ogłaszał: „Jesteśmy pod okupacją państwa totalitarnego”.
A teraz wspólny protest z ludźmi tamtego państwa. Okupacja, jak widać, nie wyklucza późniejszych spotkań towarzyskich. Wystarczy, że na horyzoncie pojawi się okupant, którego lubimy jeszcze mniej. Wtedy z poprzednim można postać ramię w ramię i wspólnie ponarzekać na brak wolności.
Wyobraźmy sobie restauratora, który tego wszystkiego słuchał. Wziął kredyt, zatrudnił ludzi, kupił wyposażenie. Potem przychodziły kontrole, rosły długi, sprzęt szedł pod młotek. W telewizji Mentzen tłumaczył mu, że państwo stosuje sowieckie metody. Korwin, że trwa okupacja. Człowiek mógł nabrać przekonania, że to zarzuty poważne, a nie reklama produktu.
Aż tu nagle patrzy: jego obrońcy stoją w jednym szeregu z przedstawicielami obozu, przed którym go bronili. Najwyraźniej źle przeczytał regulamin. Drobnym drukiem było napisane, że ochrona obowiązuje wyłącznie do pierwszego wspólnego wroga.
I nie zrzucajmy tamtych wydarzeń na nadgorliwość pojedynczego policjanta. Z Prokuratury Krajowej kierowanej przez Bogdana Święczkowskiego wyszło w lutym 2021 roku pismo podpisane przez Krzysztofa Sieraka. Zalecało szybsze wszczynanie postępowań wobec otwierających się przedsiębiorców, inicjowanie kontroli i rozważanie środków ograniczających działalność. W grę wchodził przepis zagrożony karą do ośmiu lat więzienia.
Przedsiębiorca próbował sprzedać obiad. Państwo szykowało mu pełne wyżywienie z zakwaterowaniem.
Właśnie taki aparat przymusu wolnościowcy odmalowywali jako śmiertelne zagrożenie. Dzisiaj jego ówczesny szef występuje w roli zagrożonej instytucji, a ci sami wolnościowcy trzymają nad nim parasol. Bardzo wygodna przemiana. Kiedy kierujesz aparatem, jesteś człowiekiem władzy. Kiedy ktoś próbuje cię rozliczyć, stajesz się fundamentem cywilizacji łacińskiej. Wystarczy przeczekać jedną kadencję.
Braun tę drogę przebył wcześniej i bez zbędnych wahań. W marcu 2021 roku domagał się, żeby prokuratura ścigała przedstawicieli rządu za skutki polityki pandemicznej. Padało żądanie: „zaaresztować łobuzów”. Niespełna rok później, 8 lutego 2022 roku, zagłosował za przeniesieniem szefa Prokuratury Krajowej do Trybunału Konstytucyjnego. Łobuzów należało aresztować, ale ich prokuratora wypadało awansować.
Przy rozliczaniu systemu trzeba widać uważać, żeby przypadkiem nie przyhamować kariery jego kierownictwa.
Jest jeszcze sekwencja, którą warto zapamiętać. Pod koniec grudnia 2021 roku prokuratura umorzyła sprawę słów Brauna skierowanych do Adama Niedzielskiego: „Będziesz pan wisiał”. W lutym Braun poparł Święczkowskiego. Zbieżność dat nie jest dowodem na handel decyzjami. Jest natomiast doskonałym powodem, żeby polityka, który każdego pyta o układy, zapytać wreszcie o jego własne. Skoro wszędzie widzi transakcje, może wyjaśni, co widział w swoim kalendarzu.
Antysystemowość Brauna okazała się bowiem niezwykle selektywna. Systemowi można wygrażać z mównicy, a potem poprzeć jego przedstawiciela przy głosowaniu. Krzyk idzie do wyborców. Głos idzie tam, gdzie trzeba. Podział pracy jak w dobrze zarządzanej firmie.
Korwin-Mikke głosował wtedy przeciw Święczkowskiemu. To trzeba uczciwie odnotować. Dzisiejszy wspólny front nie oznacza, że wszyscy dotarli do niego tą samą drogą. Braun po prostu znał adres cztery lata wcześniej. Dlaczego więc teraz się spotkali?
Bo kiedy PiS i KO zaczynają wielką wojnę, mniejsze ugrupowania odkrywają, że ich samodzielność jest zależna od ustawienia kamer. Można mieć program, poglądy i własne sztandary. Jeśli kamera pokazuje tylko Tuska i Kaczyńskiego, pozostaje machać z tyłu i mieć nadzieję, że operator się pomyli.
Mentzen powinien to rozumieć lepiej niż inni. Dwie wielkie firmy sprzedają strach przed sobą nawzajem i mają na to wyłączność. On chciał wejść na rynek z niższymi podatkami. Niestety, klient właśnie kupuje pakiet „ocalenie ojczyzny” i nie pyta o koszty. Trzeba zatem przyjechać pod Trybunał.
Pilnować Kaczyńskiego, pilnować Brauna, pilnować mikrofonu. Pilnowanie zasad można chwilowo zlecić stażystom.
Oczywiście obrona praw człowieka, z którym się nie zgadzamy, może być wyrazem konsekwencji. Tyle że konsekwencja wymaga również pamięci. Można sprzeciwiać się konkretnemu działaniu wobec Święczkowskiego i jednocześnie przypominać, czym była kierowana przez niego prokuratura. Wspólna demonstracja nie musi być zbiorowym praniem biografii. Choć pod Trybunałem wygląda to raczej na pralnię z pełną obsługą.
Na miejscu restauratora chciałbym więc usłyszeć od Mentzena i Korwina jedno: czy nadal zamierzają rozliczyć ludzi odpowiedzialnych za tamto nękanie?
Czy sprawa została odłożona do czasu, aż przestaną być potrzebni przeciw Tuskowi?
Bo przedsiębiorca, któremu zamknięto lokal, nie dostał nowego lokalu w Trybunale. A jego obrońcy są właśnie bardzo zajęci. Pilnują, żeby kierownictwu niczego nie zamknęli.
Jeżeli wam się podobał ten tekst, to możecie postawić mi kawę. buycoffee.to/jan-pinski
Adam Łyskawa retweeted
"Walka polityczna powinna się zwrócić przede wszystkim przeciwko gruntownie antydemokratycznej naturze neoliberalizmu."
Urodzinowe serdeczności dla Davida Harveya, brytyjskiego geografa, antropologa, pedagoga i wybitnego popularyzatora marksizmu!
Adam Łyskawa retweeted
To była noc prawdy. Mimo zapowiedzi, że razem nie mogą współpracować, stawili się i włamywali się do TK: Batyr, PiS, Konfa, KKP.
Jeśli Tusk się cofnie, nie ruszą aresztowania, nie przeliczy głosów to przegra i żadne kombinacje z jedną listą nie pomogą.
Widzieliście przyszły rząd.
Adam Łyskawa retweeted
Szanowny Panie @wlodekczarzasty kiedy Jarosław Kaczyński będzie miał zdjęty imunitet za swoje skandaliczne i kłamliwe słowa pod Trybunałem Konstytucyjnym o tym że policja ma karabiny maszynowe i będzie mordować protestujących? Polacy czekają. Dość tolerowania bezprawia.
Adam Łyskawa retweeted
Gdy władza wykonawcza siłą zajmuje siedzibę władzy sądowniczej, mamy do czynienia z ZAMACHEM STANU.
Mamy w PL właśnie taką sytuację.
I tym powinno zająć się prawo.
Są ludzie, którzy wyrastają z grzechów młodości. Inni pozostają gangusami przez całe życie.
Adam Łyskawa retweeted
Poleciał do Senegalu, zawrócił aby naruszyć nietykalność cielesną sędziów TK, wyładował się trochę krzykiem, posiedział w pokoju. Tam się uspokoił i sobie poszedł.
Karawana jedzie dalej.
Taborowski: prezydent Karol Nawrocki opuścił budynek Trybunału Konstytucyjnego. (PAP)
#PAPInformacje
Adam Łyskawa retweeted
Zbierzmy obserwacje i wnioski z nocnych wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym.
1. Demokraci wreszcie przywracają demokratyczny porządek w państwie.
2. Wzorcowa postawa funkcjonariuszy Policji, popychanych, zaczepianych, wyzywanych, straszonych, szantażowanych przez tłuszczę zgromadzoną przed budynkiem TK. Za PiS byłoby pałowanie i gazowanie ludzi, tu był spokój, profesjonalizm i opanowanie.
3. Wzorcowa i godna postawa sędziów Trybunału. Ich kultura i wola dialogu wzbudzają najwyższy szacunek, szczególnie na tle bezbrzeżnego chamstwa Nawrockiego.
4. Absolutna kompromitacja Nawrockiego. Pokaz chamstwa, agresji, niestabilności emocjonalnej. Wstyd, hańba... i niepokój. Bo ten człowiek nie panuje nad sobą, a przy tym uznaje użycie siły fizycznej za sposób rozwiązywania problemów.
On stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
5. Pisy, Brauny, Mentzeny, Bosaki, Bąkiewicze, Morawieckie, Jaszczury i Ludwiczki, to wszystko jest jedna agresywna, nienawistna banda politycznych przyjaciół i wspólników. Jedno zło.
6. Nawrocki i PiS z przybudówkami chcą podpalić kraj. Są opętani nienawiścią.
Oddanie im Polski oznacza:
- bezlitosną, bezprawną, brutalną zemstę na siłach demokratycznych. Nie tylko na politykach partii demokratycznych. Również na działaczach społecznych, aktywistach, i na każdym, kto demokratów popiera
- faktyczny koniec demokracji w Polsce
- wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej
- wprowadzenie Polski w orbitę wpływów Putina.
Tu nie ma najmniejszych wątpliwości.
Trzeba temu zapobiec wszelkimi - zgodnymi z prawem - metodam.
Co dodacie? Jakie obserwacje, jakie wnioski?
Adam Łyskawa retweeted
Teraz wszyscy widzą, jak działa polityczna prawicowa dzicz. Krzyki, wyzwiska, obrażanie polskich funkcjonariuszy i próba siłowego wtargnięcia do Trybunału Konstytucyjnego.
To ostateczny dowód, że z nimi trzeba twardo, zdecydowanie i bardzo ostro.
Adam Łyskawa retweeted
Replying to @LeskiPiotr
Dość tego! Miarka się przebrała!
Nie zamierzam bezczynnie przyglądać się, jak ten pseudopolityk publicznie krzyczy, że urzędujący premier jest przestępcą i należy go wyeliminować!
Składam zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 255 k.k. Niech organy ścigania ocenią, czy doszło do publicznego nawoływania do przestępstwa.
Nie pozwolę sprowadzać takich wypowiedzi do zwykłej politycznej retoryki. To zaszło zdecydowanie za daleko!
Adam Łyskawa retweeted
ZARZĄDZENIE PRZERWY W CZYNNOSCIACH SŁUŻBOWYCH BOGDANA ŚWIĘCZKOWSKIEGO
ORAZ BARTŁOMIEJA
SOCHAŃSKIEGO NA PODSTAWIE ART. 130 USTAWY - PRAWO O USTROJU SADÓW POWSZECHNYCH
trybunal.gov.pl/wiadomosci/u…
Adam Łyskawa retweeted
Dla wszystkich poszukujących podstawy prawnej dla decyzji podjętych w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, dla stroskanych o legalizm i dla tych również, którzy te decyzje popierają ale mają wątpliwości, czy prawo pozwalało je podjąć - mam jeden cytat:
„Ius non debet cedere iniquitati”
Ta rzymska paremia jest jednym z fundamentów, na których zbudowano nowożytne systemy prawne. Jest nadrzędnym drogowskazem, wskazującym gdzie szukać ducha prawa.
W tym, że prawo nie może okazywać słabości wobec bezprawia.
Adam Łyskawa retweeted
Replying to @JakubKumoch
Przyjmuję do wiadomości nieprofesjonalne zakończenie Pańskiej misji.
Nie reprezentuje Pan już Rzeczpospolitej.
Adam Łyskawa retweeted
Nawrocki, Święczkowski i Kapiński robią właśnie nasiadówkę w pałacu namiestnikowskim. Jutro spodziewajmy się zabawnego orędzia Nawrockiego, apeli i wezwań, gróźb i straszenia rządu i Premiera.
Rozliczenia gangu PiS i patoprawicy wejdą w decydującą fazę. Ani kroku wstecz.
Adam Łyskawa retweeted
Premier Donald Tusk przerażony groźbami rzucanymi przez PiS👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
Adam Łyskawa retweeted
Jako niedokończony mgr prawa musz skomentować, że prof. @wsamraz zachowuje się jakby był szantażowany, bo napisał brednie, nie przystające do jego wykształcenia. Do rzeczy.
Panie Profesorze, zanim ogłosi Pan pogrzeb praworządności na dwie dekady, warto ustalić trzy rzeczy: kto wydał decyzję, czego ona dotyczy i co rzeczywiście zapisano w ustawach. Pański tekst myli się w każdym z tych punktów, a na tych pomyłkach buduje wniosek.
Po pierwsze: kto. Zarządzenia z 30 października wydała sędzia Anna Korwin-Piotrowska, działając jako sędzia o najdłuższym stażu zastępująca Prezesa Trybunału na podstawie art. 12 ust. 4 w związku z art. 11 ust. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Waldemar Żurek tego samego dnia skierował do Trybunału pięć wniosków o uchylenie immunitetów. To dwie odrębne czynności dwóch różnych organów, oparte na różnych podstawach prawnych. Sama Korwin-Piotrowska oświadczyła publicznie, że w chwili wydawania zarządzeń nie znała treści wniosków prokuratora generalnego. Opowieść o ministrze, który zarządzeniem usuwa prezesa Trybunału, opisuje więc zdarzenie, do którego nie doszło. Pański późniejszy dopisek odnotowuje rolę Korwin-Piotrowskiej, ale nie naprawia argumentacji: cały wywód o niedopuszczalnej ingerencji egzekutywy w Trybunał traci przedmiot, skoro decyzję podjął sędzia Trybunału, a nie minister.
Po drugie: czego dotyczy. Przerwa w czynnościach nie jest złożeniem sędziego z urzędu, nie jest też zawieszeniem. Art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych (nie ustawy o Sądzie Najwyższym, jak Pan pisze) przewiduje środek tymczasowy, ograniczony do miesiąca. Zarządzający ma obowiązek w ciągu trzech dni zawiadomić sąd dyscyplinarny, a ten, przed upływem okresu przerwy, musi albo podjąć uchwałę o zawieszeniu, albo uchylić zarządzenie. Decyzja o tym, czy odsunięcie się utrzyma, nie należy więc do osoby, która je zarządziła. Korwin-Piotrowska zapowiedziała skierowanie zawiadomienia do sądu dyscyplinarnego. Kto broni zastosowania art. 130, bierze na siebie także obronę tych gwarancji: trzech dni, miesiąca i kontroli sądu dyscyplinarnego. To nie jest upoważnienie do bezterminowego odsuwania niewygodnych sędziów. Utożsamianie miesięcznej przerwy z usunięciem z urzędu to nie uproszczenie, lecz zmiana przedmiotu sporu.
Po trzecie: co mówi ustawa. Najpoważniejsze pominięcie dotyczy art. 30 ustawy o statusie sędziów TK. Przepis ten wprost odsyła, w sprawach postępowania dyscyplinarnego nieuregulowanych w tej ustawie, do odpowiedniego stosowania Prawa o ustroju sądów powszechnych oraz Kodeksu postępowania karnego. Ustawodawca sam więc założył, że regulacja dyscyplinarna Trybunału jest niekompletna i wymaga uzupełnienia z zewnątrz. Argument „odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów TK jest uregulowana szczegółowo, więc nie wolno sięgać po inne ustawy" nie jest argumentem, dopóki nie wykaże Pan, że ustawa o statusie sędziów TK albo sama reguluje doraźną przerwę w czynnościach, albo świadomie ją wyklucza. Istnienie przepisów o przewinieniach, karach i trybie postępowania tego nie rozstrzyga; o tym właśnie mówi odesłanie. Art. 30 nie przesądza automatycznie legalności konkretnego zarządzenia, ale obala tezę o zamkniętym systemie, na której opiera się Pański tekst.
Warto dodać, że sam mechanizm art. 130, także w zakresie uprawnienia organu pozasądowego do zarządzenia przerwy, był już badany przez Trybunał Konstytucyjny, który nie dopatrzył się w nim niezgodności z art. 173 i art. 180 ust. 2 Konstytucji. Trudno dziś twierdzić, że ten sam środek, zastosowany przez sędziego Trybunału wobec innego sędziego Trybunału, jest z natury rzeczy niekonstytucyjny.
Rzeczywisty problem leży gdzie indziej i warto go nazwać uczciwie: kto może zastosować ten instrument wobec kierownictwa Trybunału? Art. 130 § 2 wobec prezesa sądu powszechnego wskazuje Ministra Sprawiedliwości. Odpowiednie stosowanie tego przepisu do Trybunału nie może jednak oznaczać przeniesienia kompetencji ministra na Trybunał; wymaga uwzględnienia jego odrębnego ustroju, w którym nie ma zewnętrznego organu nadzoru. Argument zwolenników zarządzenia opiera się na połączeniu trzech elementów: zakazu orzekania we własnej sprawie (prezes nie może sam decydować o przerwie w swoich czynnościach), ustawowego mechanizmu zastępstwa z art. 12 ust. 4 w zw. z art. 11 ust. 2 oraz braku jakiegokolwiek innego organu, który mógłby ten środek zastosować.
Ta wykładnia wymaga obrony i nie udaję, że jest oczywista: sam konflikt interesów nie tworzy kompetencji, a zastępca nie przejmuje automatycznie uprawnień ministra. Ale Pańska odpowiedź, że „Korwin-Piotrowskiej nie wymieniono w art. 130", również niczego nie zamyka. Nikogo z Trybunału nie wymieniono w art. 130, bo to przepis o sądach powszechnych, stosowany do TK odpowiednio na mocy odesłania. Pytanie brzmi, jakie skutki wywołują łącznie odesłanie z art. 30 i przepisy o zastępstwie prezesa, a nie, czy nazwisko sędzi figuruje w ustawie o ustroju sądów powszechnych. Przepisy o organizacji TK.
Jest jeszcze zarzut, który Pan podnosi pośrednio, a kierownictwo Trybunału otwarcie: że Korwin-Piotrowska nie jest sędzią TK. Została wybrana przez Sejm i złożyła ślubowanie; spór dotyczy tego, czy prezes Trybunału mógł odmówić dopuszczenia jej do orzekania. Jeżeli uznamy, że prezes może jednoosobowo decydować, kto z wybranych i zaprzysiężonych sędziów „jest" sędzią, a kto nie, to właśnie ten pogląd, a nie zarządzenie o przerwie, stanowi realne zagrożenie dla Trybunału jako organu konstytucyjnego.
Dlaczego teraz. Art. 130 § 1 pozwala na przerwę, gdy rodzaj czynu wymaga natychmiastowego odsunięcia ze względu na powagę sądu lub istotne interesy służby. W opublikowanym uzasadnieniu zarządzeń wskazano niedopuszczanie do orzekania prawidłowo wybranych i zaprzysiężonych sędziów, arbitralne kształtowanie składów orzekających, uprzywilejowane traktowanie spraw o charakterze politycznym oraz blokowanie zwołania Zgromadzenia Ogólnego w sprawie projektu wydatków na 2027 rok. Każdy z tych zarzutów wymaga zbadania i może okazać się nietrafny. Ale wszystkie dotyczą działań trwających, a nie zamkniętych: Trybunał w tej chwili nie ma uchwalonego projektu budżetu, a część jego sędziów nie orzeka, bo prezes im na to nie pozwala. Środek tymczasowy istnieje po to, by przerwać stan, którego nie da się odwrócić po zakończeniu długiego postępowania. Taki właśnie charakter mają zarzucane działania. Opublikowane uzasadnienie.
Niezawisłość chroni sędziego przed naciskami na treść orzeczeń. Nie daje kierownictwu sądu prawa do dowolnego dobierania składów, selekcjonowania sędziów dopuszczonych do pracy ani blokowania organów kolegialnych. Mylenie tych dwóch rzeczy czyni z niezawisłości tarczę dla praktyk, przed którymi ma ona chronić. Sama ustawa o statusie sędziów TK przewiduje odpowiedzialność dyscyplinarną za oczywiste naruszenie prawa i uchybienie godności urzędu. Jeśli ta odpowiedzialność ma być realna, musi istnieć sposób jej dochodzenia także wobec osób kierujących Trybunałem, bo w przeciwnym razie przepis jest martwy dokładnie tam, gdzie jest najbardziej potrzebny.
Dlatego popieram czasowe odsunięcie Święczkowskiego i Sochańskiego jako środek zabezpieczający funkcjonowanie Trybunału, ograniczony w czasie i poddany kontroli sądu dyscyplinarnego. Spór o kompetencję do jego zastosowania trzeba rozstrzygnąć rzetelnie, z pełną świadomością, że wykładnia przyjęta przez Korwin-Piotrowską jest sporna i że jej obrona wymaga wykazania, iż odesłanie z art. 30 obejmuje także art. 130, a mechanizm zastępstwa obejmuje tę kompetencję. Tego sporu nie rozstrzyga jednak ani przypisanie decyzji Żurkowi, ani pominięcie art. 30, ani nazwanie miesięcznej przerwy usunięciem sędziego z urzędu. Praworządność to kontrola takich decyzji przez sąd i skuteczna odpowiedzialność ludzi, którzy kierują Trybunałem. Jedno bez drugiego nie jest praworządnością; jest jej imitacją, w której prezes jest ponad prawem, bo nikt nie ma kompetencji, by go rozliczyć.























